W połowie grudnia 1981 roku przebywałem w Warszawie na szkoleniu w ZWUT (Zakłady Wytwórcze Urządzeń Telefonicznych) z zakwaterowaniem na Jelonkach. Szkolenie dotyczyło montażu i konserwacji produkowanych przez te zakłady najnowszych wówczas central telefonicznych Pentaconta 7E13 na licencji francuskiej, opartych na wybierakach krzyżowych, które wchodziły w Polsce do eksploatacji. Nawiasem mówiąc obecnie to już urządzenia o wartości muzealnej. Niedziela była oczywiście wolna, do Poznania na jeden dzień nie było sensu pojechać i postanowiłem ten czas wykorzystać na zwiedzenie pobliskiego Kampinoskiego Parku Narodowego.
W sobotę 12 grudnia po południu po wykładach spakowałem plecak, wziąłem prowiant, wsiadłem w pociąg i pojechałem do stacji Szymanów, a stamtąd pieszo szlakiem turystycznym przez Niepokalanów w stronę wsi Kampinos. W całkowitych już ciemnościach dotarłem do Kampinosu, gdzie przenocowałem w schronisku PTTK. Obecnie schronisko to już nie istnieje. Byłem wtedy jedyną osobą nocującą w tym schronisku. W planie miałem w niedzielę dotrzeć szlakami turystycznymi jak najdalej w kierunku Warszawy.
Rano 13 grudnia wstałem wcześnie, zjadłem śniadanie i wyruszyłem na trasę. W nocy spadł śnieg dodając okolicy uroku. Po przejściu kilku kilometrów, spotkałem jadącego na rowerze starszego człowieka, którego zapytałem o drogę bo chciałem upewnić się czy idę we właściwym kierunku. Ten okazał zdziwienie i powiedział mi coś, co mnie mocno przeraziło: "Panie, gdzie pan tu się włóczy, przecież jest wojna". - Jaka wojna? - zapytałem przestraszony. - "A z Ruskami" - odpowiedział. O cholera, to jednak Ruski weszli - pomyślałem. Spanikowany natychmiast zmieniłem plany, spojrzałem na mapę, zrobiłem "w tył zwrot" i skierowałem się na południe. Szybkim tempem dotarłem po pewnym czasie do szosy i przystanku autobusowego na okropnym wydmuchowie w szczerym polu. Na autobus na szczęście zbyt długo nie czekałem. Zdążyłem jednak zauważyć obwieszczenie naklejone na bocznej ścianie przystankowej wiaty z którego dowiedziałem się, że wprowadzono w Polsce stan wojenny. Paradoksalnie ta wiadomość mnie nieco uspokoiła, bo to jednak nie interwencja obcych wojsk i nie wojna w pełnym tego słowa znaczeniu. Ciąg dalszy jest ogólnie znany.

