Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Postautor: Lech » 12-12-2020 17:52

W jakich okolicznościach dowiedziałem się przed 39. laty o stanie wojennym

W połowie grudnia 1981 roku przebywałem w Warszawie na szkoleniu w ZWUT (Zakłady Wytwórcze Urządzeń Telefonicznych) z zakwaterowaniem na Jelonkach. Szkolenie dotyczyło montażu i konserwacji produkowanych przez te zakłady najnowszych wówczas central telefonicznych Pentaconta 7E13 na licencji francuskiej, opartych na wybierakach krzyżowych, które wchodziły w Polsce do eksploatacji. Nawiasem mówiąc obecnie to już urządzenia o wartości muzealnej. Niedziela była oczywiście wolna, do Poznania na jeden dzień nie było sensu pojechać i postanowiłem ten czas wykorzystać na zwiedzenie pobliskiego Kampinoskiego Parku Narodowego.

W sobotę 12 grudnia po południu po wykładach spakowałem plecak, wziąłem prowiant, wsiadłem w pociąg i pojechałem do stacji Szymanów, a stamtąd pieszo szlakiem turystycznym przez Niepokalanów w stronę wsi Kampinos. W całkowitych już ciemnościach dotarłem do Kampinosu, gdzie przenocowałem w schronisku PTTK. Obecnie schronisko to już nie istnieje. Byłem wtedy jedyną osobą nocującą w tym schronisku. W planie miałem w niedzielę dotrzeć szlakami turystycznymi jak najdalej w kierunku Warszawy.

Rano 13 grudnia wstałem wcześnie, zjadłem śniadanie i wyruszyłem na trasę. W nocy spadł śnieg dodając okolicy uroku. Po przejściu kilku kilometrów, spotkałem jadącego na rowerze starszego człowieka, którego zapytałem o drogę bo chciałem upewnić się czy idę we właściwym kierunku. Ten okazał zdziwienie i powiedział mi coś, co mnie mocno przeraziło: "Panie, gdzie pan tu się włóczy, przecież jest wojna". - Jaka wojna? - zapytałem przestraszony. - "A z Ruskami" - odpowiedział. O cholera, to jednak Ruski weszli - pomyślałem. Spanikowany natychmiast zmieniłem plany, spojrzałem na mapę, zrobiłem "w tył zwrot" i skierowałem się na południe. Szybkim tempem dotarłem po pewnym czasie do szosy i przystanku autobusowego na okropnym wydmuchowie w szczerym polu. Na autobus na szczęście zbyt długo nie czekałem. Zdążyłem jednak zauważyć obwieszczenie naklejone na bocznej ścianie przystankowej wiaty z którego dowiedziałem się, że wprowadzono w Polsce stan wojenny. Paradoksalnie ta wiadomość mnie nieco uspokoiła, bo to jednak nie interwencja obcych wojsk i nie wojna w pełnym tego słowa znaczeniu. Ciąg dalszy jest ogólnie znany.

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Postautor: Zły Marcin » 14-12-2020 17:22

..."Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości..." 8) 8) 8)

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Postautor: Lech » 14-12-2020 17:49

Zły Marcin pisze:..."Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości..." 8) 8) 8)
A źródlo cytatu można poprosić?
Obrazek

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Postautor: Zły Marcin » 14-12-2020 18:24

Lech pisze:
Zły Marcin pisze:..."Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości..." 8) 8) 8)
A źródlo cytatu można poprosić?

pewka :arrow:
W wydanej na początku lat 90. książce "Odwrotna strona medalu" prezes PiS wspomina, że przespał noc wprowadzenia stanu wojennego. "Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości. Słyszałem tylko, jak mama ma pretensje do ojca, że nie zapłacił rachunku, bo telefon jest wyłączony" - powiedział Jarosław Kaczyński.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Wspomnienie przerwanej wycieczki 12/13 grudnia 1981

Postautor: Lech » 14-12-2020 20:08

No tak. To 39 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Tak dla przypomnienia jakimi ludźmi PiS się otacza, jakim sk***om powierza najwyższe stanowiska w państwie, kiedy jednocześnie wielu działaczom obecnej opozycji, którzy za PRL-u byli nic nie znaczącymi pionkami, wytyka rzekomą "reperesyjną wobec ówczesnej opozycji solidarnościowej, komunistyczną" przeszłość.

Obrazek

Piotrowicz był typowym prokuratorzyną, takim od oskarżania facetów za kradzież roweru lub 2 sztang papierosów i trafiła mu się sprawa w stanie wojennym oskarżenia opozycjonisty solidarnościowego, której zresztą jakimś zbiegiem okoliczności nie ukończył, co w przedziwny sposób dzięki krętactwu stało się przyczynkiem do kariery jako rzekomy "dobry prokurator". To jest zwykły posłuszny szmaciarz, który jakby oskarżał jakiegoś żula o kradzież roweru synalkowi sekretarza komitetu gminnego PZPR i usłyszał od szefa polecenie zażądania dożywocia to by zażądał. Oczywiście trochę przesadziłem ale to nie zmienia faktu, że ludzie o takim charakterze i takiej mentalności są podstawą działania każdej totalitarnej władzy, bo taka władza nie może działać bez posłusznych głupów.

Popeerelowski przebieg kariery tego gnojka w pełni to potwierdza. Najpierw trochę przysiadł, bo musiano zapomnieć jego wygłupy jako członka egzekutywy Komitetu PZPR, lecz trzeba było go trzymać, bo w każdej prokuraturze jest od groma głupawej czarnej roboty - drobne bójki, nieporozumienia w maglu, drobne kradzieże w małych sklepikach itp. - ktoś to musi robić. A potem trafiła mu się fuksem ta sprawa z księdzem pedofilem co to wg. głupawego Stasia coś tylko niewinnie "ciumkał" i gnojek wypiął ostentacyjnie pierś do przodu jako "obrońca Kościoła". Reszta znana, facet do każdej brudnej sprawy i roboty. Dlatego posłusznie siedzi u piskliwej Julki i kosi co miesiąc koło 20 patoli. Niech siedzi, Rzeczpospolita jakoś to wytrzyma.
Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”