Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba1 » 22-12-2020 19:41

Za PRLu ponoć dosyć popularnym sposobem spędzania wakacji były tzw. “wczasy wagonowe”. Była to usługa przede wszystkim skierowana do pracowników PKP i ich rodzin. Tak jak kopalnie, huty czy inne zakłady miały swoje ośrodki wypoczynkowe gdzieś w sosnowych lasach nad jeziorami, to dbano aby kolejarze również w czasie urlopu nie zapomnieli jak wygląda pociąg. Kwaterowano ich w ustawionych na bocznicach wagonach mieszkalnych. Przeważnie takie domki na torach mieściły się w nadmorskich miejscowościach wypoczynkowych, ale były też chyba takowe na Mazurach czy u podnóża Tatr. Po tym jak komunistyczne czasy odeszły w przeszłość, wiele ugruntowanych latami zwyczajów zaczęło tracić swoją rację bytu. Pozbawione dofinansowania ośrodki wagonowe stopniowo przerabiano na żyletki lub sprzedawano na prywatne dacze, najczęściej np. kolejowym emerytom, którzy często z sentymentu chcieli kontynuować wagonowy wypoczynek już we własnym zakresie.

Pierwszy raz z pojęciem “wczasów wagonowych” spotkałam się dopiero w 2012 roku w Drawnie, podczas wycieczki w okolicach opuszczonej już stacji.

Obrazek

Obrazek

Tam spotykamy właśnie taki dawny ośrodek, ale już od lat całkowicie sprywatyzowany i przerobiony na letnie domki. Rozmawiamy tam z jednym panem, dawnym maszynistą, który opowiadał nam o minionych czasach i wczasach z gwizdem pociągu w tle.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dla wybranych była też forma wczasów wagonowych wędrownych. Opis takowych wspomnień np. TUTAJ: https://wachlarz.blogspot.com/2011/07/w ... znicy.html

Kilka lat później trafiam na film “Bocznica”. Jeśli ktoś nie zna, ale lubi takowe klimaty naprawde polecam obrzejrzeć. Jest np. TUTAJ: https://www.youtube.com/watch?v=qI3vOXQTl2k

Film opowiada o helskiej bocznicy, wagonach na skraju wydmy i wybranych losowo uczestnikach takowej formy wakacji. Film niezwykle klimatyczny i przesiąknięty atmosferą tamtych dni. Ale niestety bardzo smutny, bo się źle kończy. Na filmie helskie wagony przestają istnieć. Ośrodek zostaje zamknięty, wagony są rozwalane, a na miejscu dawnych zdarzeń pozostaje NIC. A mnie jest cholernie żal, że nie zdążyłam. Że miejsce, które ogromnie bym chciała zobaczyć, poczuć jego atmosferę, zapach i koloryt - tego miejsca już nie ma… Że w kolejne fajne miejsce nie udało się trafić na czas. Wprawdzie w wagonach przerobionych na baraki czy chałupki już nieraz spałam, jak również mieliśmy okazję wiele razy nocować z turkotem pociągów w tle, np. w ukraińskich “komnatach” dworcowych, gdzie z okna roztaczał się widok na perony, a co godzine budził cię gwizd lokomotywy (czy co gorsza ciągnietej po kostce walizki na kółkach ;) Ale jednak ten żal braku możliwości uczestniczenia w prawdziwych “wczasach wagonowych” gdzieś na dnie serca pozostał…

I jakoś w tym roku, nagle dowiaduję się, że to wszystko nieprawda! Że helskie wagony wciąż istnieją! Że tylko ich niewielka część uległa zagładzie, a pozostałe mają się dobrze - i co najważniejsze - nadal można się w nich zakwaterować!

Gdy wkraczamy na teren - mam wrażenie, że to sen. Że zaraz się obudzę i wagonów już nie będzie. Albo że znaleźliśmy się na planie filmu “Bocznica 2.0” ;) Bardzo dziwne odczucie. Gdy coś już się odżałowało, odpuściło, pogodziło z brakiem i niemożnością. I nagle to, czego masz pewność, że już nie ma - się pojawia w pełnej okazałości, możesz pomacać i nie znika! Szczęście, które wylewa się uszami jest potęgowane przez fakt, że poprawiła się pogoda. Po tygodniu zimna i prawie ciągłej zlewy - zaczyna błyskać słońce. A i prognozy są dość optymistyczne! (ech.... acz nie tak dobre jak dla Odessy.... ;) )

Hel jak wiadomo jest miejscowością turystyczną, zatłoczonym kurortem, pełnym tego wszelakiego paskudztwa, które się z takimi miejscami wiążą. Ale wagony stoją na uboczu, za torami. Niby blisko centrum, ale jakby za jakąś szczelną zaporą. Przekraczając kłębowisko szyn pokonuje się granice - nie miejsca a czasu. Sosnowy las, malowniczo powykręcane drzewa. I piach, wszechobecny piach podchodzący aż pod same wagony. Kiedyś to był jeden wielki ośrodek. Teraz teren jest pofragmentowany, kupiony przez różne osoby czy spółki, podzielony na kilka sektorów, częsciowo od siebie poogradzanych płotami...

Wagony widziane od strony lasu i wydm.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I od strony czynnych torów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Międzywagonowy labirynt nas wciąga. Zasysa z niesamowitą siłą. Betonowe chodniczki zasypane igliwiem prowadzą w ciekawe miejsca. Zawsze bardzo lubiłam te wszelakie stoły zespolone z krzesełkami. Pamiętam, że jakaś nauczycielka w mojej podstawówce mówiła, że to celowo zrobione, aby się nie huśtać na krześle ;)

Obrazek

A tu uchowały się stare ławki. Nie dość że klimatyczne, to też wygodne. Pomalowane tak, aby się dobrze maskowały na tle wagonu.

Obrazek

Czasem chodnik stanowi jeszcze sympatyczniejsza dziurkowana płyta.

Obrazek

Obrazek

Chyba wsiadają z drugiej strony? Bo okna półotwarte, sączy się dźwięk radia - a krzaczyny przy drzwiach nienaruszone.

Obrazek

Całkiem dogodne miejsce grillowe! :)

Obrazek

Świat widziany spod wagonu! Po raz pierwszy mogę przepełznąć pod takowym i się nie bać, że mnie rozjedzie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak kończy się jeden z torów. Bardzo nagle, jak ucięty nożem.

Obrazek

Wagony przerobione na dacze można rozpoznać po dużej ilości kwiatków doniczkowych...

Obrazek

...oraz antenach na dachach, ścianach obitych dodatkową blachą czy innym “sajdingiem”, czy wstawionych nowych, całkowicie niewagonowych oknach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu już nasz ośrodek. Wagon recepcja ma w oknach ciekawy rodzaj żaluzji. W naszym wagonie już niestety takich nie ma… Jakby ktoś był zainteresowany noclegiem w tym miejscu - to namiar ma TUTAJ: http://helskiewagony.pl/galeria.html Wagony są nieogrzewane i działają jedynie w ciepłe okresy roku.

Obrazek

Wagonami opiekuje się przesympatyczna babeczka, z którą kilkakrotnie ucinamy sobie pogawędki. Najbardziej zapada mi w pamięć rozmowa o dawych czasach, urokach rzucanych na małe dzieci i sposobach ich odczyniania. Ja jej opowiadam jak to robiła moja prababcia, a ona jakie były metody neutralizowania złej energii na Podlasiu. Wychodzi, że w Małopolsce a na Podlasiu były zupełnie inne obrzędy (np. na Podlasiu nie zlizywano oczu ;) ) Ale łaczyło je jedno - maksymalne skupienie uwagi i wiara w powodzenie akcji. I to, że zawsze były skuteczne!

Nasz wagon to ten po lewej! :) Busio niezbyt komponuje się tu kolorem, ale w klimacie zasłonek to bije na łeb na szyje wszystkie wagony razem wzięte! :)

Obrazek

Nasz ośrodek charakteryzuje się sporą ilością kładek/pomostów między wagonami, gdzie poustawiano w roli ławeczek dawne siedzenia z przedziałów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miejsce biesiadne. Czailismy się 4 dni, żeby tu jakąś impreze zrobić, ale tak wyszło, że codziennie wracaliśmy na tyle późno, że nam się już nie chciało.

Obrazek

Kolejny fajny krzesełko - stolik! :)

Obrazek

Ściany tu i ówdzie są udekorowane kwiatkami.

Obrazek

Obrazek

Ważny komponent urokliwego miejsca - suszące się pranie! :)

Obrazek

Obrazek

A tak się prezentują wnętrza naszego wagonu.

Obrazek

Obrazek

Częściową półściankę jednego z pokoików tworzy regał. Ale to nie jest zwykła szafa! ;)

Obrazek

Z opisu na pożółkłej przyklejce na odwrocie możemy się dowiedzieć, że to model "Puszcza 74" :) Chyba dość powszechny mebel z czasów, gdy i wczasy wagonowe cieszyły się popularnością.

Obrazek

Właściwe wyposażenie mini kuchni. Od razu człowiek nabiera apetytu.

Obrazek

Obrazek

A to kolejny ośrodek, w którym również można zanocować. Acz być naraz w dwóch miejscach jest ciężko wykonalne, więc już nie dzieliliśmy naszego i tak krótkiego pobytu, aby każdą noc spać w innym wagonie ;)

Zwraca uwagę brama, pamiętajace dobre czasy dla takich ośrodków! :)

Obrazek

Jeśli ktoś miałby namiary na inne miejsca oferujące "wypoczynek wagonowy" czy to stacjonarny czy obwoźny - to będe bardzo wdzięczna za polecenie i namiar. A jeśli ktoś zna ośrodek wczasowy nie w wagonach, ale w klimacie - gdzie śpi się w domkach zrobionych np. z beczek czy cystern, również nie pogardzę taką informacją :)




cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba1 » 23-12-2020 18:10

Wędrując po Helu mamy okazję napotkać fajne wraki statków - w sam raz do naszej kolekcji! :) Dotychczas odwiedzone okazy są zebrane TUTAJ: https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... atkow.html

Helskie wraki osiadły w okolicy dawnego portu wojennego. Większość źródeł twierdzi, iż są to okręty ORP Wicher II i ORP Grom II. W rękach polskiej Marynarki Wojennej znalazły się one po wojnie, odkupione od ZSRR. W latach 70tych zakończyły pływanie ze względu na zły stan techniczny. W miejscu gdzie teraz się znajdują, zostały ponoć ustawione celowo, jako rodzaj falochronu! Bardzo a to bardzo podoba mi się takowy pomysł na umacnianie brzegów! W świecie dowodzonym przez buby wszystkie rzeki i morza byłyby wzmocnione właśnie w taki sposób! :D

Na jakimś forum trafiłam na dyskusje (oględnie mówiąc, bo raczej to była gównoburza ;) z której wynikało, że niektórzy mają wątpliwości, czy to te statki, czy jednak jakieś o innych nazwach. Dla mnie jest to całkowicie nieistotne, więc z góry przepraszam jeśli nazwałam wraki niezgodnie z prawdą historyczną. Dla mnie jest ważne, że są one pordzewiałe, klimatyczne, ładnie położone i zaraz do nich wleziemy! :)

Plaża od strony zalewu pokryta jest grubą warstwą wyrzuconego przez fale glonu czy innej tam “sałaty morskiej”. Pogoda znów stała się mroczna. Po niebie przewalają się ciemne brzuchy chmur, a wiatr duje na tyle, że nie ma opcji mieć nakrycia głowy, które nie jest przywiązane sznurkiem.

Powoli z morza zaczynają się wyłaniać różne kawałki żelastwa.

Obrazek

Jeden z okrętów stoi zaryty w brzeg - i ten można dokładnie pozwiedzać. Drugi jest zatopiony bardziej kompleksowo i bez umiejętności nurkowania raczej popodziwiamy jedynie niewielkie jego kawałki. Tu np. jakieś takowe sterczą, ładnie prezentując się na tle… hmmm… no właśnie nie wiem czego? Dźwigi? Szyby wiertnicze? Coś co jest daleko i przynajmniej stąd wygląda jakby również wystawało z morza.

Obrazek

Rzut oka kawałek dalej w głąb morza i coś takiego się tam prezentuje. Trochę wygląda jakby te statki były 3 a nie 2! ;) Rozmnożyły się??

Obrazek

A to już fragmenty “naszego” wraku. Te kawałki są najbardziej wysunięte w morze, więc fajnie rozbijają się o nie fale. W tle ciągle się kręcą jakieś pływadła.

Obrazek

Obrazek

Włazimy na pokład.

Obrazek

Obrazek

Sporo zostało tu wszelakich korb, pokręteł, rur, sprężyn, przewodów czy śrub gigantów. Niesamowicie w tym wszystkim gwiżdże i piszczy wiatr!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fragmenty z zachowanymi napisami wyraźnie świadczą o wschodnim pochodzeniu łodzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na górne pokłady można wleźć po fragmentach drabinki.

Obrazek

Ciekawe czy powycinał ją zwykły, uczciwy złomiarz, zbierający na jabola, czy jakiś kolejny natchniony, który w swoim głupim łbie udumał sobie, że robi to dla “bezpieczeństwa”?

Obrazek

O tam jest coś dziwnego i trzeba się tam wybrać! Tylko jak tam się dostać?

Obrazek

Po górnym pokładzie już nie bardzo da się chodzić, tzn. my się boimy chrupkiej podłogi i że się nam zaraz pod nogami załamie. Tylko się więc rozglądamy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do dalszych części łodzi udaje się wejść przez skorodowane i wygryzione przez czas fragmenty dawnych ścian.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No wyrażając się dokładniej - czasem nie wejść, a wpełznąć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pomieszczenia są często zadaszone, ale przed deszczem to chyba chronią już mocno fragmentarycznie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak twierdzi, że to wygląda jak szafki na basenie. No trochę tak… Ciekawe do czego służyło?

Obrazek

Obrazek

Kolejne drzwi i tajemnicze przejścia. Właśnie się dowiadujemy, że szukamy skarbu piratów.

Obrazek

Obrazek

Pająkom to tu się chyba dobrze żyje! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ja nic nie chce mówić, ale ten wrak na nas patrzy!

Obrazek

Widok od strony wąskiego dziobu.

Obrazek

Obrazek

Pobyt na plaży bez fikołków jest nieważny!

Obrazek

A uroku okolicy dodają krzaki różyczek!

Obrazek

Obrazek

Drugi “wrak statku” spotykamy w innej części miejscowości, przy opuszczonych halach. Ten był raczej małym, rybackim kuterkiem, a teraz stoi sobie tu zapomniany tzn. pamiętają o nim tylko graficiarze.

Obrazek

Obrazek

W środku rośnie już nie tylko trawa, a również całkiem spore drzewko!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W kilku miejscach na helskich plażach znajdujemy też jakby fragmenty wraków. Z piasku czy wody wystają różne kawałki żelastwa. Tu np. całkiem spory "martwy wieloryb" ;)

Obrazek

Niestety ciężko go dokładnie obejrzeć bez zamoczenia butów.

Obrazek

Nad zalewem leżą zaryte w piachu mniejsze kawałki - jakby prętów, śrub czy... pocisków? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeden "gwóźdź okrętowy" wyjątkowo przypadł mi do gustu. Tak bardzo, że teraz lezy na półce i przypomina o wczesnojesiennym szumie fal!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba1 » 28-12-2020 19:34

Kręcąc się po Helu, gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli, ciągle natrafiamy na resztki opuszczonych poligonów czy powojskowych zabudowań.

Na początku szczęście nam nie dopisuje… Przed nami tereny dawnego portu wojennego i wychodzące w morze molo/falochron. Chyba jeszcze niedawno można tu było łazić bez problemu. Mamy już więc ambitny plan pikniku na jego koniuszku… Czeka nas jednak niemiła niespodzianka.. Wszystko dokładnie opłotowane i obwieszone kamerami. Osiatkowali jakby się wściekli.. :( W płocie żadnej dziury. Wszystko śmierdzi nowością… Tabliczki “miejsce niebezpieczne”. Taaaaa… Zobaczyliby molo w Lipawie to by się porobili w gacie… ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... wa_31.html )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy wzdłuż morza. Widać, że jeszcze kilka lat temu obiektów do zwiedzania było tu więcej. Teraz za płotami sterczą tylko kupy zmielonego gruzu.

Jeden z niewielu zachowanych budynków malowniczo zarastają bluszcze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga do budynku przedstawia się bardzo rokująco! :)

Obrazek

Trylinka oczywiście też jest!

Obrazek

Trzy kraty w oknach - i każda inna!

Obrazek

W środku mało pozostało z dawnego wyposażenia. Tylko ślad po punkcie jego przyjęć.

Obrazek

Lampy takowe często też spotykamy w opuszczonych szkołach czy pałacach.

Obrazek

Pomieszczenia są już maksymalnie wypatroszone.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Resztka lustra w jednej z łazienek.

Obrazek

Bluszcz ładnie się prezentuje i z zewnątrz, i z wewnątrz.

Obrazek

W oczy rzuca się stara mapa - Azja z europejską część ZSRR. W bardzo dziwny sposób ta mapa jest zniszczona - taka jakby podziubana? Jakby nadpalona, ale bardzo punktowo?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie omieszkam wleźć na mapę! Przynajmniej jestem przez chwilę, zgodnie z planem, pod Odessą! (prawą nogą ;) )

Obrazek

Wracając z jednej z wycieczek zwracamy uwagę na stare schody prowadzące w zarośla.

Obrazek

I tak przypadkowo wpadamy na dawny garnizonowy kinoteatr “Wicher”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu też już niewiele w środku zostało. Jakieś pojedyncze składane krzesełka leżą rozwłóczone po podłodze...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnętrza zawierają mało sprzętów, ale za to sporo lokalnych podrostków. Tacy 12-13 lat. Obserwując ich ma się poczucie, że są to osoby obłąkane. Dwóch dorwało jakąś długą deche i chyba chcą ją złamać. Walą więc nią o podłogę, a echo łoskotu niesie się po pustym budynku aż huczy w uszach. Ale oni się nie poddają. Tłuką deską chyba z 10 minut. Wyją przy tym jak jakieś dusze potępieńcze. Decha jest solidna. Nie udało się jej złamać. Zaczynają więc ją kopać ze złości. Jeden chyba nabił się na wystający gwóźdź. Leży więc na ziemi, trzyma się za nogę i ryczy jak zarzynana świnia. Ten drugi postanawia się wysikać. Nie odchodzi jednak daleko. Leje na podłogę w ten sposób, że mocz odbijający się rykoszetem leci na twarz tamtego leżącego... Ale na nikim to nie robi wrażenia. Koleś dalej sika, a tamten dalej wyje….

Jakaś dziewczyna kopie w ścianę. Normalna betonowa ściana. Mnie boli na sam widok. Dziewczyna jak widać ma inny próg odczuwania bodźców. I przede wszystkim ma chęć rozwalić tą ścianę. Z potoku bluzgów sączących się z jej ust można dojść do takich wniosków. Bo ona z tą ścianą rozmawia. Wygraża jej. Nie wiem jakim cudem nie połamała nóg. Ściana stoi gdzie stała, więc owa młoda niewiasta odpuszcza i zaczyna się pastwić nad oknami. Szyby są już dawno wytłuczone, zapewne przez jej poprzedników, ale framugi częściowo wylatują… Ogólnie jest to przerażający widok co się wyrabia w tym miejscu i o co w ogóle w tym chodzi? Wygląda na jakiś obłęd, albo tak nagromadzone pokłady agresji i wściekłości, które w ten sposób znajdują upust?

Nie wiem czy oni są jacyś nienormalni, aż tak się nudzą czy się naćpali na smutno?

Na to wszystko patrzą ze ścian nieruchome, dziwne postacie. Równie psychodeliczne jak to, co się wokół wyprawia.. Co to mogło być? Syreny? Albo coś latającego? Jakieś zmutowane ptaki? W ich oczach nie widać zdziwienia czy zaniepokojenia, raczej chłodną obojętność.
One są tu długo i zapewne niejedno już widziały.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nasze zwiedzanie tego miejsca trwa więc nad podziw krótko. Jakoś nie czujemy się tu ( i w tym towarzystwie) zbyt komfortowo…

Miejsce powodujące, że można się solidnie zadumać nad ludzką naturą i jej potrzebami. I przypomina mi się pewna historia. Kiedyś jeden znajomy opowiadał mi o swoim świetnym pomyśle na biznes. Ma spory kawałek ziemi. I kupuje stare samochody. Takie zazwyczaj za cenę złomu, które już nie jeżdżą, ale są w całości. I organizuje “imprezy destrukcyjne”. Za taką imprezę płaci się po kilka tysięcy - i bezkarnie możesz (samemu lub grupowo) poskakać po tym samochodzie, porozbijać okna, popruć fotele. Można również wypożyczyć siekiere, kilof, maczete, drąg i za pomoca nich siać jeszcze większe spustoszenie niż gołymi rękami. I ponoć nie brakuje chętnych. Są zapisy i rezerwacje miejsc. Co weekend ma kilkoro zainteresowanych. Ponoć zgłaszają się poważni ludzie - biznesmeni, urzędnicy, nauczyciele. Wcale nie jakaś zaćpana patologia. Przyjeżdżają osiemnastki, imprezy firmowe i wieczory kawalerskie. I znajomy ma z tego naprawdę grubą kasę. Bo po całej akcji sprzedaje wrak na złom, praktycznie za tyle, za ile kupił. Teren jest duży, ogrodzony, sąsiadów nie ma na kilka kilometrów. Więc dzikie ryki wojowników i trzaski nie drażnią niczyich uszu. Ponoć za weekend spokojnie 10 tys. na czysto można zarobić. I tylko pytanie - skąd w ludziach taka potrzeba? Chyba to ta sama co w tych dzieciakach z Helu? Może troszkę bardziej ucywilizowana i ujęta w “legalne” ramy, ale jednak równie niepokojąca…

Kilka razy w lasach napotykamy torowiska chyba już nieczynnych wąskotorówek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Albo solidne, szerokie drogi z dziurkowanych płyt.

Obrazek

Obrazek

Są też leśne drogi trylinkowe!

Obrazek

W wielu miejscach pozostały płoty - zasieki z mocno już pordzewiałego drutu kolczastego.

Obrazek

Albo pęki drutu leżące w zaroślach, często już zarastające mchem, borówkami czy wysoką trawą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu z ziemi przeziera jakaś kratownica.

Obrazek

Bramy obecnie już donikąd...

Obrazek

Obrazek

Rozwleczone wszędzie resztki ostrzegawczych tabliczek.

Obrazek

Obrazek

W samym centrum zwracają uwagę stare "rybne" napisy i malowidła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niedaleko centrum stoją też takowe opuszczone hale. Ktoś nam mówił, że to była przetwórnia ryb. Tu widziane z pomostów portowych.

Obrazek

Zaciekawił mnie ten kamper ze zdjęcia. Fajne miejsce na biwak sobie znalazł. Acz kolejnego dnia szukaliśmy wjazdu tam na teren i nie bardzo jakiś był, wszystko pozamykane.

A tu owe hale z bliska. I znów trylinka! :)

Obrazek

Obrazek

No i na Helu oczywiście są opuszczone bunkry! Nimi są najeżone całe tutejsze lasy. Ale o nich w następnym odcinku. :)


cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Świat staje na głowie - czyli buba jedzie nad polskie morze ;)

Postautor: buba1 » 29-12-2020 20:07

Budowanie fortyfikacji na Helu rozpoczęło się po odzyskaniu przez Polskę niepodległości - w latach 20 tych. Stwierdzono, że ów półwysep jest ważny dla obronności kraju i trzeba go zmilitaryzować. Nazwano to “Rejon Umocniony Hel”. Zbudowano kolej, drogę i sieć wąskotorówek. Zaczęły też powstawać różniste schrony i umocnione stanowiska, w lasy wlewano kolejne porcje betonu. W tym okresie powstał też port Marynarki Wojennej. W czasie okupacji Niemcy kontynuowali w przejętym terenie rozbudowę fortyfikacji. Po wojnie spora część półwyspu nadał była zamkniętym terenem wojskowym. Po 2000 roku stopniowo wojska były wycofywane z Helu, kolejne poligony zasilały szeregi miejsc opuszczonych.

Łażąc więc po helskich lasach nie sposób nie wdepnąć co chwilę w jakiś beton wyłażący spod piachu, mchów, porostów i powykręcanych sosnowych korzeni.

Nasza relacja będzie miała charakter nieco chaotyczny - bo i tak właśnie wyglądało nasze pętanie się po urokliwych helskich lasach. I takie również są nasze wspomnienia. Nadanie temu jakiegokolwiek uporządkowania zabiłoby autentyczność ;)

Pierwszy bunkier napotykamy na skraju plaży niedaleko za centrum. Złażąc na dół zastanawiam się jak wyleze z powrotem.

Obrazek

Ale póki co nurkuję w boczne, wilgotne korytarze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wychodzę w lesie! Uff nie trzeba się będzie wspinać! ;)

Obrazek

Niektóre kawałki betonu wystające z piachu nie są duże, ale zawsze cieszą oko!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu coś na kształt okopów? Takie omurowane półtuneliki! Wszędzie tu jest ich pełno!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj całkiem fajny obiekt - częściowo osuniete ze zboczem spore betonowe płyty. Jakby garaże, schrony dla ciężarówek czy inne miejsca do naprawy aut z kanałem? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też tunelik, w który nie omieszkamy zajrzeć. Jedno jest pewne - wyjątkowo lubię bunkry o podłożu piaszczystym! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mini klif przy plaży umacniają podobne płyty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obecnie w środku niektórych można znaleźć ubrania oraz parasole! ;)

Obrazek

I kolejny bunkierek, wejście do którego przypomina lisią jame! :)

Obrazek

Obrazek

Inne plażowe urozmaicenia ;) np. kawałek betonowej rury!

Obrazek

Mieliśmy namiar, że na pewnym kawałku plaży powinny leżeć “zęby smoka”, gwiazdobloki czy inne fragmenty umocnień brzegowych czy zapór przeciwczołgowych. Na zdjęciach satelitarnych wciąż je widać.

Obrazek

Zdjęcia dołączone do googlemaps również je pokazują… np.

Obrazek

Niestety w szukanym miejscu nie ma nic :( Co je zeżarło???? Zdjęcie jest powyżej chyba z 2018 roku...

Kabak jednak znajduje jeden “ząbek” i jest pewna, że należał do smoka!

Obrazek

Marne namiastki tego, czego szukaliśmy znajdujemy dzień później w lasach nad zalewem.

Obrazek

Obrazek


cdn