opolskie wycieczki

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: opolskie wycieczki

Postautor: Pudelek » 09-01-2021 17:15

to jednak nie sylwester w bunkrach?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 10-01-2021 12:38

Pudelek pisze:to jednak nie sylwester w bunkrach?


Ziuty i inni byli, ale my nie pojechalismy. Toperz w sylwestra musial isc do pracy, wiec dopieor kolo 17 bysmy mogli pojechac, a bardzo nie chcielismy szukac tego bunkra po nocy, bo tam wjazd jest nieco stromy i zakopliwy. I jeszcze ogrzewanie w busiu sie spierdzielilo, wiec wracajac ze swiat w Kotach zesmy prawie zamarzli, a na bunkry spory kawalek sie jedzie... No i zesmy se odpuscili ostatecznie. Jak bysmy jechali to bym ci napisala!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 29-04-2021 20:54

Często z wycieczkami jest jak z zakupami w lumpeksach. Idziesz po spodnie, a wracasz z piękną czapką. Albo na odwrót. Więc chyba w oba te miejsca najlepiej wyruszać bez skrystalizowanych planów, a przynajmniej z gotowością ich zmiany - i oddać się w pełni temu co zapodaje los!

Tym razem wyruszyliśmy w nadodrzańskie tereny w opolskim zamierzając szukać starorzeczy. Jak się potem okazało były one totalnie nieciekawe bo wyschły od czasów kiedy sporządzano mapę. A może wyłażą tylko po powodziach?

Przekraczając most w Mikolinie naszym oczom okazało się jednak intrygujące miejsce. Kępa zarośli o zintensyfikowaniu nieporównywalnie większym w stosunku do innych krzakowisk w zasięgu wzroku. Z racji na wczesno wiosenną porę między gałęziami zamajaczyły jakieś kontury budynków. Latem najprawdopodobniej totalnie stąd niewidoczne i jak się potem okazało - w zielony okres roku zapewne niełatwo dostępne.

W stronę obiektu suniemy brukowaną drogą o bardzo dużym stopniu omszenia.

Obrazek

Podobnie porośnięte są zawijaski z siana, które wyglądają na to, że zalegają tu nie pierwszy rok.

Obrazek

Niektóre drzewa zardzewiały ze starości ;)

Obrazek

Im bliżej podłazimy, tym dokładniej widać ruiny. Są one dość fragmentaryczne, raczej same ściany, od dawna już niezadaszone. Jedno z tych miejsc, które przyroda zjadła już całkiem, które stały się jej fragmentem jak skała czy rzeczny kamień.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Były tu ze 3 - 4 budynki. Pewnie chałupa mieszkalna i jakieś stajnio - stodoły. Jeden z wielu samodzielnych folwarków często spotykanych w zachodniej Polsce. Ciekawe jak często był zalewany za czasów swojej świetności? Stoi bardzo blisko rzeki. Toż tu chyba 2 razy w roku wszystko pływało! Może dlatego go opuścili?

Przebicie się przez chaszcz i teraz robi wrażenie. Zwłaszcza jak się niesie plecak z przytroczonym opiekaczem na planowane ognisko i kawałkiem jemioły ;) Nie ma opcji tak przejść, plecak trzeba wlec za sobą. Za chwile okazuje się, że dotyczy to również czapki, bo co druga gałąź postanawia ją porwać i unieść dziwnym trafem gdzieś wysoko.

Skądinąd toperz się śmieje, że z tym moim dzisiejszym objuczonym plecakiem wyglądam jak zabłąkany dezerter z wojska łączności ;)

Obrazek

Obrazek

Część zarośli tworzy gęste kłęby, które wyglądają jak lita ściana, albo wręcz naturalne szałasy!

Obrazek

Obrazek

A to ziejąca otchłań dawnej studni. Pachnie z niej… hmmm… dziwnie. Chyba jakieś zwierze tam wleciało i zdechło.. Nie widać nic, ale zapach kojarzy się jednoznacznie z zepsutym mięsem. A starych schabowych chyba raczej nikt tu nie wrzucał ;)

Obrazek

Wnętrza domów to królestwo krzaków i pnączy. Istna dżungla!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabak woła: “Mama! Te cegły spleśniały!”. Rzeczywiście porasta je zielony kożuszek (jak nieraz zabłąkany ser w naszej lodówce ;)

Obrazek

Z pozostałości sprzętów z dawnych dni natknęliśmy się chyba tylko na framugi, ramę okienną i starą drewnianą ławeczkę. Taką jak to babuszki lubią siedzieć przed domem na nich i wygrzewać się do słońca. Acz ta ławeczka zgubiła w zakrętach dziejów jedną nogę.. Nie posiedzimy więc na niej - a słonka do wygrzewania tej wiosny notorycznie brakuje.

Obrazek

Obrazek

Przeważnie uważa się, że stare opony wywalone w krzaki to zła rzecz. Tu się z nich cieszymy. Mamy wygodne siedzisko na mały popas. A herbatka z sokiem z dzikiego bzu wspaniale smakuje wśród rozwalisk, które takowe bzy uwielbiają porastać. A i domieszka śpiewu ptaków pozytywnie wpływa na walory smakowe tego napitku!

Obrazek

Obrazek



Inny dom, również w stanie daleko posuniętej wydmuszki, napotykamy w przysiółku Ostrów, przy gruntowej drodze zrytej “kopytami traktorów” (cytat z kabaka :) )

Obrazek

Obrazek

Osadę tworzą tu dwa domy. Jeden dawno porzucony, a drugi nadal ma stałych mieszkańców.

Opuszczony budynek obchodzimy dookoła…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do środka to już strach wchodzić, kukamy tylko przez okna i drzwi.

Obrazek

Obrazek

Przy drodze stoi też pusty, podłużny, nieotynkowany budynek. Ciężko odgadnąć jego dawne przeznaczenie, ale chyba bardziej gospodarczy niż mieszkalny dla ludzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek



W Golczowicach, też niemal nad samą rzeką, napotykamy ceglane ruiny przy brukowanej drodze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Reszteczka innego, pobliskiego budynku.

Obrazek

Okolica obfituje w wyjątkowo dorodne jemioły!

Obrazek

Drzewo zeżarte do imentu!

Obrazek

Krecik jak zwykle w swoim żywiole! ;) Nawet ośnieżony nosek mu nie przeszkadza! ;)

Obrazek