Sobota, 4.08.
Pogoda dosyć stabilna, lekki ochładzający wiaterek, nie za gorąco, kłębiaste chmurki przysłaniające od czasu do czasu słońce. Nadszedł wreszcie ten wymarzony dzień na planowaną wycieczkę rowerową. Wycieczkę jak dla mnie dosyć ekstremalną, bo dotychczas nie przejechałem rowerem jednorazowo więcej niż 40 km. Tymczasem dzisiaj udało mi się wykręcić 87 km. Co ciekawe nie czułem jakiegoś niesamowitego wyczerpania organizmu. No może od 60-tego km było już pewne zmęczenie, ale to tylko kwestia treningu, żeby przesuwać tę granicę w górę. Chyba rzeczywiście pokonywanie długich tras rowerem czy na nogach przy ogólnie w miarę normalnej sprawności, to jest problem bardziej psychiczny niż fizyczny. Muszę przyznać, że spodobało mi się to i przy najbliższej okazji spróbuję złamać granicę 100 km, a potem dalej ja przesuwać. Najwyższy czas zmierzyć sie też z granicą 50 km jednodniowej wędrówki po górach.
Wydaje mi się, że aby pokonać wspomniany problem psychiczny – czyli strach przed ogromnym wysiłkiem, nie należy myśleć ile jest trasy do pokonania tylko po prostu ją pokonywać. Trzeba podziwiać mijane krajobrazy, dać się ponieść swoistemu stanowi euforii i harmonijnego zjednoczenia z przyrodą. Ważne jest jednak aby właściwie ocenić własne możliwości fizyczne, by nie przeszarżować i nie utknąć gdzieś na odludziu będąc zupełnie wyczerpanym.
Tak przy okazji to zauważyłem, że nie doceniałem uroków swojej okolicy. Być może dlatego, że z okien samochodu mniej widać niż z roweru.
Trasa wiodła przez gminy: Duszniki, Pniewy, Chrzypsko, Ostroróg i Szamotuły. Odwiedziłem pięć jezior: Buszewskie, Białokoskie, Chrzypskie, Mormin i Wielkie k. Ostroroga.
Migawki z trasy można zobaczyć tutaj =>
http://picasaweb.google.com/wielkop/RoweremPoMonokliniePrzedsudeckiej
Rowerem po monoklinie przedsudeckiej
Niedziela, 19.08
Podjąłem wreszcie próbę „złamania” granicy 100 km na rowerze. Trasa prowadziła z okolic Dusznik przez Oz Bukowsko-Mosiński i Wielkopolski Park Narodowy do Mosiny i dalej powrót przez Stęszew i Buk.
Oz Bukowsko-Mosiński to najdłuższy oz w Polsce i jeden z najdłuższych na niżu europejskim. To długi, kręty wał, ciągnący się na długości 37 km. Maksymalna wysokość względna 41 m w okolicach Mirosławek. Szerokość podstawy 80-300 m. Składa się z 25 pagórków. Przebiega z północnego-zachodu na południowy-wschód.
Początkowo koło miejscowości Sarbia tworzą go pagórki o wysokości 3-5 metrów, a tylko miejscami osiągają one 8-9 m. Dalej oz ma już postać wału a w okolicach Tomic zaczyna się przeplatać z rynnami i pojawia się kilka ciągów ozowych. Dalej oz sąsiaduje z Jeziorem Tomickim, wznosząc się na wysokość 27,5 m. Nachylenie zboczy na tym odcinku waha się średnio od 15 do 20 stopni, a wyjątkowo osiąga nawet 35 stopni. Dalej oz tworzą pagórki o wysokościach przekraczających miejscami kilkanaście metrów. Kulminacja znajduje się na południowy-wschód od Mirosławek. Wyniesienie osiąga tutaj 112,6 m n.p.m. Charakteryzuje się też największą wysokością względną – 41 m.
Wielkopolski Park Narodowy – wiadomo.
Spora część trasy prowadziła polnymi i leśnymi drogami a miejscami nawet ścieżkami. Zdarzało się, że nawet te się urywały i nie obyło się bez przenoszenia roweru. W drodze powrotnej (w całości już asfaltem) przeszedłem chrzest bojowy rowerzysty, tzn. klejenie dętki. Początkowo dopompowywałem powietrza, mając nadzieję że jakoś dojadę do domu. Jednak starczało to na coraz krótsze odcinki. W końcu dałem za wygraną i zakleiłem.
Garść statystyki:
dokładna długość trasy – 108,47 km,
czas jazdy (bez postojów) – 6 h 47 min,
prędkość średnia – 15,8 km/h,
prędkość maksymalna osiągnięta na trasie – 49 km/h,
całkowity czas wycieczki ok. 10 h,
czas postojów – ok 3 h,
klejenie dętki – 1 raz,
pompowanie – kilka razy,
wypite napoje – 2 l wody niegazowanej, 1 l soku z czarnej porzeczki,
skonsumowany prowiant – 6 kanapek z białym serem i dżemem, 2 wafle w czekoladzie, tabliczka gorzkiej czekolady, zbierane po drodze jabłka i mirabelki (okazuję się, że te śliwy też są jadalne).
Wrażenia, no cóż polecam spróbować.
Dzień po da się przetrzymać.
Długość trasy chyba da się jeszcze zwiększyć.
Migawki z wycieczki są tutaj =>
http://picasaweb.google.com/wielkop/OzBukowskoMosiSkiWielkopolskiParkNarodowy
Podjąłem wreszcie próbę „złamania” granicy 100 km na rowerze. Trasa prowadziła z okolic Dusznik przez Oz Bukowsko-Mosiński i Wielkopolski Park Narodowy do Mosiny i dalej powrót przez Stęszew i Buk.
Oz Bukowsko-Mosiński to najdłuższy oz w Polsce i jeden z najdłuższych na niżu europejskim. To długi, kręty wał, ciągnący się na długości 37 km. Maksymalna wysokość względna 41 m w okolicach Mirosławek. Szerokość podstawy 80-300 m. Składa się z 25 pagórków. Przebiega z północnego-zachodu na południowy-wschód.
Początkowo koło miejscowości Sarbia tworzą go pagórki o wysokości 3-5 metrów, a tylko miejscami osiągają one 8-9 m. Dalej oz ma już postać wału a w okolicach Tomic zaczyna się przeplatać z rynnami i pojawia się kilka ciągów ozowych. Dalej oz sąsiaduje z Jeziorem Tomickim, wznosząc się na wysokość 27,5 m. Nachylenie zboczy na tym odcinku waha się średnio od 15 do 20 stopni, a wyjątkowo osiąga nawet 35 stopni. Dalej oz tworzą pagórki o wysokościach przekraczających miejscami kilkanaście metrów. Kulminacja znajduje się na południowy-wschód od Mirosławek. Wyniesienie osiąga tutaj 112,6 m n.p.m. Charakteryzuje się też największą wysokością względną – 41 m.
Wielkopolski Park Narodowy – wiadomo.
Spora część trasy prowadziła polnymi i leśnymi drogami a miejscami nawet ścieżkami. Zdarzało się, że nawet te się urywały i nie obyło się bez przenoszenia roweru. W drodze powrotnej (w całości już asfaltem) przeszedłem chrzest bojowy rowerzysty, tzn. klejenie dętki. Początkowo dopompowywałem powietrza, mając nadzieję że jakoś dojadę do domu. Jednak starczało to na coraz krótsze odcinki. W końcu dałem za wygraną i zakleiłem.
Garść statystyki:
dokładna długość trasy – 108,47 km,
czas jazdy (bez postojów) – 6 h 47 min,
prędkość średnia – 15,8 km/h,
prędkość maksymalna osiągnięta na trasie – 49 km/h,
całkowity czas wycieczki ok. 10 h,
czas postojów – ok 3 h,
klejenie dętki – 1 raz,
pompowanie – kilka razy,
wypite napoje – 2 l wody niegazowanej, 1 l soku z czarnej porzeczki,
skonsumowany prowiant – 6 kanapek z białym serem i dżemem, 2 wafle w czekoladzie, tabliczka gorzkiej czekolady, zbierane po drodze jabłka i mirabelki (okazuję się, że te śliwy też są jadalne).
Wrażenia, no cóż polecam spróbować.
Dzień po da się przetrzymać.
Długość trasy chyba da się jeszcze zwiększyć.
Migawki z wycieczki są tutaj =>
http://picasaweb.google.com/wielkop/OzBukowskoMosiSkiWielkopolskiParkNarodowy
wlkp pisze:wypite napoje – 2 l wody niegazowanej, 1 l soku z czarnej porzeczki,
skonsumowany prowiant – 6 kanapek z białym serem i dżemem, 2 wafle w czekoladzie, tabliczka gorzkiej czekolady, zbierane po drodze jabłka i mirabelki (okazuję się, że te śliwy też są jadalne).
Czy to są dane z licznika rowerowego?
Ale dałeś sobie wycisk... Zazdroszczę Wam, Wielkopolanom, tych jezior, bo u nas tego nie uświadczysz...
Również w niedzielę zrobiłem 1/4 Twojego dystansu i jedyny zbiornik, jaki minąłem, to... Glinianki wrocławskie.
Fajne fotki, urokliwe zakątki...
Może kiedyś i ja zmobilizuję się do tras >100 km, moglibyśmy wtedy wyjechać naprzeciw siebie i zrobić zlot forumowiczów gdzieś za Rawiczem
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Warto dodać, że jest to teren bardzo ciekawy nie tylko pod względem przyrodniczym, ale są tam także zabytki o dużym znaczeniu historycznym. O niektórych z nich można przeczytać w relacjach z jednej z wycieczek pieszych Klubu Sudeckiego: naszej koleżanki klubowej => http://www.icpnet.pl/~eksel/jola/tomice.htmwlkp pisze:Niedziela, 19.08
Podjąłem wreszcie próbę „złamania” granicy 100 km na rowerze. Trasa prowadziła z okolic Dusznik przez Oz Bukowsko-Mosiński
oraz mojej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/tomice.htm

apollo pisze:wlkp pisze:wypite napoje – 2 l wody niegazowanej, 1 l soku z czarnej porzeczki,
skonsumowany prowiant – 6 kanapek z białym serem i dżemem, 2 wafle w czekoladzie, tabliczka gorzkiej czekolady, zbierane po drodze jabłka i mirabelki (okazuję się, że te śliwy też są jadalne).
Czy to są dane z licznika rowerowego?
Co prawda są już coraz bardziej rozbudowane liczniki rowerowe, ale takich możliwości chyba jeszcze nie mają.
Są to dane z receptorów jednostki napędzającej rower przetworzone przez jej ośrodkowy układ nerwowy.
Może kiedyś i ja zmobilizuję się do tras >100 km, moglibyśmy wtedy wyjechać naprzeciw siebie i zrobić zlot forumowiczów gdzieś za Rawiczem.
Zmobilizuj się, gorąco zachęcam. Możesz się wybrać rowerem np. na Ślężę.
Ewentualny zlot, to może być w Przemęckim Parku Krajobrazowym.
Lech pisze:Warto dodać, że jest to teren bardzo ciekawy nie tylko pod względem przyrodniczym, ale są tam także zabytki o dużym znaczeniu historycznym. O niektórych z nich można przeczytać w relacjach z jednej z wycieczek pieszych Klubu Sudeckiego: naszej koleżanki klubowej => http://www.icpnet.pl/~eksel/jola/tomice.htmwlkp pisze:Niedziela, 19.08
Podjąłem wreszcie próbę „złamania” granicy 100 km na rowerze. Trasa prowadziła z okolic Dusznik przez Oz Bukowsko-Mosiński
oraz mojej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/tomice.htm
Teren rzeczywiście jest bardzo ciekawy i warto przyjechać na cały dzień do Tomic czy też do "Źródełka", koło którego jest parking, żeby pochodzić po okolicy.
Pod wskazanymi linkami są ciekawe opracowania, które z zainteresowaniem przeczytałem. Koło kościoła przejeżdżałem, ale nie miałem czasu na zwiedzanie zabytków ani też na wchodzenie na punkt widokowy przy 'Źródełku". Z pewnością kiedyś tam jeszcze wrócę.
Satan pisze:Pięknie!
Jak już Ci się znudzi pokonywanie wielkopolskich bezdroży, to zapraszam na Pomorze na nasze rajdy po Kaszubach, Żuławach i Wysoczyźnie Elbląskiej. Bardzo ciekawe tereny, a przy okazji można "machnąć" 200km.
Satan, dzięki za zaproszenie, może kiedyś skorzystam.
Jeśli chodzi o "machnięcie" 200 km, to wygląda to na razie dosyć abstrakcyjnie, ale gdyby spojrzeć na to z innej strony, to nie wiem - nigdy jeszcze nie próbowałem.
Może trzeba się zbliżać metodą małych kroczków.
Może trzeba się zbliżać metodą małych kroczków.
albo długich zjazdów :D
były czasy, kiedy w okolicach Wrocławia w każdą sobotę do wczesnego popołudnia robiłem prawie 80km, ale później przesiadłem się na "górala" i przyznam się, że jakoś przez myśl mi nie przyszło, żeby robić na nim dziennie więcej niż 50...
:D
Gratulacje wycieczki !

Sobota, 25.08
O 9:30 wyruszyłem na kolejną wyprawę rowerową po Wielkopolsce i znowu udało mi się poprawić rekord długości trasy.
Tym razem wykręciłem 134 km.
Trasa:
ok. Dusznik – Grzebienisko – Ceradz Kościelny – Jankowice – Kiekrz – Złotniki – Rezerwat „Meteoryt Morasko” – Radojewo – Biedrusko – Owińska – Dziewicza Góra – Czerwonak – Owińska – Biedrusko – poligon wojskowy – Złotniki – Kiekrz – Tarnowo Podgórne – ok. Dusznik.
Do najciekawszych miejsc, jakie odwiedziłem należy zaliczyć:
Jezioro Kierskie – mekka żeglarstwa w Wielkopolsce;
Rezerwat „Meteryt Morasko” - unikatowe miejsce na skalę europejską,
więcej można znaleźć np. tutaj => http://www.salamandra.org.pl/magazyn/b01a02.html
Przy okazji pobytu w rezerwacie zrobiłem sobie małą wycieczkę pieszą po rezerwacie i zdobyłem Moraską Górę 154 m n.p.m.;
Zespół pałacowo-parkowy w Radojewie ze „słynnymi” kokoryczowymi wzgórzami. Spotkałem tutaj rowerzystę – wieloletniego mieszkańca niszczejącego dzisiaj pałacu w Radojewie, który okazał się prawdziwą kopalnią ciekawostek i faktów historycznych dotyczących okolicy i losów jej właścicieli. Mógłbym słuchać godzinami jego opowieści, gdyby nie czekająca mnie jeszcze daleka trasa;
Owińska z wieloma zabytkami , na których obejrzenie nie starczyło mi czasu;
Dziewicza Góra 145 m n.p.m., na szczycie której stoi wieża przeciwpożarowa o wysokości 40 m z tarasem widokowym na wysokości 30 m, na który wchodzimy pokonując 172 stopnie. Odtąd Dziewicza Góra już nie jest dla mnie dziewicza! Chociaż nie było lekko, bo na sam wierzchołek musiałem wprowadzić rower, gdyż koła szosowe 27-1i1/4 zakopały się w piasku na całkiem sporej stromiźnie;
Poligon wojskowy w Biedrusku, który przez wieloletnie zamknięcie stał się naturalnym środowiskiem dla wielu rzadko spotykanych roślin i zwierząt. Występuje tutaj 35 gatunków flory i fauny objętych ścisła ochroną. Jadąc drogą przez poligon byłem zaskoczony brakiem jakiegokolwiek żołnierza na poligonie i sporym ruchem cywilnym: dziewczyny na rolkach, rowerzyści, motocykliści, samochody a nawet jeden quad. Najbardziej zaskoczył mnie gość zasuwający na ... „bieżkach”, a ściślej na nartorolkach. Na trasie przez poligon dotarłem do ruin kościoła w którym był ochrzczony ojciec polskiego teatru narodowego Wojciech Bogusławski, o czym dowiedziałem się od pana spotkanego wcześniej w Radojewie, którego przy okazji pozdrawiam. Więcej o kościele można znaleźć tu => http://www.tutej.pl/cms.php?i=6806.
Trochę statystyki:
dokładna długość trasy – 134,23 km,
czas jazdy (bez postojów) – 8 h 05 min,
prędkość średnia – 16,4 km/h,
prędkość maksymalna osiągnięta na trasie – 49 km/h,
całkowity czas wycieczki - 12 h 15 min,
czas postojów i pieszych wędrówek - 4 h 10 min,
pęknięte szprychy – 3 szt.
Więcej szczegółów w migawkach => http://picasaweb.google.com/wielkop/MeteorytMoraskoDziewiczaGRa
Ciąg dalszy nastąpi ...
O 9:30 wyruszyłem na kolejną wyprawę rowerową po Wielkopolsce i znowu udało mi się poprawić rekord długości trasy.
Tym razem wykręciłem 134 km.
Trasa:
ok. Dusznik – Grzebienisko – Ceradz Kościelny – Jankowice – Kiekrz – Złotniki – Rezerwat „Meteoryt Morasko” – Radojewo – Biedrusko – Owińska – Dziewicza Góra – Czerwonak – Owińska – Biedrusko – poligon wojskowy – Złotniki – Kiekrz – Tarnowo Podgórne – ok. Dusznik.
Do najciekawszych miejsc, jakie odwiedziłem należy zaliczyć:
Jezioro Kierskie – mekka żeglarstwa w Wielkopolsce;
Rezerwat „Meteryt Morasko” - unikatowe miejsce na skalę europejską,
więcej można znaleźć np. tutaj => http://www.salamandra.org.pl/magazyn/b01a02.html
Przy okazji pobytu w rezerwacie zrobiłem sobie małą wycieczkę pieszą po rezerwacie i zdobyłem Moraską Górę 154 m n.p.m.;
Zespół pałacowo-parkowy w Radojewie ze „słynnymi” kokoryczowymi wzgórzami. Spotkałem tutaj rowerzystę – wieloletniego mieszkańca niszczejącego dzisiaj pałacu w Radojewie, który okazał się prawdziwą kopalnią ciekawostek i faktów historycznych dotyczących okolicy i losów jej właścicieli. Mógłbym słuchać godzinami jego opowieści, gdyby nie czekająca mnie jeszcze daleka trasa;
Owińska z wieloma zabytkami , na których obejrzenie nie starczyło mi czasu;
Dziewicza Góra 145 m n.p.m., na szczycie której stoi wieża przeciwpożarowa o wysokości 40 m z tarasem widokowym na wysokości 30 m, na który wchodzimy pokonując 172 stopnie. Odtąd Dziewicza Góra już nie jest dla mnie dziewicza! Chociaż nie było lekko, bo na sam wierzchołek musiałem wprowadzić rower, gdyż koła szosowe 27-1i1/4 zakopały się w piasku na całkiem sporej stromiźnie;
Poligon wojskowy w Biedrusku, który przez wieloletnie zamknięcie stał się naturalnym środowiskiem dla wielu rzadko spotykanych roślin i zwierząt. Występuje tutaj 35 gatunków flory i fauny objętych ścisła ochroną. Jadąc drogą przez poligon byłem zaskoczony brakiem jakiegokolwiek żołnierza na poligonie i sporym ruchem cywilnym: dziewczyny na rolkach, rowerzyści, motocykliści, samochody a nawet jeden quad. Najbardziej zaskoczył mnie gość zasuwający na ... „bieżkach”, a ściślej na nartorolkach. Na trasie przez poligon dotarłem do ruin kościoła w którym był ochrzczony ojciec polskiego teatru narodowego Wojciech Bogusławski, o czym dowiedziałem się od pana spotkanego wcześniej w Radojewie, którego przy okazji pozdrawiam. Więcej o kościele można znaleźć tu => http://www.tutej.pl/cms.php?i=6806.
Trochę statystyki:
dokładna długość trasy – 134,23 km,
czas jazdy (bez postojów) – 8 h 05 min,
prędkość średnia – 16,4 km/h,
prędkość maksymalna osiągnięta na trasie – 49 km/h,
całkowity czas wycieczki - 12 h 15 min,
czas postojów i pieszych wędrówek - 4 h 10 min,
pęknięte szprychy – 3 szt.
Więcej szczegółów w migawkach => http://picasaweb.google.com/wielkop/MeteorytMoraskoDziewiczaGRa
Ciąg dalszy nastąpi ...
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Gratuluję wytrwałości. Nie wiem jakie masz siodło przy swoim rowerze, ale ja po przejechaniu tej całej trasy moim rowerem po takich wertepach chyba przez tydzień bym nie mógł usiąść na krześle i musiał spać leżąc na brzuchu.
Jako uzupełnienie dodam, że okolice Grzebieniska też są ciekawe. Jest o tym trochę w relacji z jednej z wycieczek Klubu Sudeckiego na stronie => http://www.ksp.lanet.wroc.net/grzeb.htm
oraz => http://www.ksp.lanet.wroc.net/gotz.htm
W tej relacji zamieściłem m.in. fotki przedstawiające początki budowy wieży na Dziewiczej Górze => http://wktp.republika.pl/rajd2.htm
A tu trochę widoków z okolic Moraska, m.in. na Dziewiczą Górę z widoczną wieżą => http://www.ksp.lanet.wroc.net/okolice.htm
Jako uzupełnienie dodam, że okolice Grzebieniska też są ciekawe. Jest o tym trochę w relacji z jednej z wycieczek Klubu Sudeckiego na stronie => http://www.ksp.lanet.wroc.net/grzeb.htm
oraz => http://www.ksp.lanet.wroc.net/gotz.htm
W tej relacji zamieściłem m.in. fotki przedstawiające początki budowy wieży na Dziewiczej Górze => http://wktp.republika.pl/rajd2.htm
A tu trochę widoków z okolic Moraska, m.in. na Dziewiczą Górę z widoczną wieżą => http://www.ksp.lanet.wroc.net/okolice.htm

Lech pisze:Gratuluję wytrwałości. Nie wiem jakie masz siodło przy swoim rowerze, ale ja po przejechaniu tej całej trasy moim rowerem po takich wertepach chyba przez tydzień bym nie mógł usiąść na krześle i musiał spać leżąc na brzuchu.
Siodło szerokie, jakieś tam sprężyny ma, ale w sumie całkiem zwyczajne. Objawy podobne do tych, o których piszesz miałem wiosną po przejechaniu trasy ... 15 km, jednak szybko się przystosowałem i teraz nie mam z tym problemu.
Mam wrażenie Lechu, że nie ma takiego miejsca w okolicy, gdzie jeszcze nie byłeś i nie ma relacji gdzieś w necie Twojego autorstwa opisającej jakieś ciekawostki, o których wiedzą tylko bardzo nieliczni miejscowi. Postaram się jednak kiedyś Cię zaskoczyć.