szlaki w karkonoszach na zimę
-
BeRuS
szlaki w karkonoszach na zimę
jak w temacie. Jakie szlaki polecacie na 2-3 dniową wycieczkę w karkonosze zimą. Zakładam że juz zdrowo śniegu będzie nasypane.
-
Gość
2 - 3 dni zima, to akurat czas, zeby przejsc ze Szklarskiej do Karpacza. Szlaki na szczycie sa czesto oblodzone i niebezpieczne - naprawde nie polecam. Proponuje ruszyc ze Szklarskiej Droga pod Reglami, przez Michalowice, Jagniatkow, Zamek Chojnik, Zachelmie do Przesieki. W Przesiece nocleg. Nastepnego dnia do Borowic, Karpacza, moze spacer pod Samotnie i spowrotem do Karpacza... powrot PKSem lub busem do Jeleniej Gory (PKP) lub do Szklarskiej... jesli tam zostal samochod 
-
BeRuS
to dokładnie tak, jak pisze Gość, ale górą....
Idąc ze Szklarskiej do Karpacza nocleg wypada niestety na przełęczy Karkonoskiej (nie lubię tego schroniska)
Innym wyjściem jest zadekowanie się pod Łabskim i zrobienie wycieczki bez obciążenia np Szrenica, Źródła Łaby, Śnieżne Kotly (górą oczywiście).
Generalnie można albo szczytowym, albo bardzo dołem (tak, jak pisze Gość), natomiast szczerze odradzam szlaki "pośrednie" czyli np zielony przez Śnieżne Kotły - jak będzie sporo śniegu, to da się tamtędy przejść tylko w rakietach albo na nartach (a i tak z kłopotami)
Wycieczka w pogodny zimoiwy dzień nie będzie niebezpieczna jeżeli dobrze się do niej przygotujemy i będziemy pamiętać, że zimą dzień jest sporo krótszy - dlatego polecam termin np marcowy albo kwietniowy - śniegu sporo, a słońce i tak potrafi nieźle przygrzać.
Napisz, czy chcesz iść "jednym ciągiem", czy wolisz się zadekować i robić pętle a napewno coś poradzimy...
Idąc ze Szklarskiej do Karpacza nocleg wypada niestety na przełęczy Karkonoskiej (nie lubię tego schroniska)
Innym wyjściem jest zadekowanie się pod Łabskim i zrobienie wycieczki bez obciążenia np Szrenica, Źródła Łaby, Śnieżne Kotly (górą oczywiście).
Generalnie można albo szczytowym, albo bardzo dołem (tak, jak pisze Gość), natomiast szczerze odradzam szlaki "pośrednie" czyli np zielony przez Śnieżne Kotły - jak będzie sporo śniegu, to da się tamtędy przejść tylko w rakietach albo na nartach (a i tak z kłopotami)
Wycieczka w pogodny zimoiwy dzień nie będzie niebezpieczna jeżeli dobrze się do niej przygotujemy i będziemy pamiętać, że zimą dzień jest sporo krótszy - dlatego polecam termin np marcowy albo kwietniowy - śniegu sporo, a słońce i tak potrafi nieźle przygrzać.
Napisz, czy chcesz iść "jednym ciągiem", czy wolisz się zadekować i robić pętle a napewno coś poradzimy...
-
BeRuS
szczerze mówiąc takiej odpowiedzi czekałem. Chciałem się upewnić . Wiadomo ze trasa jeśli juz to tylko górą aby uniknąc ewentualnej lawinki.
Po drugie szlak tylko z tyczkami. po trzecie i czwarte to tylko odpowiednia odziez i odpowiednia pogoda plus czas przejścia obliczony na warunki zimowe.
Ciągle jednak pozostaje pytanie , które szlaki ( a raczej jego odcinki bo pewnie tylko czerowny zostaje) będa najfajnieszsze do przejścia ?
Po drugie szlak tylko z tyczkami. po trzecie i czwarte to tylko odpowiednia odziez i odpowiednia pogoda plus czas przejścia obliczony na warunki zimowe.
Ciągle jednak pozostaje pytanie , które szlaki ( a raczej jego odcinki bo pewnie tylko czerowny zostaje) będa najfajnieszsze do przejścia ?
-
BeRuS
troche zmęczony jestem , głupio odpisałem. kilka przykłądów mi water podał , dzieki. ale faktycznie co z trasą jednym ciągiem ? jak wyglądaja warunki na trasie którą zwyczjnie sie lekko przechodzi latem , czyli szklarska -> szrenica -> pzrełęcz karkonoska -> sniezka -> pzrełęcz okraj -> karpacz ?????
W zimę wszystko zależy od aktualnych warunków atmosferycznych, od tego, ile jest śniegu i kiedy ostatni raz padało oraz jak wiało.
Jeżeli nie padało od kilku dni, to większość szlaków będzie porządnie przetarta z uwagi na duży ruch turystyczny w Karkonoszach - wyprawa takim szlakiem nie powinna być wiele trudniejsza niż w lecie.
Jeżeli natomiast przez ostatnie kilka godzin/dni sypało lub co gorsza dalej sypie, nawet łatwy szlak (w każdych górach) może stanowić poważny problem techniczny i czasowy.
Ja bym wybrał główny szlak górą właśnie ze względu na większe szanse dobrego przetarcia.
Generalnie w zimie trzeba mieć większy margines czasu, tak jak już powiedziano, dzień jest krótszy, ale też wolniej się idzie.
Jeżeli nie padało od kilku dni, to większość szlaków będzie porządnie przetarta z uwagi na duży ruch turystyczny w Karkonoszach - wyprawa takim szlakiem nie powinna być wiele trudniejsza niż w lecie.
Jeżeli natomiast przez ostatnie kilka godzin/dni sypało lub co gorsza dalej sypie, nawet łatwy szlak (w każdych górach) może stanowić poważny problem techniczny i czasowy.
Ja bym wybrał główny szlak górą właśnie ze względu na większe szanse dobrego przetarcia.
Generalnie w zimie trzeba mieć większy margines czasu, tak jak już powiedziano, dzień jest krótszy, ale też wolniej się idzie.
-
Gość
szklarska -> szrenica -> pzrełęcz karkonoska -> sni
ano tak, jak pisze adam - raz lepiej, raz gorzej, ale zdecydowanie jest to najlepiej przetarty szlak z całego pasma:)
Jeżeli nie jesteśmy zaraz po obfitych opadach, to śnieg na Drodze Przyjaźni jest mocno ubity, obok jest założony ślad dla biegaczy, a środek wydeptany lub wyjeżdżony skuterami. Idzie się (moim zdaniem) lepiej niż latem. Tak jest od Szrenicy do Przełęczy Karkonoskiej, ciut gorzej może być od Odrodzenia do Spalonej Strażnicy (tam gdzie jest odbicie na Strzechę), a później, do samej Śnieżki znowu deptak. Na Śnieżke czasami (jak przylodzi) trudno wejść, a na pewno nie należy jej trawersować Drogą Jubileuszową - jej po prostu nie ma - bez czekana i raków można zjechać na sam dół (a kto przez całe Karkonosze będzie tachał żelastwo, żeby tylko wleźć na Śnieżkę). Za Śnieżką, w stronę Sowiej Przełęczy też da się w miarę spokojnie iść.
Moje propozycja to zacząć właściwą turę od Łabskiego (zawsze to zyskuje się parę godzin w porównaniu ze startem w Szklarskiej, i do tego można naprawdę wcześnie wstać i wyjść) ; po tyczkach na górę w lewo i Drogą Przyjaźni na Przełęcz Karkonoską, po jakimś żarełku - dalej. Jeżeli warunki będą nieciekawe (mgła, wiatr, ściemnia się), to proponuję przy Słonecznikach zejść w dół do Polany Bronka Czecha, (bo i tak idąc górą nic nie zobaczysz, a jak zgubisz tyczki, to może być nieciekawie..) dalej drogą transportową bez żadnego ryzyka (może być już po zmroku) do Samotni, a jak tam nie będzie miejsca, to do Strzechy. Następnego dnia - standard: Równia pod Śnieżką, Śnieżka i dalej na Sowią Przełęcz. Po drodze warto zatrzymać się w Jelonce na piwku i smażony, serze. Stamtąd jakoś nigdy nie chciało mi się iść dalej i zawsze schodziłem do Karpacza właśnie przez Sowią Przełęcz.
A co robić tego "zerowego" dnia, którego dojdziesz do Łabskiego ?
Ano można dla lepszej aklimatyzacji, jeżeli jeszcze będzie czas, pójść Zieloną Ścieżką w stronę Szrenicy, ale skręcić do Voseckiej Boudy na pivko, pójść w stronę źródeł Łaby, może podejść do Łabskiej Boudy pooglądać lodospady. Powrót do Łabskiego - po tyczkach do granicy, później (także po tyczkach) prosto w dół do schroniska.
Jeszcze tylko uwaga: będąc w Czechach (i nie tylko) nie psujcie założonych śladów narciarskich... Wiadomo, że po ubitym lepiej się idzie niż po kopnym, ale zaraz nie trzeba iść centralnie po tramwaju! Podobnie, jak będziecie szli grupą, to nie tyralierą, ale jeden za drugim. Czesi są na tym punkcie bardzo wrażliwi (i dobrze!!!)
Jeżeli nie jesteśmy zaraz po obfitych opadach, to śnieg na Drodze Przyjaźni jest mocno ubity, obok jest założony ślad dla biegaczy, a środek wydeptany lub wyjeżdżony skuterami. Idzie się (moim zdaniem) lepiej niż latem. Tak jest od Szrenicy do Przełęczy Karkonoskiej, ciut gorzej może być od Odrodzenia do Spalonej Strażnicy (tam gdzie jest odbicie na Strzechę), a później, do samej Śnieżki znowu deptak. Na Śnieżke czasami (jak przylodzi) trudno wejść, a na pewno nie należy jej trawersować Drogą Jubileuszową - jej po prostu nie ma - bez czekana i raków można zjechać na sam dół (a kto przez całe Karkonosze będzie tachał żelastwo, żeby tylko wleźć na Śnieżkę). Za Śnieżką, w stronę Sowiej Przełęczy też da się w miarę spokojnie iść.
Moje propozycja to zacząć właściwą turę od Łabskiego (zawsze to zyskuje się parę godzin w porównaniu ze startem w Szklarskiej, i do tego można naprawdę wcześnie wstać i wyjść) ; po tyczkach na górę w lewo i Drogą Przyjaźni na Przełęcz Karkonoską, po jakimś żarełku - dalej. Jeżeli warunki będą nieciekawe (mgła, wiatr, ściemnia się), to proponuję przy Słonecznikach zejść w dół do Polany Bronka Czecha, (bo i tak idąc górą nic nie zobaczysz, a jak zgubisz tyczki, to może być nieciekawie..) dalej drogą transportową bez żadnego ryzyka (może być już po zmroku) do Samotni, a jak tam nie będzie miejsca, to do Strzechy. Następnego dnia - standard: Równia pod Śnieżką, Śnieżka i dalej na Sowią Przełęcz. Po drodze warto zatrzymać się w Jelonce na piwku i smażony, serze. Stamtąd jakoś nigdy nie chciało mi się iść dalej i zawsze schodziłem do Karpacza właśnie przez Sowią Przełęcz.
A co robić tego "zerowego" dnia, którego dojdziesz do Łabskiego ?
Ano można dla lepszej aklimatyzacji, jeżeli jeszcze będzie czas, pójść Zieloną Ścieżką w stronę Szrenicy, ale skręcić do Voseckiej Boudy na pivko, pójść w stronę źródeł Łaby, może podejść do Łabskiej Boudy pooglądać lodospady. Powrót do Łabskiego - po tyczkach do granicy, później (także po tyczkach) prosto w dół do schroniska.
Jeszcze tylko uwaga: będąc w Czechach (i nie tylko) nie psujcie założonych śladów narciarskich... Wiadomo, że po ubitym lepiej się idzie niż po kopnym, ale zaraz nie trzeba iść centralnie po tramwaju! Podobnie, jak będziecie szli grupą, to nie tyralierą, ale jeden za drugim. Czesi są na tym punkcie bardzo wrażliwi (i dobrze!!!)
-
BeRuS
-
bolesławianin
- turysta niedzielny
- Posty: 1
- Rejestracja: 19-10-2005 15:37
- Lokalizacja: Bolesławiec
przejscie karkonoszy?
a moze sprobujesz przejsc całe karkonosze?? w lecie robi się to w 15 godzin ale w zimie akurat trzy dni:) jedziesz do kowar,na przełęcz kowarską i dalej na okraj.tam mozesz spac bo dalej cięzko z noclegiem:) no i następnego dnia czerwonym szlakiem czyli drogą przyjazni ktora idzie przez grzbiet karkonoszy az do przełęczy karkonowskiej gdzie w odrodzeniu nocleg:) i ostatniego dnia dalsza wędrowa głownym szlakiem do jakuszyc:) bardzo piękna trasa:)pozdrawiam
"najpierw być a później jak byc"
a moze sprobujesz przejsc całe karkonosze??
tutaj nie byłbym tak optymistycznie nastawiony...
w zimie, jeżeli jest dużo śniegu na Okraj praktycznie nie da się dojechać (chodzi mi o komunikację publiczną), trzeba zadawać z Kowar....
Końcówka wycieczki też jest problematyczna; nawet latem we mgle nie zawsze można znaleźć zielony szlak do Jakuszyc, a zimą, podczas gdy wszystko jest przykryte śniegiem, który zaraz po tym, jak się zejdzie z ratrakowanego robi się fest głęboki... wielu wróciło. Nawet, jak dopisze szczęście i znajdziemy szlak, to nie koniec problemów - zwykle jest on totalnie nieprzetarty - trzeba zadawać szpagatami (kiedyś szliśmy z kumplem, ale od Jakuszyc). Ostatnia trudnośc to uboga komunikacja Jakuszyce - Szklarska - jeżeli się spóźnimy na autobus, to pozostaje walić do Szklarskiej z buta szosą, nocleg Gospodzie Granicznej, albo ponadgodzinny spacerek do Orla....
Tak, jak pisze bolesławianin jest to piękna trasa, ale bez zimowego sprzętu (narty / rakiety) raczej ciężka
Walter ma rację - zimowy szlak z Jakuszyc na Halę Szrenicką zimą to nic przyjemnego: śniegu po pas, idzie się praktycznie bez szlaku na azymut, a po drodze jest jeden, dwa głębokie jary z potokami do przekroczenia.
Ale teraz sniegu w Karkonoszach jeszcze nie ma. Do połowy listopada można smiało wędrować każdym szlakiem, bez obaw, że będzie nieprzetarty. Po tym czasie, aż do początku maja sniegu w górach może być już tona i wtedy wszystkie miejsca lawiniaste trzeba omijać. A na takie trasy jak kopuła Śnieżki czy żółty szlak ze schroniska Pod Łabskim Szczytem na Wielki Szyszak (a ściślej do górnej krawędzi Wielkiego Śn8ieżnego Kotła) bez raków ani rusz (zwłaszcza na tym szlaku żółtym - to moja standardowa traska zimowa).
Polecam też zimowe wejście na Wielkego Szyszaka (chociaż raczki turystyczne warto by mieć ze sobą). Szczyt ten zawsze jest pusty, a widoczek z niego piękny.
Ale teraz sniegu w Karkonoszach jeszcze nie ma. Do połowy listopada można smiało wędrować każdym szlakiem, bez obaw, że będzie nieprzetarty. Po tym czasie, aż do początku maja sniegu w górach może być już tona i wtedy wszystkie miejsca lawiniaste trzeba omijać. A na takie trasy jak kopuła Śnieżki czy żółty szlak ze schroniska Pod Łabskim Szczytem na Wielki Szyszak (a ściślej do górnej krawędzi Wielkiego Śn8ieżnego Kotła) bez raków ani rusz (zwłaszcza na tym szlaku żółtym - to moja standardowa traska zimowa).
Polecam też zimowe wejście na Wielkego Szyszaka (chociaż raczki turystyczne warto by mieć ze sobą). Szczyt ten zawsze jest pusty, a widoczek z niego piękny.
- wodnik_szuwarek
- tramp
- Posty: 35
- Rejestracja: 28-10-2005 14:31
- Lokalizacja: DOLINA KARPIA
W każdych górach zimą jest ciężko. Nie miałem przyjemności chodzić zimą po Karkonoszach, ale znam zimowe Tatry, Babią Górę, Pilsko itd. Naprawdę jest ciężko. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak może być źle, zimno itd. Ktoś raz przejdzie w adidaskach po ubitym śniegu w słonecznym dniu i myśli, że zawsze tak jest w zimie... ja pływałem w Tatrach w śniegu. To dobre słowo. Pływałem. Gdyby nie kosówka, to przejść się takich zasp nie dałoby. Wciąga jak ruchome piaski po szyję. Zamarzałem, błądziłem, spałem w śniegu, choć wiosną na szczęście.
Z drugiej strony lód..zejść po lodzie bez raków, to kuszenie losu. Chociaż małe raczki pod obcas warto mieć.
Jeszcze coś... nie lubię klimatów narciarskich, takich wyciągowych. Wy pewnie narciarze
Całe Karkonosze to same wyciągi. Aaaaaa i nie lubię zimnych schronisk. Które są cieplutkie? Przyjemne zimą? Gdzie jest ciepła woda prawie zawsze? To cholernie ważne, chyba że chcecie spać w swetrze i polarze, a spod prysznica wychodzić jak SOPEL itd.
Z drugiej strony lód..zejść po lodzie bez raków, to kuszenie losu. Chociaż małe raczki pod obcas warto mieć.
Jeszcze coś... nie lubię klimatów narciarskich, takich wyciągowych. Wy pewnie narciarze
Moje forum http://dolinakarpia.malopolska.pl Zapraszam do regionu DOLINA KARPIA koło Oświęcimia - to kraj stawów i rzek
Blisko Beskid Mały i Makowski 
No i w koncu zrobiłem zimą karkonosze. Szedłem z grupa z pewnym doświadczeniem a mimo to potwierdziły się wszystkie Wasze wskazówki.
Szlak z przełęczy kowarskiej do drogi na okraj był nieprzetarty ( cięzko , miejscami zapada sie po pachy) dalej czerwony do jelenki pieknie przetarty. POdejście na Śnieżkę od tej strony dość niebezpieczne ze względu na duże oblodzenie ! Warto mieć raki ! Przy zejściu ze Śnieżki na równie tez trzeba uważać , gdyz szlak jest mocno "tyłkami wyślizgany" przez turystów bez wyobrażni !
Dalej w piekną słoneczna pogode szło się się dość dobrze. Warto zachowac też ostrożnośc przy trawesie Wielkiego Szyszaka. O szlaku z hali szrenickiej do jakuszyc bez rakiet , kompsau (gps) i mapy radze zapomnieć.
Wybierającym się w góry radzę więc zasięgać rad na forum , aby wycieczki były bezpieczniejsze - dzięki czemu przywieziemy do domu milsze wspomnienia.
Szlak z przełęczy kowarskiej do drogi na okraj był nieprzetarty ( cięzko , miejscami zapada sie po pachy) dalej czerwony do jelenki pieknie przetarty. POdejście na Śnieżkę od tej strony dość niebezpieczne ze względu na duże oblodzenie ! Warto mieć raki ! Przy zejściu ze Śnieżki na równie tez trzeba uważać , gdyz szlak jest mocno "tyłkami wyślizgany" przez turystów bez wyobrażni !
Dalej w piekną słoneczna pogode szło się się dość dobrze. Warto zachowac też ostrożnośc przy trawesie Wielkiego Szyszaka. O szlaku z hali szrenickiej do jakuszyc bez rakiet , kompsau (gps) i mapy radze zapomnieć.
Wybierającym się w góry radzę więc zasięgać rad na forum , aby wycieczki były bezpieczniejsze - dzięki czemu przywieziemy do domu milsze wspomnienia.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”