tomaszll pisze: Uważam taką imprezę za o.k. pod warunkiem, że nikt nie palił tytoniu
na sali imprezowej.
Jak za pewne wiesz w schronisku na śniezniku nie wolno palić na sali ,jest do tego wyznaczona palarnia, lub wychodzi się przed schronisko
tomaszll pisze:
Tylko, że mam wrażenie, że społeczeństwo czeskie jest dużo bardziej aktywne od naszego. W Polsce aby kupić jakiś porządny plecak i przy tym nie decydować się na najdroższy towar i jednocześnie nie wpaść w jakiś bubel trzeba wykonać mnóstwo pracy a tam idzie się do sklepu i kupuje.
.
Tu się mogę zgodzić, Czesi potrafią chodzić całymi rodzinami, dużo też jeżdżą na rowerach, i biegówkach, ale ich kraj jak zapewne wiesz to kraj o znacznie przeważającym terenie górskim, nie mają dostępu do morza, więc swój wolny czas spędzają na wędrówkach, u nas wachlarz możliwości jest większy, ludzie mogą wybierać się na mazury, nad morze itp. zgodzę się również ,że nasze sklepu turystyczne są słabo zaopatrzone, a ceny nie zachęcają... ale są u nas dobre zamienniki, ja sprzęt turystyczny kupuje i kąpletuje głównie z wojskowego, jest dobry solidny, a i jakością nie odbiega, zawsze można coś zakąbinować, trzeba chcieć. co do upadków PTSM'ow hmm widocznie przyszedł ich czas, nic nie trwa wiecznie, to nie świadczy o upadku turystyki, na to miejsce powstanie coś nowego, może jest to czas przemian i chaosu, ale turystyka górska nie upada ani nie upadnie, bo nie tworzą jej budynki towarzystwa , tylko pasjonaci, których jest sporo, moim zdaniem.Ty jako doświadczony piechór, powinieneś moim zdaniem promować turystykę własnie u nas, bo Czesi jak sam piszesz świetnie sobie radzą, swoję doświadcznie i wiedze wykorzystajmy do tego by to u nas turystyka zakwitła, ja zachęcam do łażenia po naszych górach swoich znajomych, z równym skutkiem, ale zawsze to coś, pamiętaj ,że naprawe świata zacznijmy najpierw od siebie...
tomaszll pisze: Przypadki libacji alkoholowych z głośną muzyką do rana lub rzyganiem
były dość częste. Na 7 wyjazdów sylwestrowych tylko dwa były wolne od tego, jeden z SKPB Warszawa na Ukrainie w wynajętym domu drugi w pewnym ośrodku wypoczynkowym gdzie przyjechali kulturalni ludzie.
W tzw okresach mniej pijackich taki przypadki zdarzały się rzadko, myślę, że na pewno co najmniej 1 na 10 wyjazdów to spotkanie głośnego towarzystwa lub rzygania. To oczywiście jest mało ale były to przypadki dość dokuczliwe. Na przykład jeden nocowałem przez klika dni w różnych miejscach a podczas ostatniej nocy przyjechala grupa co balangowała cała noc, rzygali do muszli klozetowych a na drugi dzień wszystkie moje rzeczy cuchnęły tytoniem.
Oczywiście poradziłem sobie z problemem, ucieczka w czeskie góry i wybór po naszej stronie małych agroturystyk z dostępem do kuchni.
Po czeskiej stronie nigdy nie spotkałem libacji a spędziłem tam na pewno więcej niż 90 nocy.
Zawsze możesz z tym walczyć asertywnymi prośbami, masz prawo do tego by nie dusiać się w dymie, ja chociaż pale, staram się nie narzucać innym, zwłaszcza niepalącym.
na koniec powiem ,że swoje uwagi odnośnie libacji kierujesz pod nie właściwy adres, gdyż tak jak pisali koledzy i koleżanki, na tym forum nie ma tych o których piszesz.
to już chyba będzie mój ostatni post w tym temacie,życze więcej wiary w naszą turystykę, i naszych turystów, trochę więcej otwartości i zrozumienia