Nowy Waliszów - Śnieżnik - Międzygórze

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-07-2009 11:46

tomaszll pisze:Zaraz zaraz, na polu namiotowym obowiązuje z jakiegoś powodu zakaz picia alkoholu ale nie ma zakazu picia alkoholu po za polem namiotowym.
Po prostu jest to miejsce wolne od alkoholu. Paranoją byłoby gdyby bazowy chował się za drzewem w pobliżu i tam pił a zabraniał picia na polu namiotowym. A w górach to twoja sprawa co robisz, możesz pójść do knajpy itp.


Czyli wszystko będzie ok jak ludzie popiją sobie poza polem i przyjdą na rauszu wieczorkiem?

tomaszll pisze:Myślę, że to efekt większej kultury. Co do asfaltu to nie powtarzaj stereotypów. Kilkakrotnie na tym forum była mowa po co w czeskich górach jest asfalt i że baza noclegowa jest bardzo bogata i zróżnicowana cenowo. Oprócz drogich luksusowych hoteli sporo jest tanich pensjonatów czy ubytovani u sukromi.
A turystykę możesz sobie uprawiać gdzie chcesz.


Nie do końca są to stereotypy.

Różnoraka baza noclegowa w czechach jest faktem i nie podważam tego. Sam wiele razy korzystałem z ubytovani i przeważnie byłem zadowolony.
Ale u nas może fakt nie jest tego aż tak wiele ale nie róbmy z polskich gór 3 świata.
Jak ktoś lubi spędzić sobie czas w spokoju w jakimś pensjonaciku czy agroturystyce znajdzie to po obu stronach.
Ale jeżeli ktoś ma ochotę na klimatyczne schronisko w górach (klimatyczne nie znaczy melina w której nie wiadomo co się dzieje) to w Czechach z tym będzie miał problem.

Każdy jeździ w góry w miejsca które lubi i spędza tam czas tak jak chce. Czy będzie stronił od ludzi czy też odwrotnie jego wola.
Ja tylko od każdego oczekuję kultury, poszanowania szlaków i obiektów. Jak ktoś jest ok to tak właśnie się zachowuje.

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-07-2009 11:48

voi-vod pisze:
tomaszll pisze:Różnica jest w ilości spożytego alkoholu i głośniejszej zabawie.

Często jest jeszcze inna dużo istotniejsza różnica, której Ty raczysz nie dostrzegać. Jedni jadą w góry i przy okazji wypiją jakiś alkohol w miłym towarzystwie inni jadą po to żeby zrobić imprezę i po nic więcej. Bądź łaskaw to zauważyć i nie wrzucać wszystkich do jednego worka bo na tym forum raczej nie ma ludzi, którzy by pasowali do tej drugiej grupy.
tomaszll pisze:Jakoś nie mogę uwierzyć, że każdy kulturalnie pijący alkohol sprząta po sobie. Ostatnio szedłem czerwonym szlakiem na Ślężę z Sobótki i na szlaku mnóstwo porzuconych butelek i puszek po piwie.

Jak ktoś wyrzuca śmieci po produktach, które spożył gdziekolwiek indziej niż do śmietnika to raczej trudno mówić o kulturalnym spożyciu. A te śmieci na szlaku na Ślężę to zostawia sobotnio niedzielna stonka a nie turyści.


W 100% się z Tobą zgadzam

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 11:56

voi-vod pisze:Często jest jeszcze inna dużo istotniejsza różnica, której Ty raczysz nie dostrzegać. Jedni jadą w góry i przy okazji wypiją jakiś alkohol w miłym towarzystwie inni jadą po to żeby zrobić imprezę i po nic więcej. Bądź łaskaw to zauważyć i nie wrzucać wszystkich do jednego worka bo na tym forum raczej nie ma ludzi, którzy by pasowali do tej drugiej grupy.

Ależ ja widzę różnicę, oddzieliłem turystykę alkoholowo-imprezową od turystyki pieszo-alkoholowej. Wydaje mi się, że turystyka pieszo-alkoholowo zmienia się i ten drugi element z roku na rok robi się coraz bardziej istotniejszy. Podałem przykład SKPB Warszawa, gdzie z definicji nie pije się alkoholu i jakoś nikt oprócz mnie na tym forum nie chwali SKPB Warszawa, uważają ich sposób turystyki za nawiedzony. Jak dla mnie oznacza to jedno, że na tym forum w temacie turystyki pieszo-alkoholowej element alkohol jest bardzo ważny. Podejrzewam, że za parę lat na podobnym forum słowa krytyki wypowiedziane przez autora wątku pod adresem głośnej młodzieży nie zostaną zrozumiane i to autor zostanie skrytykowany za to co napisał, że powinien się przyłączyć do imprezy, że jak chce spokoju to niech kupi sobi wypoczynek w klasztorze u mnichów. To jest oczywiście tylko hipoteza, która zweryfikuje czas.


tomaszll pisze:Jak ktoś wyrzuca śmieci po produktach, które spożył gdziekolwiek indziej niż do śmietnika to raczej trudno mówić o kulturalnym spożyciu. A te śmieci na szlaku na Ślężę to zostawia sobotnio niedzielna stonka a nie turyści.

Spożyć mógł kulturalnie, w spokoju bez używania wulgarnych słów i tłuczenia pustych butelek. Po prostu niekulturalnie zostawił po sobie bałagan. A czemu wszystkiemu co złe w górach jest winna tzw. niedzielna stonka? To jakaś paranoja aby winę za cały burdel w górach zrzucać na tzw niedzielnych turystów. Wiele razy spotkałem bardzo kulturalnych ludzi idących na Ślężę w jakiś półbutach czy sandałach, ubranych tak jak stonka. Ludzie ci nie śmiecili a byli tak ubrani bo taka jest u nas kultura turystyczna. Mogli leżeć do góry brzuchem przed telewizorem czy ciągnąć wózek z zakupami w tesco, wybrali się jednak na ostry spacer.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Re: Nowy Waliszów - Śnieżnik - Międzygórze

Postautor: Ariel Ciechański » 16-07-2009 11:59

franek pisze:Kolejny raz w tym roku wyruszyłem w Masyw Śnieżnika, tym razem ze swoim pieskiem, który w górach był pierwszy raz :)

Słodki ten piesek :-)

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 16-07-2009 12:06

tomaszll pisze:A czemu wszystkiemu co złe w górach jest winna tzw. niedzielna stonka? To jakaś paranoja aby winę za cały burdel w górach zrzucać na tzw niedzielnych turystów. Wiele razy spotkałem bardzo kulturalnych ludzi idących na Ślężę w jakiś półbutach czy sandałach, ubranych tak jak stonka.


Nie ubiór a mentalność odróżnia stonkę od turystów niedzielnych.
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 12:09

olo23333 pisze:Czyli wszystko będzie ok jak ludzie popiją sobie poza polem i przyjdą na rauszu wieczorkiem?

Myślę, że bazowy może im nie udzielić noclegu, albo udzieli i poinformuje, że nie można chlać dalej i że w nocy ma być spokój.
Nie mam pojęcia jakimi zasadami kieruje się baza namiotowa w Regetowie. Nie spałem tam, trzeba zapytać SKPB.

olo23333 pisze:Różnoraka baza noclegowa w czechach jest faktem i nie podważam tego. Sam wiele razy korzystałem z ubytovani i przeważnie byłem zadowolony.
Ale u nas może fakt nie jest tego aż tak wiele ale nie róbmy z polskich gór 3 świata.
Jak ktoś lubi spędzić sobie czas w spokoju w jakimś pensjonaciku czy agroturystyce znajdzie to po obu stronach.
Ale jeżeli ktoś ma ochotę na klimatyczne schronisko w górach (klimatyczne nie znaczy melina w której nie wiadomo co się dzieje) to w Czechach z tym będzie miał problem.

Owszem u nas znajdą się spokojne pensjonaty gdzie możesz sobie założyć bazę. Tylko, że może wyniknąć inny problem, mamy tak zapuszczoną komunikację publiczną, że trzeba będzie wykorzystywać własny samochód na wycieczki w góry. W Czechach nie ma problemów z komunikacją publiczną.
Co do schronisk to mimo wszystko wolę te czeskie od obecnych polskich,
co nie jest w sprzeczności z tym że jakieś polskie schronisko przez jakiś krótki moment (pół roku) jest lepsze od wszystkich czeskich schronisk.
Jadąc w czeskie góry bardzo rzadko nocuje w schroniskach wybieram głównie ich agroturytykę rzadziej kemping.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 16-07-2009 12:13

voi-vod pisze:Nie ubiór a mentalność odróżnia stonkę od turystów niedzielnych.

Zgadzam się. Chciałbym aby za parę lat całkowicie zniknęło pojęcie stonki.

Awatar użytkownika
Spirit
podróżnik
Posty: 227
Rejestracja: 21-07-2008 00:13
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Postautor: Spirit » 16-07-2009 12:19

Przede wszystkim wegetarianie nie jedzą trawy, proszę nie powielać stereotypów, to tak odośnie wypowiedzi z którejś strony tematu.Co do alkoholu w górach, ja nigdy nie piję w górach piwska czy innego trunku, najwyżej łyk czegoś jak ktoś częstuje, ale bardzo rzadko i uważam, że chodzenie po górach po to, żeby w każdym schronisku żłopać piwsko obojętnie kulturalnie czy nie jest dla mnie głupotą i nie ma nic wspólnego z turystyką.Ci, z którymi chodzę po górach przeżyliby chyba życiową tragedię, gdyby na wycieczce przynajmniej raz nie można było napić się piwa :roll: , jeżeli na trasie po drodze są trzy czy cztery schroniska to potrafią jeśli jest czas w każdym zamówić piwo :roll: , rany, czy naprawdę nie można jednego dnia przejść w górach bez alkoholu?Nie rozumiem tego, głupie to i bez sensu, tak jakby góry bez piwa nie mogły istnieć.I chyba tak jest wszędzie, nie tylko u nas, chociaż u nas jest o tyle gorzej, że jest więcej rzygających i zaśmiecających.Góry są po to żeby kontemplować przyrodę, odciąć się na moment od cywilizacji a nie zalewać się piwskiem i innymi procentami.Gdybym miała nieograniczoną władzę wprowadziłabym całkowity zakaz zpożywania alkoholu w górach :twisted: , od razu byłoby więcej spokoju w górach.A jak ktoś chce robić imprezę to niech robi w mieście w klubie a nie w górskim schronisku. :P

Awatar użytkownika
WILK70
podróżnik
Posty: 153
Rejestracja: 20-01-2009 14:24
Lokalizacja: Wrocław,Jedlina Zdrój

Postautor: WILK70 » 16-07-2009 12:20

tomaszll pisze: Uważam taką imprezę za o.k. pod warunkiem, że nikt nie palił tytoniu
na sali imprezowej.

Jak za pewne wiesz w schronisku na śniezniku nie wolno palić na sali ,jest do tego wyznaczona palarnia, lub wychodzi się przed schronisko
tomaszll pisze:
Tylko, że mam wrażenie, że społeczeństwo czeskie jest dużo bardziej aktywne od naszego. W Polsce aby kupić jakiś porządny plecak i przy tym nie decydować się na najdroższy towar i jednocześnie nie wpaść w jakiś bubel trzeba wykonać mnóstwo pracy a tam idzie się do sklepu i kupuje.
.

Tu się mogę zgodzić, Czesi potrafią chodzić całymi rodzinami, dużo też jeżdżą na rowerach, i biegówkach, ale ich kraj jak zapewne wiesz to kraj o znacznie przeważającym terenie górskim, nie mają dostępu do morza, więc swój wolny czas spędzają na wędrówkach, u nas wachlarz możliwości jest większy, ludzie mogą wybierać się na mazury, nad morze itp. zgodzę się również ,że nasze sklepu turystyczne są słabo zaopatrzone, a ceny nie zachęcają... ale są u nas dobre zamienniki, ja sprzęt turystyczny kupuje i kąpletuje głównie z wojskowego, jest dobry solidny, a i jakością nie odbiega, zawsze można coś zakąbinować, trzeba chcieć. co do upadków PTSM'ow hmm widocznie przyszedł ich czas, nic nie trwa wiecznie, to nie świadczy o upadku turystyki, na to miejsce powstanie coś nowego, może jest to czas przemian i chaosu, ale turystyka górska nie upada ani nie upadnie, bo nie tworzą jej budynki towarzystwa , tylko pasjonaci, których jest sporo, moim zdaniem.Ty jako doświadczony piechór, powinieneś moim zdaniem promować turystykę własnie u nas, bo Czesi jak sam piszesz świetnie sobie radzą, swoję doświadcznie i wiedze wykorzystajmy do tego by to u nas turystyka zakwitła, ja zachęcam do łażenia po naszych górach swoich znajomych, z równym skutkiem, ale zawsze to coś, pamiętaj ,że naprawe świata zacznijmy najpierw od siebie...

tomaszll pisze: Przypadki libacji alkoholowych z głośną muzyką do rana lub rzyganiem
były dość częste. Na 7 wyjazdów sylwestrowych tylko dwa były wolne od tego, jeden z SKPB Warszawa na Ukrainie w wynajętym domu drugi w pewnym ośrodku wypoczynkowym gdzie przyjechali kulturalni ludzie.
W tzw okresach mniej pijackich taki przypadki zdarzały się rzadko, myślę, że na pewno co najmniej 1 na 10 wyjazdów to spotkanie głośnego towarzystwa lub rzygania. To oczywiście jest mało ale były to przypadki dość dokuczliwe. Na przykład jeden nocowałem przez klika dni w różnych miejscach a podczas ostatniej nocy przyjechala grupa co balangowała cała noc, rzygali do muszli klozetowych a na drugi dzień wszystkie moje rzeczy cuchnęły tytoniem.
Oczywiście poradziłem sobie z problemem, ucieczka w czeskie góry i wybór po naszej stronie małych agroturystyk z dostępem do kuchni.
Po czeskiej stronie nigdy nie spotkałem libacji a spędziłem tam na pewno więcej niż 90 nocy.


Zawsze możesz z tym walczyć asertywnymi prośbami, masz prawo do tego by nie dusiać się w dymie, ja chociaż pale, staram się nie narzucać innym, zwłaszcza niepalącym.
na koniec powiem ,że swoje uwagi odnośnie libacji kierujesz pod nie właściwy adres, gdyż tak jak pisali koledzy i koleżanki, na tym forum nie ma tych o których piszesz.
to już chyba będzie mój ostatni post w tym temacie,życze więcej wiary w naszą turystykę, i naszych turystów, trochę więcej otwartości i zrozumienia
Żyj tak, aby strach przed śmiercią nigdy nie zagościł w twoim sercu. Nie martw się o cudzą wiarę; szanuj poglądy innych i żądaj aby szanowano twoje...
Tecumseh, Przywódca Narodu Szawanezów

http://picasaweb.google.com/szalonywilk1

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 16-07-2009 16:55

tomaszll pisze:[
Niekoniecznie. Powtórzę jeszcze raz, można zanocować w Czechach lub na sprawdzonej agroturystyce w Polsce.



ale w agroturystyce nie przywita mnie rankiem szum drzew i spiew ptakow... no chyba ze w takim samym stopniu jak w domu (tez mi za oknem jaskolki lataja) i jakbym miala ochote latem spedzac nocleg w murach i z wygodami to nie musze sie ruszac z domu

tomaszll pisze:[
Co sie tak denerwujesz?


ja?? no co ty :)

tomaszll pisze:[
Tak samo jak schroniska czy chatki powinny byc miejscem wolnym od dymu tytoniowego.


z tym sie zgodze.. Kto chce palic powinien wychodzic na dwor, na ganek, do sieni itp. W wiekszosci chatek sa takie zwyczaje. Acz nie widze powodow by zabraniac palaczom przyjezdzac do chatek czy nakazywac im aby podczas pobytu tam odmawiali sobie palenia..

czesto dochodzi do takich skrajnosci jak we wczesniej wspomnianym klubie karpackim- ze na klubowych wyjazdach nie wolno pic, palic (nawet w krzakach) ,a nawet uzywac telefonow komorkowych (!) pewnie niedlugo pojawi sie tez wzmianka o tym jaki papier toaletowy wolno uzywac a jaki nie..

tomaszll pisze:[
W sumie w polskich gorach zdecydowana wiekszosc obiektow typu chatki studenckie, schroniska, domki mysliwskie to takie klimatyczne speluny
a w tylko nielicznych obowiazuja restrykcyjne zasady. Dla Ciebie wiec nie powinno byc problemu.


jak dla mnie cale szczescie ze tak jest. I dlatego jezdze do chatek w wielkim umilowaniem :D

bo schroniskom to czesto brakuje tego "klimatyczne"

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 16-07-2009 17:08

olo23333 pisze:[
Pewnie jak większość użytkowników tego forum jak i ludzi którzy kochają góry nigdy nie zostawiłem żadnego śmiecia(puszki po piwie czy czegoś innego) w górach.


jedynym smieciem jaki zostawiam w gorach jest papier toaletowy ;)

tomaszll pisze:
WILK70 pisze:co do SKPB, to powiem tak, nie lubię spędzać czasu gdy ktoś mi go organizuje lub narzuca, wole swobodę w tym co robię.

Ja też lubie organizowac wszystko sam. Jednkaze z SKPB Warszawa bylem az trzy razy na Ukrainie i raz w Beskidzie Niskim. Oni w zasadzie wszystko zorganizowali ja w jakims minimalnym stopniu dorzucilem swoje drobne pomysly. Taka praca zespolowa z moim minimalnym udzialem. Po prostu mielismy wspolny cel i razem go osiagnelismy.
Wyjazdy byly bardzo udane.


ja tez nie moge tak calkowicie przekreslac studenckich kol przewodnickich - z gliwickim wedrowalam dwa razy po beskidzie niskim w akcji lato, i na tych wyjazdach zostala wprowadzona zasada: 1 cerkiew- 1piwo, jedna przydrozna kapliczka- 1/2 piwa, krzyz przydrozny- 1/4 piwa. :) oczywiscie jak ktos nie mial ochoty to nie musial ;) nikogo nie musielismy nosic, nikt nie rzygal :D i jakos wyrabialismy nasz plan (tzn. codziennie zwiedzic kilka cerkwi i zanocowac w klimatycznym miejscu tam gdzie zastanie nas noc)..coz , trafilam na fajnego przewodnika- co i pokazal duzo i nie byl bezwzglednym straznikiem regulaminu

a z jednym skpb jezdzilam nawet kiedys na wyjazdy kursowe jako wolny sluchacz.. acz szybko wyszlo ze inaczej czujemy gory i niektorzy przewodnicy zaczeli sie bardzo denerwowac jak ponad polowa kursantow zaczela sie bardziej przychylac do moich planow i od drugiego dnia duza czesc grupy szla na trasy alternatywne. Duzo wspanialych ludzi poznalam wtedy w skpb..jak i duzo fanatykow.. jakos kolo podzielilo sie na tych co mnie bardzo polubili i tych ktorym na wzmianke o mnie noz sie w kieszeni otwieral i by mnie zadusili golymi rekami ;)


tomaszll pisze:Jak dla mnie oznacza to jedno, że na tym forum w temacie turystyki pieszo-alkoholowej element alkohol jest bardzo ważny. Podejrzewam, że za parę lat na podobnym forum słowa krytyki wypowiedziane przez autora wątku pod adresem głośnej młodzieży nie zostaną zrozumiane i to autor zostanie skrytykowany za to co napisał, że powinien się przyłączyć do imprezy, że jak chce spokoju to niech kupi sobi wypoczynek w klasztorze u mnichów. .


ojojoj ;) mozna sie niezle naciac z tymi mnichami :) raz nocowalam u takowych, trafilam na jakies swieto klasztorne.. nigdy wczesniej ani pozniej nie widzialam zeby pic wino prosto z konwi w takich ilosciach :) a dobre bylo :)


Spirit pisze:rany, czy naprawdę nie można jednego dnia przejść w górach bez alkoholu?


pewnie ze mozna... mozna takze nie zabrac jedzenia.. a przynajmniej tego co sie lubi.. ja np. lubie cebule, keczup i rybke w puszce.. i staram sie je zabierac w gory bo smaczne jedzenie w gorach sprawia mi radosc a nie jade po to by sie umartwiac.. ale przezylabym bez tych produktow jeden dzien, nawet tydzien i dwa.. tylko po co??? :shock: nigdy nie rozumielam instytucji biczowania sie- nawet w imie bardzo szczytnych idei...

Spirit pisze:.Gdybym miała nieograniczoną władzę wprowadziłabym całkowity zakaz zpożywania alkoholu w górach :twisted: , od razu byłoby więcej spokoju w górach.:P


aha.. a nieposlusznych rozstrzeliwac! od razu na swiecie zapanowalby ład i porzadek :twisted:

WILK70 pisze:[ale są u nas dobre zamienniki, ja sprzęt turystyczny kupuje i kąpletuje głównie z wojskowego, jest dobry solidny, a i jakością nie odbiega,


ja tez :) i jest duzo ladniejszy :)

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 16-07-2009 21:07

tomaszll pisze:A dla TEORETYCZNEGO turysty indywidualnego, który idzie cały dzień po zarwanej nocy w pociągu czy autobusie a na wieczór przychodzi do chatki aby coś ugotować i zamierza iść szybko spać aby wstać o 5 rano i ruszyć rano na długi wyczerpujący marsz nie ma specjalnie dużego znaczenia czy w nocy nie wyśpi się z powodu małokulturalnych śpiewów młodzieży czy też kulturalnego głośnego grania do późnych godzin nocnych.

A widzisz, jak studiowałem we Wrocławiu to aby dojechać w Beskidy na godzinę umożliwiającą mi marsz od rana to również ruszałem około 00 albo 02 i nocki były w pociągach zarwane. Zazwyczaj pokonuję trasy długie albo bardzo długie i bywało, że do schroniska dochodziłem po około 35-37 godzinach od ostatniego spoczynku. Jakoś nie przeszkadzał mi śpiew przy ognisku, wypicie piwka, poznanie nowych znajomych, a jednocześnie wczesna pobudka i wschód słońca na Turbaczu a później dalej w drogę...Wszystko zależy od podejścia, tylko, że Ty w naszych fotorelacjach i wędrówkach po polskiej stronie Sudetów czy Tatr nie chcesz dostrzec ich piękna lecz jedynie to co Ci nie odpowiada, a pasuje jedynie do Twojego słusznego światopoglądu.
Apropo naszego niekulturalnego państwa pijaków, to polecam artykuł "Bicie piany" z Polityki. Nr zeszłotygodniowy, z 11 lipca. Co do spożywania ilości piwa jesteśmy dopiero na 4 miejscu, po obywatelach Czech, Niemiec i Danii. W Czechach statystycznie rzecz biorąc wypija się 2 razy więcej na głowę aniżeli w Polsce!!

A tutaj przykład jakże kulturalnej wędrówki czeskich turystów w Jesenikach!!
Obrazek

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-07-2009 21:11

ecowarrior pisze:A tutaj przykład jakże kulturalnej wędrówki czeskich turystów w Jesenikach!!
Obrazek

Ma gościu pare :) niedość że taki plecak to jeszcze krata browara...

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 16-07-2009 21:24

Może to jakis zabłąkany nosic z Tatr :D

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 17-07-2009 09:19

Ależ ja dostrzegam piękno gór po polskiej stronie.

Z ważnych powodów przeniosłem się turystycznie do Czech.
Te powody to: bardzo dobra komunikacja publiczna z malowniczymi stacjami oraz pociągami, które nie cuchną dymem tytoniowym, świetnie oznakowane szlaki turystyczne, bardzo dobre jedzenie w schroniskach,
lepsze produkty w ich sklepach spożywczych (na przykład różne smakowe przedziwne wody mineralne), świetnie zaopatrzone sklepy turystyczne w wysokiej jakości sprzęt, ładnie zagospodarowane góry
(oprócz dróg asfaltowych dla rowerów również wiele dzikich ścieżek),
wiaty odpoczynkowe, które nie przypominają wysypiska śmieci, ludzie na szlaku o dużo wyższej kulturze osobistej, malownicze wioski wolne od jakiś nowych szkaradnych domów pałaców, zdecydowanie bardziej zadbane miasta i wioski, miejsca noclegowe gdzie nawet w bardzo skromnych pensjonatach czy kwaterach właściciel postępuje z zasadą czuj się u mnie lepiej niż w domu, zimą świetnie przygotowane trasy na narty biegowe i turyści piesi, którzy jak sporadycznie łażą zimą po górach to w zasadzie nie niszczą śladu, szlaki mniej uczęszczane niż w Polsce (więcej gór, mniej mieszkańców).
Oczywiście nie oznacza, to, że pewne wymienione pozytywne elementy nie występują i w Polsce ale jako całość Czesi są zdecydowanie lepsi.
I to są główne powody dla których zupełnie mnie nie ciągnie na dłużej w polskie Sudety.

Zdjęcie z Czech jest o.k. Co z tego, że Czesi piją dużo więcej od nas piwa (według statystyk) jak robią to dużo bardziej kulturalnie niż my.
To w sumie ta statystyka jest na niekorzyść Polski. W polskich górach leży pełno porzuconych pustych butelek czy puszek po piwie a w czeskich to bardzo rzadki obrazek i nie jest to sprawa służb porządkowych.

Zresztą powtórzę jeszcze raz, spędziłem ponad 90 nocy w czeskich górach w dość różnych obiektach i nigdy nie doświadczyłem nieprzyjemnych libacji alkoholowych.
Ostatnio zmieniony 17-07-2009 09:34 przez tomaszll, łącznie zmieniany 1 raz.


Wróć do „Relacje z wypraw”