Szlakiem Zamków Piastowskich czerwiec 2015r.

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 06-04-2015 09:10

Human pisze:Klub Zacofania Technologicznego...

Oj tam, oj tam - od razu zacofania. Jak by to powiedział Tewje Mleczarz ze "Skrzypka na dachu": TRADYCJA :)

hm0 pisze:W naszych warunkach cywilizacyjnych mapa cyfrowa oszczędza czas, pieniądze (jeśli jest darmowa) i lasy.
Oczywiście mapa papierowa ma zalety: osłona głowy przed słońcem, podpałka, obrus, origami...;)

W dobie wszechobecnych technologii przeciętny turysta idący w góry rzadko korzysta z całego zestawu nawigacyjnego typu GPS-y czy aplikacje w smartfonach (wrażenia własne z wędrówek z ostatnich lat), a nawet jeśli, to często w kryzysowej sytuacji (np. gdy padnie zasilanie w sprzęcie nawigacyjnym np. z powodu wyczerpania baterii) to staje się na ogół bezradny jak dziecko. Mapa papierowa + kompas nie stracą zasilania, a posługiwanie się nimi dużo lepiej rozwija zdolności terenoznawcze, niż elektronika, gdyż znacznie mniej "uzależnia" i śmiem sądzić, że w kryzysowej sytuacji "tradycjonaliści" wychowani na mapach i kompasach - nawet ich pozbawieni - radzą sobie lepiej niż "ludzie postępu".

Oczywiście nie jest to reguła obowiązująca w 100% przypadków i nie uważam, że 100% "elektroników" to leniwe małpy, które "w razie W" sobie nie poradzą bez tych zabawek :wink:

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 06-04-2015 10:47

Hm0. No dobra, ale ile musisz targać powerbanków, ogniw, czy ładowarki solarnej jak jedziesz na tydzień z namiotem?

Leuthen, tradycjonalisto, a jak Ci dałem aparat z przykręconą stałką to pierścienia od zoomu szukałeś :-p

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 06-04-2015 10:52

Leuthen pisze:W dobie wszechobecnych technologii przeciętny turysta idący w góry rzadko korzysta z całego zestawu nawigacyjnego typu GPS-y czy aplikacje w smartfonach (wrażenia własne z wędrówek z ostatnich lat), a nawet jeśli, to często w kryzysowej sytuacji (np. gdy padnie zasilanie w sprzęcie nawigacyjnym np. z powodu wyczerpania baterii) to staje się na ogół bezradny jak dziecko. Mapa papierowa + kompas nie stracą zasilania, a posługiwanie się nimi dużo lepiej rozwija zdolności terenoznawcze, niż elektronika, gdyż znacznie mniej "uzależnia" i śmiem sądzić, że w kryzysowej sytuacji "tradycjonaliści" wychowani na mapach i kompasach - nawet ich pozbawieni - radzą sobie lepiej niż "ludzie postępu".


Więc dużo traci, błąka się po terenie, przedziera się przez chaszcze, nie jest w stanie w razie kontuzji podać ratownikom swojego położenia.

cytat z innego wątku:

Aby nie plątać się wśród zarośli i w jak najmniejszym stopniu wpływać negatywnie na środowisko (do pobrania do Garmina):
mapa kosodrzewiny w rejonie Smogorni


Weź mi narysuj papierową mapę krzaków kosodrzewiny w tym rejonie.

Widać, że nie miałeś w ręku GPS'a, sądzę że mylisz pojęcia outdoorowego GPS'a i nawigacji samochodowej. Mój GPS śmiga na dwóch "paluszkach" dwa dni, a jak się wyczerpią, to otwieram w nim pokrywkę, wyjmuję wyczerpane i wstawiam nowe. Och, jakie to skomplikowane.

Inne "benefirty" Mogę sobie "geotagować" zrobione zdjęcia, mogę sobie w prosty sposób zwizualizować przebytą trasę.

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 06-04-2015 11:30

Human pisze:Hm0. No dobra, ale ile musisz targać powerbanków, ogniw, czy ładowarki solarnej jak jedziesz na tydzień z namiotem?

Na tydzień i więcej w dziczy wystarczy solar. Jak pojazdem, to wystarczy sam kabel. Mały powerbank na jedno- lub dwudniowy rower. Mam na myśli sytuację, kiedy gps i wyświetlacz są cały czas włączone i nagrywa się ścieżka. Jak ktoś włącza gps tylko kilka razy dziennie, to nie potrzebuje więcej prądu niż zwykle.
Tu nie chodzi o to, żeby szukać "przeciw", tylko zrozumieć "za". Mapa cyfrowa oferuje takie możliwości, że papierowa (nielaminowana) przydaje się zasadniczo w krzakach.:)
Jedyny minus (znaleziony na siłę;)) to delikatność złączy mikro USB, które niezbyt lubią warunki outdoorowe (nawet w odpornych na wszystko telefonach).

wallon
tramp
Posty: 33
Rejestracja: 09-08-2014 20:35
Lokalizacja: Jelenia Góra

Postautor: wallon » 06-04-2015 11:46

Raubritter pisze:Wallon a z jakich map korzystasz, będziesz korzystał przechodząc SZP? Bo ja pomiędzy Górami Wałbrzyskimi a Kaczawskimi mam białą plamę i nie wiem jaka mapa mogłaby mi sięgnąć ten kawałek. Fakt faktem mapy mam stare i będę kupował nowe, ale może ty już masz na to odpowiedź co mi ułatwi zakup.

OCZYSZCZAM PRZEDPOLE, Wallon pisze:Co do wydawnictwa PLAN, mam tam "swojego człowieka", który "wyszedł spod mojej ręki" (a przynajmniej, ja tak uważam dla po... cośtam swojego ego). Cieszy mnie, jak ktoś tą Firmę poleca, ale jeśli ktoś ma do niej krytyczne uwagi, też mnie to cieszy, bo będę miał o czym mówić, a oni pewnie to poprawią, jeśli już tego nie zrobili, albo znowu się okaże, że to jednak nie ja jestem profesjonalistą.
Ja używam map firmy PLAN. Do opracowania SZP używam też mapy Góry Wałbrzyskie T. Stecia z 72 roku (choć mam nowszą, inną mapę) bo ta mi jakoś podchodzi - zdezaktualizowana, ale pewnie do J. Daisy znowu dotrę.
Białą plamę, jak pisał Floydd, pokrywa mapa PLAN nr 11 Góry Kaczawskie i Pogórze, ale jest problem. Są co najmniej dwie mapy PLAN'u Góry Kaczawskie (przynajmniej ja dwie różne posiadam); jedna trzydziestka lub czterdziestka, druga - sześćdziesiątka.
SKALA MAPY - na wszelki wypadek Wallon pisze:"trzydziestka"->skala 1:30 000; mniejsza liczba (dzielnik) > większa skala > mniejszy obszar na mapie i większa szczegółowość mapy
"sześćdziesiątka" >skala 1:60 000: większa liczba (dzielnik) > mniejsza skala > większy obszar na mapie > mniejsza szczegółowość mapy
Mapy PLAN'u nie mają w realu numerów i rozróżnić je można za pomocą skali. Ta nr 11 ma skalę 1:60 000. Obejmuje brakujące na 'trzydziestce" odcinki Bolków-Świny-Kłaczyna-Dobromierz-Chwaliszów oraz Grodziec-Czaple-Złotoryjski Las, ale, jak dla mnie, to turystyczna mapa samochodowa. Ciekawsze miejsca są oznaczone obrazkami obiektów (ze SZP - Grodziec, Ostrzyca, zamek Bolków, zamek Świny oraz miejsce występowania agatów - ok. 3 km od Bystrzycy) i łatwo jest zaplanować wycieczkę wytyczając przejazdy między wybranymi obiektami. Dla turysty pieszego obszary okolic Wlenia, Borowego Jaru (przełom Bobru, za Jelenią Górą), Rudaw Janowickich, Gór Ołowianych są małe. Na pewno ta mapa nadałyby się na narysowanie na niej przebytej trasy SZP, "zaliczonych" obiektów, miejsc noclegów, itp. i powieszeniu jej na ścianie.
Nie znam aktualnych map innych firm, a za tym trudno mi jest obiektywnie coś więcej doradzić.

Floydd pisze:Z papierowych polecam mapy wydawnictwa Plan:
http://plan.jgora.pl/img/oferta/oferta2011.pdf
Wygląda, że ten interesujący Cię obszar pokrywa mapa nr 11 - Góry i Pogórze Kaczawskie.
Oferta z 2011 - nie wiadomo, czy aktualna. Zakładam, że bieżąca jest rozszerzona, ale...

Raubritter pisze:
hm0 pisze:Polecam mapę Openstreetmap - za darmo będziesz miał w telefonie/tablecie wiele ścieżek i szlaków w Sudetach.
Powiem Ci szczerze, że pod tym względem jestem zagorzałym tradycjonalistą i zwykła papierowa mapa wsadzona do mapnika ma dla mnie pierwszorzędne znaczenie. Poza tym nie mam smartfona :wink:
A ja owszem, a ja tak, choć nic nie zastąpi mi zwykłej papierowej mapy wsadzonej do mapnika i oglądanej w strugach deszczu albo, już z nudów, pod wiatą, w oczekiwaniu na cud. GPS też wytrzymuje, ale musisz pamiętać o aku, by nie kopnęły w kalendarz i zapasowych, by nie zaczęły pławić się w deszczówce. Jednak daje też ogromne możliwości podrapania za uszkiem: śledzenia przebytych ścieżek, zapisywanie punktów w podróży, bezpieczny odwrót do punktu wyjścia, chodzenie bezdrożami z ciągłym ustalaniem namiaru na punkt docelowy, itp., a jak przejdziesz na program do map, to już pławisz się w samych przyjemnościach: własne coś tam na mapie, historia wędrowania, dane statystyczne, wykresy i, jak ktoś lubi/musi, materiały do umieszczania w Internecie. Tego nie da się przecenić.

hm0, czy używasz Openstreetmap, czy tylko rzuciłeś hasło? Czy ewentualnie możesz pomóc w zapoznaniu się z tą mapą, np. czy jest na tej mapie zaznaczony SZP?
Ostatnio zmieniony 13-04-2015 13:12 przez wallon, łącznie zmieniany 1 raz.

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 06-04-2015 14:24


hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 06-04-2015 17:29

wallon pisze:hm0, czy używasz Openstreetmap, czy tylko rzuciłeś hasło? Czy ewentualnie możesz pomóc w zapoznaniu się z tą mapą, np. czy jest na tej mapie zaznaczony SZP?


Sprawdziłem i jest kompletny przebieg, tj. od początku do końca, ale jak zwykle jest zastrzeżenie, że może się różnić od rzeczywistego w terenie (PTTK prawdopodobnie jeszcze nie wie o istnieniu GPS, a zmiany oznacza na mapach z papieru, zamiast udostępnić plik z przebiegiem).
Jak będziesz szedł SZP, to nagrywaj gpx-a i podziel się/zaktualizuj sam.
A OSM używam zawsze w terenie, nawet dobrze znanym, no i przede wszystkim dokładam się z danymi, co wszystkim polecam.:)

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 06-04-2015 18:59

Human pisze:Leuthen, tradycjonalisto, a jak Ci dałem aparat z przykręconą stałką to pierścienia od zoomu szukałeś :-p

Takich "kombajnów" na co dzień nie używam, tylko idiotencyfrówken :D

Fadel pisze:
Leuthen pisze:W dobie wszechobecnych technologii przeciętny turysta idący w góry rzadko korzysta z całego zestawu nawigacyjnego typu GPS-y czy aplikacje w smartfonach (wrażenia własne z wędrówek z ostatnich lat), a nawet jeśli, to często w kryzysowej sytuacji (np. gdy padnie zasilanie w sprzęcie nawigacyjnym np. z powodu wyczerpania baterii) to staje się na ogół bezradny jak dziecko. Mapa papierowa + kompas nie stracą zasilania, a posługiwanie się nimi dużo lepiej rozwija zdolności terenoznawcze, niż elektronika, gdyż znacznie mniej "uzależnia" i śmiem sądzić, że w kryzysowej sytuacji "tradycjonaliści" wychowani na mapach i kompasach - nawet ich pozbawieni - radzą sobie lepiej niż "ludzie postępu".


Więc dużo traci, błąka się po terenie, przedziera się przez chaszcze, nie jest w stanie w razie kontuzji podać ratownikom swojego położenia.

Masz rację - chodząc z GPS-em dużo tracę - np. nie znam z dokładnością do 100 metrów swej pozycji (ale do niczego nie jest mi to potrzebne - nie jestem na Saharze i nie kieruję się do najbliższej osady ludzkiej 200 km dalej). Nie spytałeś mnie, czy przedzieranie się przez chaszcze nie jest moim hobby (w niektórych pasmach górskich - wręcz konieczność, np. w Beskidzie Niskim). Nigdzie nie napisałem też, że używanie GPS/aplikacji nawigacyjnych jest obciachowe i niczemu nie służy. Przeczytaj raz jeszcze uważnie, co napisałem wcześniej.

Fadel pisze:
Aby nie plątać się wśród zarośli i w jak najmniejszym stopniu wpływać negatywnie na środowisko (do pobrania do Garmina):
mapa kosodrzewiny w rejonie Smogorni


Weź mi narysuj papierową mapę krzaków kosodrzewiny w tym rejonie.

"Na rozkaz szczupaka moja wola taka"? Przykro mi, ale rysowanie map nie jest moim wykształceniem kierunkowym. Historia owszem. Chętnie Ci zrobię wykład o historii kartografii sudeckiej, ale kartograf ze mnie kiepski...
Wiesz, Ty masz prościej niż ja. Na pewno jako wyznawca religii dawnych Słowian po prostu na Smogorni porozmawiasz sobie z krzakami kosodrzewiny i one Ci powiedzą, jak znaleźć stosowną drogę (bez nowoczesnych technologii). Coś jak Pocahontas z kreskówki Disneya. Ja co najwyżej pomodlę się do św. Antoniego (patron rzeczy zagubionych) albo do św. Wawrzyńca (patron turystów). :wink:

Fadel pisze:Widać, że nie miałeś w ręku GPS'a, sądzę że mylisz pojęcia outdoorowego GPS'a i nawigacji samochodowej. Mój GPS śmiga na dwóch "paluszkach" dwa dni, a jak się wyczerpią, to otwieram w nim pokrywkę, wyjmuję wyczerpane i wstawiam nowe. Och, jakie to skomplikowane.

Masz rację - nie tylko nie miałem w ręku GPS-a, ale nawet nie wiem, jak takie urządzenie wygląda. Co więcej - dopiero z tego wątku dowiedziałem się, że istnieje podział na urządzenia GPS do samochodu i dla turysty, bo to nie to samo. Zaprawdę, powiadam Ci - Twoja mądrość wyprzedza Twoje lata :lol:

PS Niemniej niezmiernie mnie cieszy, że w góry bierzesz ze sobą całkiem rzeczywistą flagę, a nie wyświetlasz na szczytach jej obraz (powiewającej na wietrze) na ekranie tableta. Die Fahne hoch! :)

PS 2 Czytałem co najmniej kilka relacji turystów, którzy zgubili się w górach i wzywali pomocy GOPR/TOPR. Mieli "nawigację elektroniczną" i w pewnym momencie padło im zasilanie. Zapasowych baterii na zmianę nie mieli - ale cóż, standard działania Fadela jest przecież standardem działania wszystkich...

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 06-04-2015 19:22

Niektórzy mają dziadka z Wehrmachtu, ja mam (miałem) z Sudetenlandu. Nie popieram nazizmu, jak sądzę Ty również nie.

legniczanin82
turysta niedzielny
Posty: 8
Rejestracja: 14-02-2015 22:15

Postautor: legniczanin82 » 09-04-2015 21:01

Witam wszystkich,
postanowiłem jednak o małej zmianie koncepcji, a więc rajdzik od Grodźca do Bolkowa. Jeszcze ktoś chętny? :)

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 10-04-2015 07:33

Fadel pisze:Niektórzy mają dziadka z Wehrmachtu, ja mam (miałem) z Sudetenlandu. Nie popieram nazizmu, jak sądzę Ty również nie.

Nie popieram. Mój jeden dziadek, pochodzący z byłej Galicji, był podczas II w.św. robotnikiem przymusowym we Wrocławiu w jakże sympatycznych czasach oblężenia Festung Breslau, drugi - pochodzący z Wołynia - był artylerzystą (art. plot.) w 1 Armii WP.
Ja z kolei wyrażę nadzieję, że Twój dziadek był w tej zdecydowanej mniejszości, która nie popierała działań niejakiego Konrada Henleina, a co za tym - wujka Adiego?

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Postautor: Szwed » 10-04-2015 20:43

Tak a'propos dziadków z Wehrmachtu:
http://opole.naszemiasto.pl/artykul/dzi ... id,tm.html
Zwiedzałem, zobaczyłem to, czego się w sumie spodziewałem - do wojny mało kto miał zapał i entuzjazm. 99% próbowało po prostu jakoś przeżyć.
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 11-04-2015 10:03

Szwed pisze:Zwiedzałem, zobaczyłem to, czego się w sumie spodziewałem - do wojny mało kto miał zapał i entuzjazm. 99% próbowało po prostu jakoś przeżyć.

Służąc w orkiestrach wojskowych - zwykle w latach 1939-1945.

Leuthen, to Ty przebierałeś się kiedyś w mundur niemieckiego strzelca alpejskiego z okresu II W.Ś.?:)

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 11-04-2015 20:23

hm0 pisze:Leuthen, to Ty przebierałeś się kiedyś w mundur niemieckiego strzelca alpejskiego z okresu II W.Ś.?:)

Nic mi nie wiadomo o tym, bym kiedykolwiek przebierał się w "mundur niemieckiego strzelca alpejskiego" :wink:

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 12-04-2015 06:31

hm0 pisze:
Szwed pisze:Zwiedzałem, zobaczyłem to, czego się w sumie spodziewałem - do wojny mało kto miał zapał i entuzjazm. 99% próbowało po prostu jakoś przeżyć.

Służąc w orkiestrach wojskowych - zwykle w latach 1939-1945.

Leuthen, to Ty przebierałeś się kiedyś w mundur niemieckiego strzelca alpejskiego z okresu II W.Ś.?:)



Nie, to chodzi o naszywkę strzelca alpejskiego (z szarotką).

http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=2845&postdays=0&postorder=asc&start=0


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”