Zaczęło się w niedzielę rano od ściany mgły i widoczności na kilka metrów. Z czasem wzrosła do kilkunastu i zdecydowałem się opuścić wrocławski padół
I jak się tuż za Wrocławiem okazało, była to dobra decyzja, bo niedługo przebiło się słońce, a jeszcze dalej zrobiło się całkiem bezchmurnie. Sytuacja trochę się zaczęła zmieniać w miarę zbliżania się do Kotliny Kłodzkiej
ale jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniła się przy wjeździe do Stronia
Zakotwiczyliśmy w Kletnie na parkingu płatnym koło restauracji, reklamującym się jako najtańszy (4zł) i faktycznie, bo 500m dalej był już za 8zł...
Tymczasem smok ślężański wypatrzył swych kolegów...
dalej trasa wiodła żółtym szlakiem w stronę Jaskini Niedźwiedziej
zdjęcia może tego nie oddają, ale odcinek Kletno - Jaskinia zagęszczeniem przypominał Krupówki...
dziura do jaskini
szlak koło jaskini dość ciemny i ponury, temperatura nie przekraczała 10st...
by przejść po chwili w taki, momentalnie zrobił się upał...
im wyżej tym coraz lepsze widoki
na odcinku schronisko - Śnieżnik zagęszczenie stonki
i Śnieżnik zdobyty!
Niestety, po 20 min trzeba było już schodzić by o widnie (jak planowałem) wrócić jeszcze do domu, jakże się przeliczyłem
Wyjazd z Kłodzka już przy blasku księżyca i w sznurze aut (ale przynajmniej jechaliśmy) i tak już do samego Wrocławia.