Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Postautor: tomuch » 12-11-2008 23:21

ah! jak ja lubię długie łykendy... a pewnie nie tylko ja ;)

a więc tak... na przekór listopadowo-jesiennej aurze, 7 listopada - po 2 w nocy, wparowałem na dworzec... czekał już na mnie ciapąg z Poznania, do którego wlazłem i dołączyłem do, uwaga, AKG Halny z Poznania :) razem ruszyliśmy na podbój Małej Fatry...
w Katowicach przesiadka, jazda do Żywca, a stamtąd wynajętym autobusem do Rajeckiej Lesnej... zacząłem żałować, że nie wziąłem ze sobą okularów przeciwsłonecznych, ale nie można mieć wszystkiego ;)
na trasę ruszyliśmy późno, dopiero około 12... pierwsze trudności na masakratorskim podejściu pod Hnilicką Kyczerę
na szczycie zaskoczyła nas książka pamiątkowa schowana w metalowyej skrzyneczce... w Polsce długo by w takim miejscu nie poleżała :?
ale trza iść dalej... około 16 zaczęło się ściemniać, a my jeszcze daleko od schroniska, wyciągamy więc czołówki... parę osób zostało trochę z tyłu, więc gdzieś za Horną Luką czekamy na nich... i nagle światło latarki, ktoś daje nam znaki... odpowiadamy i idziemy w kierunku światła... okazuje się, że to ratownik z Horskiej Służby, przyszedł nam na "ratunek" (a było około 18) :lol: po rozmowie z nim okazało się, że wolał po nas wyjść, bo po luczańskiej części Małej Fatry grasują niedźwiedzie i bali się o nas, miło z ich strony :) ratownik zwał się Andriej, najsmutniejszym polskim filmem wg niego jest "Katyń", no i ponoć był przystojny, a ogólnie to i całkiem sympatyczny...
za Vielką Luką (najwyższy szczyt luczańskiej części, 1475m) zeszliśmy ze szlaku grzbietowego i udaliśmy się na pierwszy nocleg, do Chaty Martinske Hole - bardzo przyjemnie, chociaż bardziej przypominało hotel niż schronisko... ale wrzątek był za darmoszkę (!) (a piwko za 30 koron) :)
ranek przywitał nas przepiękną pogodą, bardziej letnią niż jesienną... wróciliśmy na grzbiet i przez Minczol dotarliśmy do Streczna... zamek Streczno obejrzeliśmy jeno z dołu, gdyż wcześniejsi wysłannicy powiadomili nas, że zamek jest nieczynny... przepięknie się prezentował dumnie spoglądając na przepływającą u jego stóp rzekę Wag... po przejściu przez most na Wagu weszliśmy w część krivańską
do Starego Hradu jednak zawitaliśmy - świetne ruinki i niezapomniane widoki, a do Chaty pod Suchym doszliśmy znów po ćmoku
w tym schronisku ni ma prądu, ani prysznica, woda jest, li tylko zimna - jednym słowem bardzo klimatycznie :) tutaj piwo troszkę droższe... 'aż' 35 koron, a woda w butelce 30 :lol: ja się raczyłem wodą z kranu ;)
i nastąpił kryzys dnia trzeciego... ale kryzys ten miała pogoda - w nocy padało, z rańca przywitała nas mgła, a nawet raz zagrzmiało... ale nic nas nie zmusi do pozostania w schronisku ;) ruszyliśmy z kopyta na szlak graniowy... po kolei mijaliśmy Suchy (1480 m), Mały Krivań (1670 m), Wielki Krywań (1709 m, szkoda, że widać było jedynie mleko...), a później się podzieliliśmy - część nie chciała już dłużej znosić wiatru i mgły i poszła w dół, do schroniska, a ja nie dałem za wygraną i poszedłem z Kierowniczką dalej granią przez Chleb i Południowy Gruń... no i wytrwałość została nagrodzona - chmurzyska się rozeszły i ukazały się góry
ah! i oh!
mógłbym się wiecznie w te widoki wpatrywać... piękno jednak bywa przemijające, spłynęła zasłona ciemności, a schronisko jest w dole... zejście, a raczej zjazd, było tragiczne - nachylenie 45-50 st., błotko i rajdy "dupne"
ale klimat Chaty na Gruni niezapomniany... Kofola i browar lały się strumieniami... każda wizyta przy barze stawała się wielką przyjemnością, ze względu na barmana, który wyglądał jak czeski piłkarz ;) zagadywał do każdego, opowiadał kawały i sprzedawał tańszą Kofolę :lol:
ostatniego dnia łazikowania słoneczko ciepło się uśmiechało, a chmury widać było tylko z daleka... podejście wczorajszym zejściowym szlakiem na grzbiet okazało się prostsze jak zejście... i znów te widoki! pięknie! :)
widok na Wielki Rozsutec, na Stoha (sam wierzchołek skąpany w chmurach, niczym jakiś Olimp ;) ), na Chleb i w ogóle na wszystko ;)
kusiły mnie strasznie Wielki i Mały Rozsutec (pseudonimy operacyjne: Rozsutki lub Rosomaki), ale wybrałem zamiast nich Diery... no i nie pożałowałem - super sprawa i trochę adrenalinki... można połazić po drabinkach, podziwiać spadającą wodę i walczyć o przetrwanie w zalewającej fali liści ;)
w drodze powrotnej zawitałem jeszcze raz do Chaty na Gruni, wypiłem Kofolę i, jak zwykle po ćmoku, zalazłem na Metę do Chaty Vratnej, gdzie szykowała się impreza zakończeniowa... udział w niej (i w całym rajdzie) brało około 90 ludzi (ale na szlaku nie było widać tych tłumów, chociaż spotkać tam Słowaka to prawdziwy sukces ;) )
po krótkiej nocy trasa Żywiec - Katowice - Wrocław, no i koniec rajdu... ale już niedługo następny ;)
łącznie, w 4 dni, przelazłem ok. 70km, wypiłem tonę piwa, pojadłem troszkę słowackich specjałów, poznałem ciekawych ludzi kochających góry, no i po raz ostatni wydałem słowackie korony, z którymi za 1,5 miesiąca się żegnamy

zdjęcia (dosyć sporo nafociłem) znajdziecie tutaj -> http://picasaweb.google.pl/tomuch.be/MaAFatra
Oko wszystko widzi

W góry, w góry miły bracie!
Tam przygoda czeka na Cię!

http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2605
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 13-11-2008 12:56

Super!
Wybieram się tam na jesień 2009r!
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
buba
obieżyświat
Posty: 923
Rejestracja: 11-08-2006 19:21
Lokalizacja: Oława

Postautor: buba » 13-11-2008 19:55

http://picasaweb.google.pl/tomuch.be/Ma ... 4420769890
ale cudne zdjecie!!

a trase przez suchy i krywan wlasnie dokladnie tak pamietam..mgla i czasem wylaniajaca sie z niej jakas skalka.. moze tam zawsze tak jest?? a chata pod suchym jest rzeczywiscie niezwykle klimatyczna! pamietam ze robilismy impreze w kotlowni czy czyms podobnym, ale tam bylo cieplutko i wszedzie sie suszyly mokre kurtki i buty! :) i ten brak pradu :) fajne miejsce,choc za dnia wydaje sie zwyklym molochowatym schroniskiem..

a wycieczki z akt halny rzeczywiscie sa sympatyczne:)
"ujrzałam kiedys o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną.. cała reszta jest wynikiem , że ją wybrałam"

http://picasaweb.google.pl/topeerz (biedronka.buba, osiolek.widmo)
http://www.biedronka-buba.fotosik.pl

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 13-11-2008 20:32

Nic, tylko pogratulować i zazdrościć udanej wyprawy :wink:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 13-11-2008 22:37

alez fajno! byłam tam w 2005 roku :) a z Halnym chciałam się kilka razy wybrać ale jakoś tak nie wyszło..Może kiedys się skuszę ;)

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Postautor: Michał » 16-11-2008 23:40

tomuch pisze: a nawet raz zagrzmiało..


Bardziej prawdopodobne, że w kamieniołomie dawali ognia.
Słuchaj, a jak się idzie z Vielkiej Luki na południe w stronę Kl'ka to w niecałą godzinę, po lewej stronie jest (przynajmniej była) klimatyczna bacówka, z piecem i pryczami, ogólnie dostępna. Byliście tam , widzieliście może?
Pozdro.

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Postautor: Michał » 16-11-2008 23:43

tomuch pisze:na szczycie zaskoczyła nas książka pamiątkowa schowana w metalowyej skrzyneczce... w Polsce długo by w takim miejscu nie poleżała :?


książka jak książka, ale te skrzyneczki przeważnie są ze stali kwasoodpornej, u nas lokalne żulerstwo zaraz by zorganizowało ekspedycję demontażową celem spieniężenia skrzyneczki w lokalnym skupie złomu.

Awatar użytkownika
tomuch
obieżyświat
Posty: 537
Rejestracja: 02-05-2007 20:31
Lokalizacja: Wrocław

Re: Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Postautor: tomuch » 17-11-2008 00:18

Michał pisze:
tomuch pisze: a nawet raz zagrzmiało..


Bardziej prawdopodobne, że w kamieniołomie dawali ognia.

całkiem możliwe... nikt nie pomyślał o takiej ewentualności...
Michał pisze:Słuchaj, a jak się idzie z Vielkiej Luki na południe w stronę Kl'ka to w niecałą godzinę, po lewej stronie jest (przynajmniej była) klimatyczna bacówka, z piecem i pryczami, ogólnie dostępna. Byliście tam , widzieliście może?

Nie byliśmy, nie widzieliśmy... z Rajeckiej Lesnej szliśmy niebieskim szlakiem, a pod Uplazem weszliśmy na czerwony grzbietowy, którym doszliśmy na Velką Lukę... w ogóle ta część luczańska wydawała mi się taka "dzika" bardziej... nie widziałem po drodze jakiegoś zaplecza turystycznego, typu wiaty, schrony... ale może to tylko na tym szlaku tak jest...

Michał pisze:
tomuch pisze:na szczycie zaskoczyła nas książka pamiątkowa schowana w metalowyej skrzyneczce... w Polsce długo by w takim miejscu nie poleżała :?


książka jak książka, ale te skrzyneczki przeważnie są ze stali kwasoodpornej, u nas lokalne żulerstwo zaraz by zorganizowało ekspedycję demontażową celem spieniężenia skrzyneczki w lokalnym skupie złomu.

też chodziło mi właściwe o całość konstrukcji... skrzynka poszłaby na skup, a książka do pieca, ew. na pamiątkę dla bardziej świadomego elementu społecznego ;)
Oko wszystko widzi



W góry, w góry miły bracie!

Tam przygoda czeka na Cię!



http://www.picasaweb.google.pl/tomuch.be

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Mała Fatra - na przekór wszystkiemu

Postautor: Michał » 17-11-2008 13:51

tomuch pisze: w ogóle ta część luczańska wydawała mi się taka "dzika" bardziej... nie widziałem po drodze jakiegoś zaplecza turystycznego, typu wiaty, schrony... ale może to tylko na tym szlaku tak jest...


DOkładnie tak jest, pomimo, że u podnóża gór cywilizacja jest pełną gębą, to grzbiet w stronę K'lka jest bardzo dziki, myśmy spali pod namiotem + właśnie wspomniana bacówka, najgorsze, że po drodze nie ma wody.
Pozdro.

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 17-11-2008 16:36

W Małej i Wielkiej Fatrze byłem kilka razy.Dla miłośników dzikości polecam Wielką Fatrę i szlak czerwony głównym grzbietem między przełęczą Prisllop a Borisovem.
Dla miłosników kolei niezłą frajdą jest przejazd z Turczańskich Teplic do Bańskiej Bystrzycy. Tunele, strome zbocza dolin po których poprowadzono linię... cudo. W jednym miejscu linia robi nawrót o 360 stopni w całości pod ziemią :)
W tej okolicy warto też się wybrać do dolin Kvacianskiej i Prosieckiej (byle nie w słoneczny weekend).
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 17-11-2008 18:38

voi-vod pisze:Dla miłosników kolei niezłą frajdą jest przejazd z Turczańskich Teplic do Bańskiej Bystrzycy. Tunele, strome zbocza dolin po których poprowadzono linię... cudo. W jednym miejscu linia robi nawrót o 360 stopni w całości pod ziemią :)


Jechałem tą trasę, w kabinie maszynisty lokomotywy pośpiechu do Banskiej B. :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wogóle to łaziłem po Wielkiej Fatrze, góry nieziemskie, podobne do Bieszczad :)

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2605
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 17-11-2008 18:54

Nie wiem czy mówimy o tej samej trasie, ale ja będac w Wielkiej Fatrze ( :wink: uuppsss, my tu przecież o Małej powinnismy dyskutować...), jechałem koleją z Bańskiej do Jaskini Harmaneckiej. Piękne widoki, wiadukty i dłuuugie tunele.

Wogóle to sama Bańska jest warta polecenia, jako odskocznia od górskich szlaków. Na rynku świetnie karmią i leją niesamowicie smaczne piwko.

Obrazek
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 17-11-2008 19:11

Satan pisze:Nie wiem czy mówimy o tej samej trasie, ale ja [...] jechałem koleją z Bańskiej do Jaskini Harmaneckiej.


To ten sam szlak, tory są bardzo wysoko ponad miastem Harmancem.
Takie dziwne miasto, wieżowce w górach...