O upadającej turystyce wędrówkowej w polskich górach na TVP3

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

O upadającej turystyce wędrówkowej w polskich górach na TVP3

Postautor: Lech » 31-07-2006 12:36

Dziś rano w programie TVP3 podano informację, że w polskich górach, mimo doskonałej w tym roku pogody do górskich wędrówek, ruch turystyczny w czerwcu i lipcu był bardzo niewielki, że od lat trwa tendencja spadkowa, a w tak popularnym paśmie jak Karkonosze obłożenie schronisk górskich było na poziomie poniżej 7%. Komentarz podsumowano stwierdzeniem, że przedsiębiorcy turystyczni ponieśli znów straty nie do odrobienia, nawet gdyby pogoda w sezonie zimowym zachęcała do wyjazdów w góry.

To się potwierdza. Tegoroczny XXXII Zlot Przodowników Turystyki Górskiej PTTK Ziemi Wielkopolskiej (zobacz => http://www.ksp.lanet.wroc.net/zlot06.htm ) odbył się - jak zwykle - po czeskiej stronie Góry Izerskich. Organizatorem Zlotu był Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej przy Wielkopolskiej Korporacji Oddziałów PTTK w Poznaniu. Na główną bazę imprezy wybrano schronisko Horská chata Smědava, położone w pobliżu źródlisk Smědy - dopływu Nysy Łużyckiej, w obniżeniu między dwoma najwyższymi szczytami czeskiej strony Gór Izerskich - Smrkem a Jizerą. Stąd rozpoczynały się trasy wycieczek zlotowych prowadzące między malowniczymi torfowiskami wysokimi, nad urwiskami skalnymi i przez zabezpieczone wejścia na vyhlidky (punkty widokowe).

Z uwagi na dużą frekwencję uczestnicy Zlotu zostali zakwaterowani w dwóch obiektach: W Chacie Smědawa i Bartlové boudzie we wsi Bílý Potok. W trakcie przydzielania kwater uczestnicy otrzymali materiał informacyjny o terenie Zlotu z obszernym opisem tras wycieczek zlotowych i informacjami krajoznawczymi o bliższej i dalszej okolicy, dzięki któremu mogli dokładnie zapoznać się z przyrodą, historią i zagospodarowaniem zwiedzanych terenów.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego nasze imprezy odbywają się za granicą, jest bardzo prosta. Otóż zlot ten, jak i wiele poprzednich zlotów, odbył się po czeskiej stronie Sudetów z uwagi na obowiązujące u nas Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997 r., które stanowi "§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.".

Dzięki temu, że impreza została zorganizowana za granicą, wycieczki zlotowe mogły odbywać się bez obowiązkowej eskorty. Podobnie jest w przypadku wycieczek szkoleniowych i innych imprez. Oczywiście tracą na tym przedsiębiorcy turystyczni z polskiej strony gór, bo przecież uczestnicy by korzystali w Polsce z noclegów, z gastronomii i innych usług dając naszym przedsiębiorcom turystycznym zarobek. No ale skoro nasi urzędnicy są tacy "mądrzy" i idą na rękę pazernemu lobby przewodnickiemu, to my mamy "doskonałe przepisy", a Czesi mają turystów.

Nie da się w sposób przekonujący uzasadnić, dlaczego ustawodawca nie dopuszcza nawet w sezonie letnim możliwości wybrania przez zorganizowaną grupę ze swego grona doświadczonego turysty, który by im przewodził w górach na szlaku? W końcu to są ludzie dorośli, a nie grupa przedszkolaków, mają wolność wyboru bo są pełnoletni, wiedzą co robią, chcą iść właśnie z tą, a nie inną osobą, i nie życzą sobie żadnej płatnej eskorty. Co w takiej sytuacji ma, za przeproszeniem, do wpieprzania się w ich prywatne życie towarzyskie jakaś państwowa machina biurokratyczna? Upór ministerstwa, które nie chce uznać uprawnień publicznych m.in. społecznej kadry PTTK dowodzi tylko, jak fałszywe są twierdzenia naszych władz o chęci budowy spoleczeństwa obywatelskiego.

Przykładowo w Jarkowicach u podnóża Karkonoszy, czyli w regionie dość popularnym, z powodu braku obłożenia cieszącymi się kiedyś dużym popytem wycieczkami z młodzieżą trasami typowymi PTSM, w 2005 r. zamknięto ostatnie czynne na terenie powiatu kamiennogórskiego schronisko młodzieżowe. A było tam takich schronisk około dziesięciu. To jest oczywisty skutek działania rzeczonego rozporządzenia władz państwowych, hamującego rozwój turystyki w polskich górach.

Bardzo trafnie ten problem skwitował w 2004 roku na konferencji we Wrocławiu Jacek Musiał, wiceprezes Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Śnieżka".
"Ja mam nadzieję, że ta strategia dotrze do tych, którzy rządzą naszym państwem, ponieważ również z uprzejmości DOT-u około roku temu brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza.

Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję..."


UWAGA! Program ten będzie prawdopodobnie powtarzany.
Obrazek

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2613
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 31-07-2006 17:14

Lech napisał:
"Nie da się w sposób przekonujący uzasadnić, dlaczego ustawodawca nie dopuszcza nawet w sezonie letnim możliwości wybrania przez zorganizowaną grupę ze swego grona doświadczonego turysty, który by im przewodził w górach na szlaku? W końcu to są ludzie dorośli, a nie grupa przedszkolaków, mają wolność wyboru bo są pełnoletni, wiedzą co robią, chcą iść właśnie z tą, a nie inną osobą, i nie życzą sobie żadnej płatnej eskorty. Co w takiej sytuacji ma, za przeproszeniem, do wpieprzania się w ich prywatne życie towarzyskie jakaś państwowa machina biurokratyczna?"

Przyznam,że trochę nie rozumiem,a nawet odnoszę wrażenie szukania dziury w całym. Ja jestem dorosły, mam wielu dorosłych znajomych. Od lat organizuję wyjazdy w góry dla tychże znajomych. Grupy liczą od 4 do 12 osób. Ja ustalam trasy, noclegi itd...na szlakach opowiadam, pokazuję itp...I refleksje mam jedną. Nigdy do tej pory nie miałem najmniejszych problemów z państwową biurokracją. Lechu w czym tak naprawdę tkwi problem, nie rozumiem. W tym,że nie mozna jeżdzić w góry większą ekipą?W tym,że wyjazdy "oficjalnie" organizowane - cokolwiek to znaczy - rządzą się innymi prawami?

Pozdrawiam,

Satan

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 31-07-2006 19:39

Satan pisze:Przyznam,że trochę nie rozumiem,a nawet odnoszę wrażenie szukania dziury w całym. Ja jestem dorosły, mam wielu dorosłych znajomych. Od lat organizuję wyjazdy w góry dla tychże znajomych. Grupy liczą od 4 do 12 osób. Ja ustalam trasy, noclegi itd...na szlakach opowiadam, pokazuję itp...I refleksje mam jedną. Nigdy do tej pory nie miałem najmniejszych problemów z państwową biurokracją. Lechu w czym tak naprawdę tkwi problem, nie rozumiem. W tym,że nie mozna jeżdzić w góry większą ekipą?W tym,że wyjazdy "oficjalnie" organizowane - cokolwiek to znaczy - rządzą się innymi prawami?


Dokładnie tak właśnie jest. Działając np. w PTTK i organizując wędrówkę w ramach jakiegoś PTTK-oskiego czy innego klubu turystycznego, jesteś oficjalnie organizatorem imprezy. Musisz wynająć sobie zawodowego przewodnika z uprawnieniami na dane pasmo górskie. Wybierając się w góry indywidualnie te restrykcje Ciebie już nie dotyczą. Ale np. bilety wstępu do PN tak samo musisz wykupić i płacić po raz drugi za to, za co już zapłaciłeś fiskusowi, bowiem PN są finansowwane z kieszeni podatników.

Ja akurat przedstawiłem przykład z własnego środowiska, gdzie organizatorów turystyki nasze chore prawo wprost wypycha z polskich gór do Czech. I te przepisy mają decydujące znaczenie, bo choćby wycieczki szkoleniowe dla kandydatów na przodowników turystyki górskiej odbywają się w czeskich górach. W przeciwnym przypadku organizator szkolenia, jakim jest nasza regionalna Komisja Egzaminacyjna Przodowników Turystyki Górskiej PTTK, by musiała chodzić po polskiej stronie w eskorcie wynajętego przewodnika. Podobnych przykładów mogę przytoczyć więcej.

Na razie to średnio biegły w gąszczu przepisów w wielu przypadkach wie jak te kretyństkie ograniczenia obejść i może "zabić śmiechem" naszych ustawodawców. Nawet organizatorzy imprez komercyjnych, jeśli chcą oferować konkurencyjne ceny, wybierają Czechy i czeskie góry, bo nie muszą tam ponosić kosztów miejscowego przewodnika. Doświadczeni piloci wycieczek po prostu dają sobie doskonale radę sami. Jak się poprawi ustawy, to może i u nas to zadziała.

Ciekawym zjawiskiem jest także to, że miejscowi przewodnicy sudeccy wykorzystują pewne możliwości i często oferują i klepią na okrągło wycieczki w bliższe i dalsze tereny przygraniczne do czeskich miejscowości, bo na nasze trasy jakoś nie mają specjalnie popytu. Chyba są za mało atrakcyjni. Dla nich widzę jedno lekarstwo: po prostu być dobrymi przewodnikami, bo tacy nie mogą się opędzić od wycieczek i zwalczanie rzekomych potencjalnych konkutentów za pomocą restrykcyjnych rozporządzeń i regulaminów ich nie interesuje.

Po prostu prawa ekonomi są nieubłagalne. Zanim ktoś wymyślił te bzdurne ograniczenia dla turystów w polskich górach, to powinien najpierw pomyśleć całościowo o wątpliwych korzyściach, skutkach i stratach oraz to wszystko przewidzieć i rozważyć czy naprawdę warto robić tyle zamieszania w interesie wąskiej grupy lokalnych lobbystów...
Obrazek

Awatar użytkownika
buba
obieżyświat
Posty: 923
Rejestracja: 11-08-2006 19:21
Lokalizacja: Oława

Postautor: buba » 11-08-2006 19:31

a ja mam wrazenie ze co roku ludzi w gorach przybywa i ze szlaki sa baaaardzo zatloczone... raczej bym powiedziala ze turystyka gorska staje sie u nas niestety zbyt popularna :( gdzie sie pojdzie natrafia sie na stonke. Mocno sie trzeba natrudzic zeby znalezc jakis odludny szlak..

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2613
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 12-08-2006 10:21

A ja się z tym nie zgadzam - w Polsce pasmami zatłoczonymi, z racji wszędobylstwa niedzielnych turystów są Karkonosze, G.Stołowe, Tatry, Pieniny i Bieszczdy, bo jechac w te góry to takie modne. Znakomita większość z tych ludzi stanowią osoby, które nie mają pojęcia na turystyce górskiej - wędrują w adidasach z parasolką pod pachą i bladego pojęcia nie mają na co aktualnie patrzą, ale są w znanych górach! Inna sprawa, to fakt, że sporo schronisk (niestety) inwestuje w grupy zorganizowane....kolonie, zielone szkoły itp. Człowiek ma wtedy wrażenie,że w górach jest pełno ludzi, a w dodatku w schronisku nijak nie można wówczas zakosztować górskiej atmosfery - tylko gwar, ruch i hałas.W pozostałych pasamach rzadko spotkac można ludzi z przypadku, tam jadą ludzie, którzy wiedzą po co jedzie sie góry.

Pozdrawiam,

Satan


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”