Poglądy poglądami, a przepisy przepisami. Moja koleżanka klubowa lansuje pogląd, że przewodnik nie był jej tam do niczego potrzebny, a wynajęła go jedynie w charakterze "słupa" by być w zgodzie z przepisami, a nie po to by mieć z nim kłopoty.gar pisze:1037 - ???Lansuję pogląd że przewodnik nie jest wszechwiedzący i trasa musi być ustalona wcześniej.Lech pisze:Dosłownie nie, ale taka myśl wyziera zarówno z tego co napisałeś wyżej, jak i z tego co piszesz poniżej. Tym samym dobitnie potwierdzasz, że lansujesz pogląd, iż klient musi wcześniej zapytać przewodnika czy będzie łaskaw prowadzić ich taką a nie inną trasą, odbiegającą od możliwości i upodobań tegoż przewodnika. Czyli przewodnicy mają świadczyć swoje usługi wybiórczo, według swoich własnych gustów, upodobań i zdolności, a nie na życzenie klienta.
Wg obowiązujących przepisów wycieczki na tym obszarze (m.in. powyżej 1000 m.n.p.m.) może prowadzić tylko górski przewodnik turystyczny. Nie ma nigdzie takiego zapisu, że trasę trzeba ustalić z nim wcześniej. Zgodnie z przepisami w sytuacji kiedy w Sudetach zamierzamy przekroczyć poziomicę 1000 m n,p.m. albo granicę parku narodowego lub rezerwatu przyrody, ściągamy przewodnika (np. telefonem komórkowym), a on przejmuje prowadzenie grupy. I wg tych samych przepisow przewodnik musi znać cały teren Sudetów. Nie ma dla niego absulutnie żadnego usprawiedliwienia, że miał nieaktualna mapę, że nie był na bieżąco ze znajomoscią szlaku, albo że - jak twierdzisz - trasa nie była ustalona wcześniej.
