No to się bardzo cieszę, że kogoś spotkaliśmy z odznaką KSP
Nam niestety nie udało się dołączyć w tym roku do grona zdobywców, ale już w przyszłym roku mamy nadzieję pojawić się (po raz drugi) na Wielkiej Sowie.
Pytanie, które nas nurtuje od początku: jak wygląda "praktycznie" proces dokumentowania zdobywania szczytów?
Z kolegą nie jesteśmy członkami PTTK. Nie jeździmy więc na wycieczki z przewodnikiem.
Na każdym szczycie robimy sobie zdjęcia + pobieramy namiary na GPS (może powstanie z tego kiedyś niezły przewodnik...). Dodatkowo zbieramy fotografie z miejsc w pobliżu (np. z tablicami miejscowości).
Niedługo może w końcu powstanie strona z kronikami wypraw i z pomocnymi informacjami (wersja dla zmotoryzowanych...)
Czy będzie to wystarczające?
Niestety na mój email do PTTK w Wałbrzychu nikt nie odpowiedział
O książeczkach do KSP nikt nie słyszał. Zresztą w wielu miejscach ciężko o jakąkolwiek możliwość potwierdzenia, że było się na szczycie.
Co do "Michałków":
Satysfakcja faktycznie jest, a w pamięci na zawsze pozostają teksty miejscowych...
"Panie... Ja tu 30 lat mieszkam i żadnej góry nie widziałem"
"Tutaj to żadnej góry nie ma... Dalej Panie tam... Wielka Sowa... tam są góry" (przy Wzgórzu Ernesta)
"Panie... ale tam nic nie ma... las tylko"
Czasem też zdarzało nam się nieść kaganek oświaty...
"To co Pan za sobą widzie to właśnie najwyższy szczyt Pogórza Wałbrzyskiego" (Sas)
W sumie warto
Pozdrawiam,
Ł.