W Złotoryi dwóch młodych mężczyzn - nie wiadomo z jakich przyczyn - skoczyło z kilkudziesięciometrowej skarpy - Wilczej Góry - nazywanej przez mieszkańców „górą samobójców”. Obaj zginęli. W podobny sposób życie straciło tam co najmniej kilka osób.
koliczności tragedii, do której doszło w niedzielę wieczorem, ciągle są niejasne. Wiadomo tylko, że w pobliżu Wilczej Góry spotkało się pięciu młodych mężczyzn. Wspólnie spożywali alkohol. Dwaj z nich - 21-letni Tomek i o rok starszy Damian, mimo sprzeciwu kolegów skoczyli ze skały.
Jeden z samobójców mieszkał w Brenniku koło Złotoryi. Sąsiedzi mężczyzny są zaszokowani jego czynem. Twierdzą, że nic nie zapowiadało tragedii.
Wilcza Góra ma ponurą przeszłość, jest pozostałością po wygasłym wulkanie. U podnóża szczytu od kilkudziesięciu lat wydobywany jest bazalt. Część góry jest rezerwatem przyrody i największą w okolicy atrakcją turystyczną.
http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/l ... ow/5443092
Góra samobójców
Pewnie się chcieli po pijaku popisać przed kolegami.
Czytałem kiedyś o takim skoku w Stołowych chyba. Ale to było ze 200 lat temu i delikwent przeżył
Czytałem kiedyś o takim skoku w Stołowych chyba. Ale to było ze 200 lat temu i delikwent przeżył
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
cezaryol pisze:Koszmarne zdarzenie. Nie przypominam sobie, żeby wcześniej w Sudetach i okolicach tego typu targnięcie się na życie miało miejsce.
Zdaje się, że ze skarpy pod krzyżem w Bardzie Śląskim też jacyś desperacji rzucali się.
A na Górze św Anny dwóch kolesi poleciało w sensie dosłownym w maluchu ze skał pod pomnikiem do amfiteatru, oczywiście z gości pozostał paprykarz.
Michał pisze:cezaryol pisze:Koszmarne zdarzenie. Nie przypominam sobie, żeby wcześniej w Sudetach i okolicach tego typu targnięcie się na życie miało miejsce.
Zdaje się, że ze skarpy pod krzyżem w Bardzie Śląskim też jacyś desperacji rzucali się.
A na Górze św Anny dwóch kolesi poleciało w sensie dosłownym w maluchu ze skał pod pomnikiem do amfiteatru, oczywiście z gości pozostał paprykarz.
No po tym zdarzeniu na Ance koło pomnika płot postawili - ale swoją drogą fantazje to mieli ...
Tu jest więcej na temat zdarzenia:
http://naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=8886
http://naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=8886
Artykuł, do którego linka podał cezaryol, pochodzi z poniedziałkowej Gazety Wrocławskiej
http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/ ... ,id,t.html
PS W Tatrach też jest kilka ulubionych punktów samobójców, m.in. Giewont i Nosal (z tego ostatniego bodajże rok temu w październiku rzuciło się w ciągu kilku tygodni w przepaść aż 3 osoby
).
http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/ ... ,id,t.html
PS W Tatrach też jest kilka ulubionych punktów samobójców, m.in. Giewont i Nosal (z tego ostatniego bodajże rok temu w październiku rzuciło się w ciągu kilku tygodni w przepaść aż 3 osoby
Leuthen pisze:Artykuł... pochodzi z poniedziałkowej Gazety Wrocławskiej
http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/ ... ,id,t.html
Nie mogłem doszukać się artykułu w GW, więc wrzuciłem link taki jaki był. Ale prawa autorskie pozostają przy GW.
cezaryol pisze:Leuthen pisze:Artykuł... pochodzi z poniedziałkowej Gazety Wrocławskiej
http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/ ... ,id,t.html
Nie mogłem doszukać się artykułu w GW, więc wrzuciłem link taki jaki był. Ale prawa autorskie pozostają przy GW.
Jasna sprawa - mój post nie był zarzutem, tylko uzupełnieniem Twojej informacji
A wracając do tematu. Byłem kiedyś na Wilczej Górze. Chcieliśmy w niedzielny poranek obejrzeć słynną "Różę Bazaltową", ale skończyło się na tym, że pryskaliśmy przed ochroniarzem i dwoma towarzyszącymi mu psami (oczywiście nie mieliśmy oficjalnego pozwolenia od dyrekcji kopalni)
Sama góra rzeczywiście ma w sobie coś niesamowitego. To miejsce, gdzie zginęło sporo ludzi - i to wcale nie samobójców, a żołnierzy (w sierpniu 1813 r., tydzień przed bitwą nad Kaczawą, żołnierze francuscy stoczyli z Prusakami i Rosjanami bitwę o Złotoryję, a sama góra była umocnionym punktem wojsk Koalicji antynapoleońskiej - Francuzi zdobyli ją po krwawych walkach). Jeszcze stosunkowo niedawno był tam pomnik oznaczający miejsce mogiły Rosjan...
Poza tym drugą nazwą Wilczej Góry jest "Wilkołak" i istnieje - jakże sympatyczna - legenda związana z pochodzeniem tej nazwy. "The shadow of the past" wisi nad tym miejscem...
No cóż, pewnie wielu jak zwykle zacznie przypisywać temu miejscu złą sławę (już to robi), a przecież przyczyna jak napisano w artykule może być do bólu prozaiczna. Kilku zdesperowanych młodych ludzi, alkohol i problemy osobiste doprowadziły do ostatecznego kroku.
Choć z drugiej strony, kto wie. Istnieją przecież miejsca, gdzie nasza percepcja ulega wyraźnemu wypaczeniu. Gdzie zdaje nam się że "coś wisi w powietrzu", że coś jest nie tak. To miejsca, o których mówi się "złe", "inne" czy "przeklęte". Może i Wilcza Góra ma w sobie coś takiego? Taką niedostrzegalną aurę, którą niektórzy odbierają ze zdwojoną siłą by później pod jej wpływem dokonać rzeczy nieodwracalnych?
Jeśli tak, to mamy kolejne miejsce w Sudetach (obok np. Wysokiego Kamienia), gdzie dzieje się coś dziwnego.
Choć z drugiej strony, kto wie. Istnieją przecież miejsca, gdzie nasza percepcja ulega wyraźnemu wypaczeniu. Gdzie zdaje nam się że "coś wisi w powietrzu", że coś jest nie tak. To miejsca, o których mówi się "złe", "inne" czy "przeklęte". Może i Wilcza Góra ma w sobie coś takiego? Taką niedostrzegalną aurę, którą niektórzy odbierają ze zdwojoną siłą by później pod jej wpływem dokonać rzeczy nieodwracalnych?
Jeśli tak, to mamy kolejne miejsce w Sudetach (obok np. Wysokiego Kamienia), gdzie dzieje się coś dziwnego.
Koło Wysokiego Kamienia to tylko zwidy uczestników Przejścia Kotliny spowodowane zmęczeniem.Sam tego doświadczyłem na Przejściu w tym roku.Tuż przed Wysokim Kamieniem na żółtym szlaku widziałem w krzakach różowe auto terenowe,kiedy podszedłem bliżej okazało się że nic tam nie ma.Chwilę po dobiegnięciu do mety zjeżdżałem samochodem do Jeleniej Góry i widziałem przed samochodem rowerzystę na nieoświetlonym rowerze którego w rzeczywistości nie było.
skiboy pisze:Koło Wysokiego Kamienia to tylko zwidy uczestników Przejścia Kotliny spowodowane zmęczeniem.Sam tego doświadczyłem na Przejściu w tym roku.Tuż przed Wysokim Kamieniem na żółtym szlaku widziałem w krzakach różowe auto terenowe,kiedy podszedłem bliżej okazało się że nic tam nie ma.Chwilę po dobiegnięciu do mety zjeżdżałem samochodem do Jeleniej Góry i widziałem przed samochodem rowerzystę na nieoświetlonym rowerze którego w rzeczywistości nie było.
U mnie coś w tym rodzaju zaczęło się na Przedziale...
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
a czy naprawdę wszystko jesteśmy w stanie zawsze określić (nie chodzi mi tylko o zdarzenia w górach)? chyba nie, także wokół i w rodzinie mam przypadki, że pewnych rzeczy określić i wyjaśnić naukowo nie idzie - i bardzo dobrze
nie wszystko musi być wyjaśnione i zawsze znane z naukowego punktu widzenia...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”