Nocujemy w poleconej przez Michała agroturystyce w Marczowie. Wygląd, ceny i atmosfera kojarząca sie raczej z PTSMem. Dzieki Michal za polecenie tego obiektu!
W piatek robimy sobie z toperzem wycieczke objazdowa w okolicach Lwówka Śląskiego.
We wsi Sobota zwiedzamy ruiny kościoła
Przemierzamy malowniczą i widokową drogę Sobota- Pieszków, ktora wbrew temu co jest zaznaczone na mapie okazuje sie być drogą gruntową, miejscami prawie całkowicie pokryta dywanem rudych liści
Sielskie widoczki we wsi Pieszków
Odwiedzamy ruiny sporego zespołu pałacowego w Skale
W Rakowicach na terenie kopalni odkrywamy żwirownie pełna sympatycznych jeziorek. Zaczynamy wiec juz snuc plany o powrocie latem w to miejsce, wydające sie byc bardzo dogodne pod namiot, na ognisko czy nocne kąpiele
Następnie w przygasającym juz słoncu odwiedzamy:
pałac w Ocicach
Opuszczony koscioł w Ocicach- mający szczelnie zabetonowane i oszlifowane wszelkie otwory- ktoś musiał sobie zadać kupe trudu aby to zrobic. no i wszystko wskazuje ze prędzej mu sie dach zawali, niz ktoś bedzie miał okazje zajrzec do srodka- chocby przez okno lub dziurke od klucza...
W Gościszowie dawny kościół obecnie zamieszkuje stadko kokoszek
Kawałek dalej, na zboczu górki znajdujemy jeszcze jedne ruiny- jakby pałacu
Kościól w Kotliskach oglądamy juz po zmroku
Podobnie jak wyrobiska kopalni Nowy Ląd, opatrzone odpowiednim znakiem- jakby ktos sie zdecydowal zjezdzac do kamieniołomu najkrotsza droga
W sobote wita nas piekny, sloneczny acz mrozny poranek. Po calym Marczowie snuje sie mieszanina porannych mgieł i dymów, bujnie wyrzucanych przez wszystkie okoliczne kominy domostw, dymy pachnace wszystkim od drewna i siana po gumę i rozpuszczalnik
Mijamy dziś imponująca ruine koscioła ewangelickiego w Twardocicach, z ciekawą, rzeżbiona wewnatrz wieża. Zaglądamy także w kościelne podziemia, jednak walające sie bezładnie kości , resztki desek, przypuszczalnie z trumien jakoś nie zachecaja do dłuzszego zwiedzania.
Przy dawnej radiostacji nad Stanisławowem spotykamy sie z resztą ekipy- czyli Anią, Kubą, Kachną, Bożenką, Szymonem, Anią i Jasiem i razem sobie wędrujemy dalej.
Odwiedzamy chatkę Marianówka- dziś, o dziwo mimo długiego weekendu jest zamknięta. Trzeba tu bedzie niebawem wrócic i w chatce zrobic jakis zlocik albo co
Dalej gubimy część uczestników wycieczki, potem gubimy drogę tzn idziemy w przeciwna strone niz początkowo planowalismy, wiec łazimy sobie gdzies po lasach w okolicach górki Kościelna kolo Stanisławowa
Mijamy resztki pieców ukryte po lasach, zespół dworski w Leszczynie i pokopalniane tereny zwane "Ciche Szczęscie"- gdzie wyznakowano sciezke dydaktyczna - więcej tam jest tabliczek z opisami niż jakichkolwiek rzeczy do ogladania. Np. napis z tabliczki "Tu gdzie stoimy była sztolnia ale jest zasypana"
Gdzies w rejonie pagórków Widawa albo Olszana rozkładamy sie pod amboną i zjadamy obiad. Zapomniałam zabrac termosu wiec kazda herbate musze sobie zagrzac na butli. Ma to swoje plusy bo przy okzaji mozna zrobic zupke
Wiczorem impreza w Marczowie, spiewy i degustacje trunków wszelakich
Wszystko pod czujnym okiem żaby
W niedziele wycieczka na Ostrzyce Proboszczowicką
oraz góre Wilkołak koło Złotoryi. Na jej zboczach jest kilka ciekawych mini jaskin
Dalej na Wilkołaka przedzieramy sie bezdrożem juz w gasnacym słoncu. Ze szczytu otwiera sie widok na głebokie kratery czynnego kamieniołomu Wilcza Góra. Jest juz niestety na tyle ciemno, ze ciezko zrobic jakies zdjecia. Zatem trzeba bedzie tu wrócic!
Wycieczke konczymy w sympatycznym przydroznym barze pożerając placki po węgiersku i golonke.
wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1009065624 ... aObjazdowa
https://picasaweb.google.com/1009065624 ... czkiPiesze