długi weekend na Pogórzu Kaczawskim

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

długi weekend na Pogórzu Kaczawskim

Postautor: buba1 » 14-11-2011 13:08

Długi listopadowy weekend wypadło nam spędzic na Pogórzu Kaczawskim- czyli w naszych ulubionych górach. Blisko, turystów praktycznie wcale, zapomniane doliny malych wiosek o przewaznie starej zabudowie, duzo ruin pałaców i kościołow, wyboiste, zasypane szeleszczącym liściem drogi..
Nocujemy w poleconej przez Michała agroturystyce w Marczowie. Wygląd, ceny i atmosfera kojarząca sie raczej z PTSMem. Dzieki Michal za polecenie tego obiektu!

Obrazek

W piatek robimy sobie z toperzem wycieczke objazdowa w okolicach Lwówka Śląskiego.

We wsi Sobota zwiedzamy ruiny kościoła

Obrazek

Przemierzamy malowniczą i widokową drogę Sobota- Pieszków, ktora wbrew temu co jest zaznaczone na mapie okazuje sie być drogą gruntową, miejscami prawie całkowicie pokryta dywanem rudych liści :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sielskie widoczki we wsi Pieszków

Obrazek

Obrazek

Odwiedzamy ruiny sporego zespołu pałacowego w Skale

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Rakowicach na terenie kopalni odkrywamy żwirownie pełna sympatycznych jeziorek. Zaczynamy wiec juz snuc plany o powrocie latem w to miejsce, wydające sie byc bardzo dogodne pod namiot, na ognisko czy nocne kąpiele :) Acz zapewne latem nie jest tu tak pusto i cicho jak teraz gdzie tylko wiatr szumi w zwiędłych trawach, chlupocze woda i czasem odezwie sie jakis zabłąkany ptak.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie w przygasającym juz słoncu odwiedzamy:
pałac w Ocicach

Obrazek

Opuszczony koscioł w Ocicach- mający szczelnie zabetonowane i oszlifowane wszelkie otwory- ktoś musiał sobie zadać kupe trudu aby to zrobic. no i wszystko wskazuje ze prędzej mu sie dach zawali, niz ktoś bedzie miał okazje zajrzec do srodka- chocby przez okno lub dziurke od klucza...

Obrazek

W Gościszowie dawny kościół obecnie zamieszkuje stadko kokoszek

Obrazek

Kawałek dalej, na zboczu górki znajdujemy jeszcze jedne ruiny- jakby pałacu

Obrazek

Obrazek

Kościól w Kotliskach oglądamy juz po zmroku

Obrazek

Obrazek

Podobnie jak wyrobiska kopalni Nowy Ląd, opatrzone odpowiednim znakiem- jakby ktos sie zdecydowal zjezdzac do kamieniołomu najkrotsza droga ;)

Obrazek


W sobote wita nas piekny, sloneczny acz mrozny poranek. Po calym Marczowie snuje sie mieszanina porannych mgieł i dymów, bujnie wyrzucanych przez wszystkie okoliczne kominy domostw, dymy pachnace wszystkim od drewna i siana po gumę i rozpuszczalnik ;)

Obrazek

Mijamy dziś imponująca ruine koscioła ewangelickiego w Twardocicach, z ciekawą, rzeżbiona wewnatrz wieża. Zaglądamy także w kościelne podziemia, jednak walające sie bezładnie kości , resztki desek, przypuszczalnie z trumien jakoś nie zachecaja do dłuzszego zwiedzania.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy dawnej radiostacji nad Stanisławowem spotykamy sie z resztą ekipy- czyli Anią, Kubą, Kachną, Bożenką, Szymonem, Anią i Jasiem i razem sobie wędrujemy dalej.

Odwiedzamy chatkę Marianówka- dziś, o dziwo mimo długiego weekendu jest zamknięta. Trzeba tu bedzie niebawem wrócic i w chatce zrobic jakis zlocik albo co :)

Obrazek

Dalej gubimy część uczestników wycieczki, potem gubimy drogę tzn idziemy w przeciwna strone niz początkowo planowalismy, wiec łazimy sobie gdzies po lasach w okolicach górki Kościelna kolo Stanisławowa

Obrazek

Mijamy resztki pieców ukryte po lasach, zespół dworski w Leszczynie i pokopalniane tereny zwane "Ciche Szczęscie"- gdzie wyznakowano sciezke dydaktyczna - więcej tam jest tabliczek z opisami niż jakichkolwiek rzeczy do ogladania. Np. napis z tabliczki "Tu gdzie stoimy była sztolnia ale jest zasypana"

Gdzies w rejonie pagórków Widawa albo Olszana rozkładamy sie pod amboną i zjadamy obiad. Zapomniałam zabrac termosu wiec kazda herbate musze sobie zagrzac na butli. Ma to swoje plusy bo przy okzaji mozna zrobic zupke :)

Obrazek

Wiczorem impreza w Marczowie, spiewy i degustacje trunków wszelakich

Obrazek

Obrazek

Wszystko pod czujnym okiem żaby

Obrazek


W niedziele wycieczka na Ostrzyce Proboszczowicką

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

oraz góre Wilkołak koło Złotoryi. Na jej zboczach jest kilka ciekawych mini jaskin

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Dalej na Wilkołaka przedzieramy sie bezdrożem juz w gasnacym słoncu. Ze szczytu otwiera sie widok na głebokie kratery czynnego kamieniołomu Wilcza Góra. Jest juz niestety na tyle ciemno, ze ciezko zrobic jakies zdjecia. Zatem trzeba bedzie tu wrócic!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wycieczke konczymy w sympatycznym przydroznym barze pożerając placki po węgiersku i golonke.

Obrazek


wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1009065624 ... aObjazdowa

https://picasaweb.google.com/1009065624 ... czkiPiesze
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 14-11-2011 15:00

Też miałem być w długi weekend na Pogórzu Kaczawskim. Cóż - wyszło inaczej...
Bardzo ładne zdjęcia i ciekawa wyprawa. Te jaskinie koło Wilczej Góry znajdują się w dolinie Drążnicy i są zwane pseudokrasowymi. Jest ich 3, a najdłuższa (Wilcza Jama) ma 7 m długości.

tirpiz
łazik
Posty: 97
Rejestracja: 01-03-2010 21:49
Lokalizacja: Legnica

Re: długi weekend na Pogórzu Kaczawskim

Postautor: tirpiz » 14-11-2011 17:24

Fajny weekend. Pozazdrościć...

buba1 pisze:duzo ruin pałaców i kościołów


Tak, ruin jest już coraz więcej. Szkoda, bo to w większości niezwykle ładne obiekty. Niektóre mają więcej szczęścia (np. pałac w górnej części Sokołowca), bo znajduja sie ludzie, którzy wkładają mnóstwo serca i pieniędzy w ich restauracje. Jednak większość niszczeje i już chyba niewiele można zrobić... I tak samo jest z domami - praktycznie w każdej wiosce stoi po kilka - kilkanaście starych, pustych, walących się już domów... A wiele z nich to również unikalne, klimatyczne konstrukcje szachulcowe, przysłupowe itp. Naprawdę szkoda.

buba1 pisze:więcej tam jest tabliczek z opisami niż jakichkolwiek rzeczy do ogladania. Np. napis z tabliczki "Tu gdzie stoimy była sztolnia ale jest zasypana"


Bardzo dobre :-) rozwaliło mnie to.
A jakie były pozostałe tabliczki? Moje typy to: Tu był piękny pałac, ale został rozebrany. Tu był piękny pomnik, ale został ukradziony. Tu był śliczny las, ale się spalił,

buba1 pisze:Zatem trzeba bedzie tu wrócic!


Koniecznie!
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 14-11-2011 21:05

Hehe, buba. Gratki za udanie spędzony weekend :) Trafiła się w tym roku piękna jesień, oj trafiła.
Część ekipy jakby znam :D A Szymon tradycyjnie unika fotek :D
Wiesz, rozmawialiśmy o tym miejscu z Michałem chyba we wtorek przy wieczornym piwku...
Obrazek

Hehe, niezła zachęta do potencjalnych samobójców :P
Obrazek

Taaaak, piękny poranek. Górskie poranki i zachody słońca to coś wyjątkowego. Każdy jest inny i żadna fotka nie przedstawi emocji z którymi się je przeżywa...
Obrazek

Ale rewelacyjna knajpa!!!! Prędzej czy późnej tam zabawię...
Obrazek

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: długi weekend na Pogórzu Kaczawskim

Postautor: Michał » 15-11-2011 01:28

buba1 pisze:Nocujemy w poleconej przez Michała agroturystyce w Marczowie. Wygląd, ceny i atmosfera kojarząca sie raczej z PTSMem. Dzieki Michal za polecenie tego obiektu!


A proszę bardzo, dzięki za docenienie, mile mnie połechtałaś, :lol: :lol:

buba1 pisze:W Rakowicach na terenie kopalni odkrywamy żwirownie pełna sympatycznych jeziorek. Zaczynamy wiec juz snuc plany o powrocie latem w to miejsce, wydające sie byc bardzo dogodne pod namiot, na ognisko czy nocne kąpiele Smile Acz zapewne latem nie jest tu tak pusto i cicho jak teraz gdzie tylko wiatr szumi w zwiędłych trawach, chlupocze woda i czasem odezwie sie jakis zabłąkany ptak.


Tak jak pisałem w sms, z tego co pamiętam z wypraw rowerowych, to teren jest okupowany przez wędkarzy z namiotami i campingami. Ale trzeba będzie rozeznać sprawę.

buba1 pisze:Odwiedzamy chatkę Marianówka- dziś, o dziwo mimo długiego weekendu jest zamknięta. Trzeba tu bedzie niebawem wrócic i w chatce zrobic jakis zlocik albo co


Intensywnie z Eco i Streaderem nad tym pracujemy :D Myślę, że na wiosnę coś się urodzi w tej materii.
Super są te ruiny, chyba najlepiej zachowane w całych kaczawskich. No i Ostrzyca, którą wiele razy objeżdzałem, a jakoś nie pod drodze było na nią wejść.
Bardzo przyjemna wyprawa udała się Wam.

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 15-11-2011 01:31

ecowarrior pisze:Wiesz, rozmawialiśmy o tym miejscu z Michałem chyba we wtorek przy wieczornym piwku...


Tak, miało to miejsce.

ecowarrior pisze:Ale rewelacyjna knajpa!!!! Prędzej czy późnej tam zabawię...
Obrazek


Wnet będziesz miał okazję :D

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 15-11-2011 10:56

Marczów (Märzdorf ) to wioska, do której na roboty przymusowe została zesłana moja mama wraz z rodziną. (Moja babcią, dziadkiem, i wujkami, ciotką). Pracowali na gospodarstwie Państwa Seidel. Muszę powiedzieć, że w tych okropnych czasach dobrze trafili. Wioska była katolicka, więc być może i z racji tej samej wiary byli traktowani przez nich dobrze. Nie było to dozwolone, ale rodzina moja otrzymywała od niemieckich gospodarzy po kryjomu dodatkowe racje żywnościowe. Traktowano moja rodzinę po ludzku - mimo tego, że sytuacja sprzyjała by innym zachowaniom. Gdy wiosną 1945 roku przyszedł front, wszyscy byli ewakuowani w okolice Rębiszowa, ale po zatrzymaniu frontu na linii Bobru powrócono do wioski. Rodziny Seidel ze strony Rosjan nie spotkał taki los, jaki zgotowany został Niemcom pod Lubaniem. Gdy moja rodzina wracała do Polski, Seidel'owie dali im konia z wozem, by mogli wrócić do domu. Sprzęt ten został im skonfiskowany przez Rosjan pod Legnicą. Gdzieś w domowych archiwach mam zezwolenie na przejazd wydany przez tymczasowe polskie władze na rejon Dolnego Śląska z siedzibą w Legnicy, pisane ręcznie po polsku i rosyjsku, ale z urzędowymi pieczęciami. Przez Wrocław nie wracali, był jeszcze wtedy oblężony.

Postawa m. in. Państwa Seidel nie pozwala mi generalizować przy ocenie Niemców. II wojnę światową wywołali niemieccy faszyści. To różnica.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 15-11-2011 11:56

Dzięki za ciekawe informacje z historii rodziny, Fadel!
Fadel pisze:Postawa m. in. Państwa Seidel nie pozwala mi generalizować przy ocenie Niemców. II wojnę światową wywołali niemieccy faszyści. To różnica.

3 lata wycofałem się z działalności na forum "Odkrywcy", a sprawą, która przechyliła szalę, była dyskusja o "dobrych i złych Niemcach"
http://odkrywca.pl/byli-dobrzy-zolnierz ... 41871.html

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4950
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 15-11-2011 20:59

Fadel pisze:Postawa m. in. Państwa Seidel nie pozwala mi generalizować przy ocenie Niemców. II wojnę światową wywołali niemieccy faszyści. To różnica.


Fadel- jaka piekna historia rodzinna!
Czy losy panstwa Seidel po wojnie sa znane? Wiadomo w ktorej czesci Marczowa mieszkali?

Moi dziadkowie w czasie wojny rowniez zaznali wiele dobrego od niemcow i rosjan- niby wrogów ale tak serio to mnostwo sie kręcilo wszedzie takich zwyklych ludzi, ktorzy mieli normalne uczucia, niezaleznie od narodowosci, i rowniez pluli na tych u gory co wywolali ta glupia wojne..


Leuthen pisze:3 lata wycofałem się z działalności na forum "Odkrywcy", a sprawą, która przechyliła szalę, była dyskusja o "dobrych i złych Niemcach"
http://odkrywca.pl/byli-dobrzy-zolnierz ... 41871.html


Nie wiem ile w tym prawdy, ale wiem ze moj dziadek zawsze powtarzal ze w wermachcie bylo wielu zwyklych dobrych ludzi, ale w SS to byly same skur*** i mordercy..
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 16-11-2011 00:56

buba1 pisze:
Moi dziadkowie w czasie wojny rowniez zaznali wiele dobrego od niemcow i rosjan- niby wrogów ale tak serio to mnostwo sie kręcilo wszedzie takich zwyklych ludzi, ktorzy mieli normalne uczucia, niezaleznie od narodowosci, i rowniez pluli na tych u gory co wywolali ta glupia wojne..


Moi dziadkowie, mieszkający u podnóża Czarnohory, (dawna Polska, dzisiaj Ukraina) podczas mrocznych czasów , gdy Ukrainę zajął wermaht, i szalał wespół z bandami UPA; udzielali schronienia i wsparcia żywnościowego żydowskiej rodzinie, łamiąc stereotypy.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 16-11-2011 08:03

buba1 pisze:
Leuthen pisze:3 lata wycofałem się z działalności na forum "Odkrywcy", a sprawą, która przechyliła szalę, była dyskusja o "dobrych i złych Niemcach"
http://odkrywca.pl/byli-dobrzy-zolnierz ... 41871.html


Nie wiem ile w tym prawdy, ale wiem ze moj dziadek zawsze powtarzal ze w wermachcie bylo wielu zwyklych dobrych ludzi, ale w SS to byly same skur*** i mordercy..

Chyba nie do końca było tak, jak twierdził Twój dziadek. Mój ś.p. sąsiad, który mieszkał przed wojną w rejonie Głubczyc, przyjaźnił się z niejakim Rudolfem Pendzialkiem, Niemcem, starszym od niego o rok. W 1943 po zdaniu tzw. wojennej matury (Kriegsabitur) wszyscy chłopacy z klasy Pendzialka (w tym on sam) zaciągnęli się na ochotnika do SS. Pendzialek trafił do 9 lub 10 Dywizji Pancernej SS i zginął na froncie zachodnim w 1944 r. W jednym z listów pisał do swojej narzeczonej: "Kiedy skończy się ta przeklęta wojna?!" Mój sąsiad wspominał, że Pendzialek był bardzo porządnym człowiekiem...

mareki
podróżnik
Posty: 247
Rejestracja: 20-02-2010 16:16

Postautor: mareki » 16-11-2011 08:56

Mógł sie s...wić. Nie znamy pełnych losów ludzi. A już te które są znane pokazują, że można być dobrym i złym człowiekiem jednocześnie. Mój śp ojciec mieszkał, jako dziecko w 1939 r, nad Bugiem. Na terenie gospodarstwa stacjonowała kuchnia Wermachtu. Opowiadał jak okoliczne dzieciaki dożywiały się tam. Gdy w 41 r ruszyli na wschód, na ich miejsce przyszły oddziały SS. Juz nie było tak "miło". Jedni i drudzy byli dla nas wrogami.
A opinia o SS była i jest jednoznaczna. Tylko ze zdzwieniem niektórzy dowiadują się również o zbrodniach Wermachtu.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 16-11-2011 10:08

Nie próbuję tu wybielać Niemców - przychylam się jedynie do opinii, że nie każdy był zbrodniarzem...
O "rycerskim" Wehrmachcie można by pisać wiele (wiele zresztą napisano!). Moim zdaniem jest to efekt działalności samych Niemców, którzy próbując poradzić sobie z przeszłością (jakoś trzeba było!) stworzyli obraz: Hitler, NSDAP i SS byli źli, ale zwykli żołnierze (Wehrmacht) wykonywali tylko swoje obowiązki (SS uznano w Norymberdze za organizację zbrodniczą - Wehrmacht nie!).

A propos "dobrych esesmanów" - inny przykład
http://wyborcza.pl/1,76842,7020564,_Fra ... z_SS_.html
Czytałem i polecam!

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 16-11-2011 10:14

buba1 pisze:Czy losy panstwa Seidel po wojnie sa znane? Wiadomo w ktorej czesci Marczowa mieszkali?



Tak, jak i inni Niemcy zostali stamtąd wypędzeni do Bizonii.
Wypędzenia uniknęły tylko niemieckie siostry zakonne, ponieważ podlegały jurysdykcji watykańskiej.

Byłem ok. 25 lat temu z mamą w Marczowie, pozwiedzałem gospodarstwo na którym rodzina była zobowiązana do pracy przymusowej.
Rozmawialiśmy z obecnym, polskim gospodarzem. Rodzina Seidel odwiedzała to miejsce po wojnie, miała kontakt z obecnymi gospodarzami.
Gospodarstwo położone było w górnej części Marczowa, po północnej stronie głównej drogi. W tej chwili nie pamiętam szczegółów. Mam gdzieś parę fotografii z tych odwiedzin, jak również z czasów wojny.

Moja mama już niestety nie żyje, a była kopalnią wiedzy o tej wiosce w czasach wojny. Niestety, nie spisałem wspomnień, a szczegóły zacierają się w pamięci. Mimo to dużo "migawek" z jej opowieści mi pozostało. Nie wiem jednak, czy przytaczać je na forum. Może na jakimś zlocie?
Z rodziny żyje jeszcze tylko wujek, wówczas kilkunastolatek, i ciocia, zdaje się dwuletnie dziecko, która siłą rzeczy nic nie pamięta.

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 16-11-2011 11:43

Piekna wyprawa, piekna pogoda i jakże zacna ekipa !!! :D Szkoda tylko że odwiedzliście mój powiat nie informując mnie o tym... a można było wypić Lwóweckie na żwirowni...
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..


Wróć do „Relacje z wypraw”