W drodze do Andrzejówki.
Andrzejówka.
W drodze powrotnej.
Sokołowsko.
Niedzielny poranek z przymrozkiem. Z dolinki, gdzie kwaterowaliśmy trudno było ocenić co się dzieje wyżej, czy będzie tak ładnie jak w sobotę.Na niedzielę zaplanowałem powrót do domu zielonym szlakiem granicznym.To tylko kilkanaście kilometrów, ale za to ostro do góry, ostro na dół i tak cały czas.
Pierwsze promienie słońca w dolinie.
Po wejściu na przełęcz pod Średniakiem wspinam się na Kozinę i już widzę, że nie jest tak jak dzień wcześniej.
W dole zamglony Viżnov.
Po drugiej stronie doliny Włostowa, Kostrzyna i Suchawa.
Idąc dalej przez Kopicę docieram do Ruprechtickiego Szpicaka. Z wieży oberwuję pasmo graniczne, którym przyszedłem. Po prawej Włostowa.
A tu Włostowa, Suchawa i Kostrzyna w towarzystwie Waligóry.
W kierunku północnym widok na Turzynę , Jeleniec i Gomólnik Mały.
A na płn.-wsch. - Široký vrch (839 m) - tam idę.
Szpicak z podejścia pod Široký vrch. Trochę się chmurzy.
Dalej idę granicą przez Płoniec i Słodną.
Na trasie.
Docieram do przełęczy Trzy Koguty, by zejść do Łomnicy.
Pod przełęczą.
W końcu docieram do Łomnicy, to już jak w domu, i mogę spokojnie uzupełnić płyny wyrobem znanego browaru, podziwiając przy tym panoramę Gór Sowich. W środku zdjęcia optycznie najwyższa Mała Sowa. A i Włodarza widać.
