Kolejka będzie zamknięta?
włodarz pisze:Spróbuj sam dorosłego niepełnosprawnego dopchać do schroniska na Stogu czy na inną górę to będziesz wiedział o czym piszesz.
Transportowałem dorosłą osobę niepełnosprawną na wózku inwalidzkim przez całą Dolinę Chochołowską - od Siwej Polany do schroniska. Asfalt dochodzi do 1/3 i też jest pod górę. Jakoś dałem radę.
Ale spróbuj zrobić to ze Świeradowa na Przełęcz Łącznik a potem z Karpacza na Równię pod Śnieżką.
Kolejka w tamtym rejonie jest in plus - zarówno dla pełno- i niepełnosprawnych, bo pozwala zaoszczędzić czas i siły i zamiast marnować je na drałowanie mało atrakcyjnym widokowo asfaltem, można je spożytkować na podziwianie pejzażu wnętrza Gór Izerskich.
Kolejka w tamtym rejonie jest in plus - zarówno dla pełno- i niepełnosprawnych, bo pozwala zaoszczędzić czas i siły i zamiast marnować je na drałowanie mało atrakcyjnym widokowo asfaltem, można je spożytkować na podziwianie pejzażu wnętrza Gór Izerskich.
hm0 pisze:Kolejka w tamtym rejonie jest in plus - zarówno dla pełno- i niepełnosprawnych, bo pozwala zaoszczędzić czas i siły i zamiast marnować je na drałowanie mało atrakcyjnym widokowo asfaltem, można je spożytkować na podziwianie pejzażu wnętrza Gór Izerskich.
Trudno się z tym nie zgodzić (choć sam raczej z kolejek nie korzystam). Do tego należałoby dodać narciarzy i rowerzystów - tym ostatnim kolejka umożliwia dostanie się do wnętrza Gór Izerskich bez uciążliwego podjazdu (o ile dobrze pamiętam, za rower nic się nie dopłaca).
Większość ludzi korzystających z takich kolejek to są ludzie rzadko mający kontakt z górami, przyjeżdżający do modnych kurortów z głębi kraju np. na wakacje. Dla nich kolejka górska jest swoistą atrakcją. Jeśli taka kolejka zachęci ich do wjazdu na górę, podejścia kawałek np. na wieżę na Smreku czy zejścia na własnych nogach w dół, to można się tylko cieszyć. Gdyby nie było kolejki, wielu z nich w ogóle nie wybrałoby się w góry - w zamian poszliby na basen albo do miejscowej knajpy. A propos, ostatnio media donosiły, że może przyszłe pokolenie z powodu braku ruchu będzie żyło 5 lat krócej niż nasze (link).
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
PiotrekP pisze:
Nic nie zmienimy, coraz więcej ludzi chce iść w góry
raczej coraz więcej osób (choć nie wiem, czy realnie jest ich więcej niż np. 30 lat temu) chce być w górach i zrobić parę zdjęć na portal, bo iść w góry, to iść w góry, a nie wjeżdżać kolejką. A przynajmniej od dziecka uważałem, ze w gorach można bywać i w nie wchodzić - a to różnica jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym
eśli taka kolejka zachęci ich do wjazdu na górę, podejścia kawałek np. na wieżę na Smreku czy zejścia na własnych nogach w dół, to można się tylko cieszyć
tylko pytanie - z czego tu się cieszyć? że przy Smreku będzie tłum? że więcej śmieci zostawią po drodze (bo, nie łudźmy się, najwięcej syfią ci "jednorazowi")? że będzie większy hałas w okolicy? Cieszyć to się mogą właściciele kolejki i schroniska, pozostali użytkownicy pasma chyba niekoniecznie mają tu powody do zadowolenia[/quote]
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:raczej coraz więcej osób (choć nie wiem, czy realnie jest ich więcej niż np. 30 lat temu) chce być w górach i zrobić parę zdjęć na portal, bo iść w góry, to iść w góry, a nie wjeżdżać kolejką.
Eee, nie przesadzajmy. Chodzenie po górach nie musi oznaczać drałowania 30 km od rana do wieczora z ciężkim plecakiem na plecach. Równie dobrze może to być krótki spacer po okolicy. Raczej chyba mało kto wjeżdża na Stóg kolejką po to, żeby zaraz nią zjechać z góry, zdecydowana większość jednak idzie oglądać okolice bliższe lub dalsze. Zresztą mało jest miłośników gór, którzy jak mają czas, to chodzą więcej po górach, a jak nie - chcą tylko posiedzieć wieczorem przy schronisku i ponapawać się ładnymi widokami? Co w tym złego?
tylko pytanie - z czego tu się cieszyć? że przy Smreku będzie tłum? że więcej śmieci zostawią po drodze (bo, nie łudźmy się, najwięcej syfią ci "jednorazowi")? że będzie większy hałas w okolicy? Cieszyć to się mogą właściciele kolejki i schroniska, pozostali użytkownicy pasma chyba niekoniecznie mają tu powody do zadowolenia
No cóż, to są koszty. Koszty tego, że ludzie chodzą po górach. Choć z tym tłumem to bym nie przesadzał. Polaków jest więcej na Smreku - to fakt, ale "tłum" to jednak zdecydowanie zbyt mocne słowo. Kultury też powinno się uczyć w inny sposób, a ci, którzy nie potrafią się zachować w górach, należą jednak do mniejszości. Można by się też irytować, że w parku są tłumy i ludzie zachowują się nieodpowiednio. Może czas pogodzić się z tym, że pewne miejsca w górach (ale wciąż bardzo nieliczne) będą przypominać park - po to, żeby jednak długość życia ludzi się nie skracała?
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Dolnoślązak pisze:Przecież na Stóg wiedzie ze Świeradowa spacerowy szlak asfaltem, matki z wózkami się przechadzają więc o czym my tu mówimy? Jakie trudności?
Zapewne te dzieci w wózku ważą po jakieś 60-80 kg. Słuszną linię ma nasza władza
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...
Pudelek pisze:[
tylko pytanie - z czego tu się cieszyć? że przy Smreku będzie tłum? że więcej śmieci zostawią po drodze (bo, nie łudźmy się, najwięcej syfią ci "jednorazowi")? że będzie większy hałas w okolicy? Cieszyć to się mogą właściciele kolejki i schroniska, pozostali użytkownicy pasma chyba niekoniecznie mają tu powody do zadowolenia
Pudel- zupelnie sie nie znasz. Przeciez to jest powodem do radosci ze wchodzimy do lasu, na gore, na cos, co dawniej bylo łąka a tam tłum, tumult, wrzask i kupa smieci. A jak jeszcze stoi hotel, przed nim duzy parking i nowiutki asfalt na sam szczyt to juz gęba powinna sie smiac caly dzien! A jak za bardzo zacznie ci przeszkadzac hałas, kolejki albo wjezdzajace w tylek rowery pomysl o modnych altruistycznych slowach jak "rozwoj regionu" czy "promocja zdrowia" i od razu zrobi ci sie lzej na sercu i poczujesz sie lepszym czlowiekiem!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
teodozjusz
- wędrowiec
- Posty: 447
- Rejestracja: 29-03-2012 19:01
Hazmburk pisze: Może czas pogodzić się z tym, że pewne miejsca w górach (ale wciąż bardzo nieliczne) będą przypominać park - po to, żeby jednak długość życia ludzi się nie skracała?
Tu przypominam sobie jako przykład sytuację ze Stogu Izerskiego własnie. Kilku panów w sile wieku wjechało kolejką żeby podziwiać widoki, napić sie piwa i czegos mocniejszego bez kurateli czujnych małzonek, które pozostały na dole. Z ich rozmowy wynikało jasno, że powrót odbędzie się ta samą drogą, a propozycja ich młodszego towarzysza żeby przejść się w stronę (!) Smrka została odrzucona jednogłośnie we wręcz pogardliwy sposób. To jest dosyć typowe zachowanie, a nie jednostkowy przypadek z tego co sie orientuję. Zważywszy na powyższe oraz na fakt, że wystarczy po prostu np. wyjść na spacer, ograniczyć korzystanie z windy/samochodu/komunikacji publicznej żeby zażyć troche ruchu, uważam za karkołomne forsowanie argumentu, że wyciągi w górach sprzyjają "rozruszaniu społeczeństwa".
buba1 pisze:A jak za bardzo zacznie ci przeszkadzac hałas, kolejki albo wjezdzajace w tylek rowery pomysl o modnych altruistycznych slowach jak "rozwoj regionu" czy "promocja zdrowia" i od razu zrobi ci sie lzej na sercu i poczujesz sie lepszym czlowiekiem!
Coś czuję, że nawiązujesz do moich rzekomo "modnych" słów, których niedawno użyłem jako argumentów w dyskusji, więc spieszę ze sprostowaniem Twojego zrozumienia ich znaczenia. To nie altruizm, tylko czysta ekonomia. A ekonomia ma to do siebie, że jak wypędzisz ją drzwiami, ona wciśnie się oknem.
Bubo, spróbuj czasem pomyśleć racjonalnie, a nie tylko poprzez pryzmat emocji i własnych, egoistycznych potrzeb
PS. Konstatując powyższe, ja osobiście niespecjalnie czuję się "lepszym człowiekiem" z tego powodu.
teodozjusz pisze:Tu przypominam sobie jako przykład sytuację ze Stogu Izerskiego własnie. Kilku panów w sile wieku wjechało kolejką żeby podziwiać widoki, napić sie piwa i czegos mocniejszego bez kurateli czujnych małzonek, które pozostały na dole. Z ich rozmowy wynikało jasno, że powrót odbędzie się ta samą drogą, a propozycja ich młodszego towarzysza żeby przejść się w stronę (!) Smrka została odrzucona jednogłośnie we wręcz pogardliwy sposób. To jest dosyć typowe zachowanie, a nie jednostkowy przypadek z tego co sie orientuję.
Nie przeczę, że takie przypadki się zdarzają, ale tworzenie na ich podstawie reguł, pomimo tego, co napisałeś, uważam jednak za dość karkołomne zadanie. Nawet jeśli wjechali na Stóg tylko po to, żeby napić się piwa i zachowywali się odpowiednio, to co w tym złego? Chyba to lepiej dla tzw. "prawdziwych turystów", że ograniczyli swoją obecność tylko do jednego, i tak już mocno zniszczonego miejsca?
Zważywszy na powyższe oraz na fakt, że wystarczy po prostu np. wyjść na spacer, ograniczyć korzystanie z windy/samochodu/komunikacji publicznej żeby zażyć troche ruchu, uważam za karkołomne forsowanie argumentu, że wyciągi w górach sprzyjają "rozruszaniu społeczeństwa".
Teoretycznie to prawda, ale cały problem tkwi w tym, że wyjście do parku czy wejście po schodach zamiast wjazdu windą są dla przeciętnego zjadacza chleba dużo mniej atrakcyjne niż przejazd kolejką linową, a następnie spacer w atrakcyjnym, nieznanym terenie. Ja stoję na stanowisku, że im więcej zachęt do aktywnego uprawiania rekreacji i turystyki przez społeczeństwo, tym lepiej.
Ostatnio zmieniony 21-10-2013 14:02 przez Hazmburk, łącznie zmieniany 1 raz.
Hazmburk pisze: Ja stoję na stanowisku, że im więcej zachęt do aktywnego uprawiania rekreacji i turystyki przez społeczeństwo, tym lepiej.
Można podejrzewać , ze jesteś przedstawicielem ubezpieczyciela spolecznego
Ja się nie czuję odpowiedzialny za to ,czy społeczeństwo uprawia turystykę.
(Trochę mnie dziwią tezy tej rozmowy. Pamiętam ,ze gdy wdałem się w spór z Humanem n/t asfaltu na Jagodną to jednym z argumentów adwersarza było zbawienne ożywienie regionu dzięki tej drodze. Ja mam nadal to samo zdanie - im mniej infrastruktury w górach , tym lepiej. Oczywiście są inne racje , ale nie mają dla mnie tej samej wagi , co zachowanie krajobrazu).
Michun pisze:Ja się nie czuję odpowiedzialny za to ,czy społeczeństwo uprawia turystykę.
Nawet jeśli ze swoich podatków będziesz musiał finansować opiekę zdrowotną (większą niż dzisiaj) dla tego społeczeństwa?
Oczywiście dużym uproszczeniem jest zawężanie korzyści z rozwoju turystyki tylko do wymiaru zdrowotnego. O innych pożytkach napomknąłem kiedyś w innym wątku.
W ostatnią sobotę przeszedłem sobie trasę ze Szczawna-Zdroju do Bolkowa przez Trójgarb. Pogoda piękna, piękna złota jesień. Kolejek linowych nie ma żadnych. Prawie całą drogę szedłem znakowanymi szlakami. Pomimo bliskości dużych miast (Wałbrzych, Świebodzice, Kamienna Góra), turysty nie spotkałem przez cały dzień (ok. 30 km drogi) ani jednego. Nielicznych spacerowiczów z psami i kijkami w parkach w Szczawnie i Bolkowie nie wliczam. Nie po raz pierwszy, chodząc po pasmach górskich w bezpośredniej bliskości dużych miast, napotykam na szlakach pustki, pomimo ładnej pogody i wolnego dnia. Tak wygląda turystyka górska w polskim wydaniu. Dużo mówi się o ochronie przyrody i krajobrazu, a góry (poza nielicznymi, najbardziej popularnymi miejscami) tak naprawdę świecą pustką. Zupełnie inaczej jest w Czechach czy Niemczech, gdzie w pogodne, jesienne weekendy można w tych zdegradowanych, zaasfaltowanych górach spotkać mnóstwo spacerowiczów niemal w każdym miejscu, a pociągi zatłoczone są turystami.
Część osób z tego forum opowiada się za turystyką elitarną, w której wąska grupa najbardziej zainteresowanych osób realizuje swoje pasje. Ja jestem zwolennikiem turystyki w wydaniu egalitarnym (góry dla każdego). To jest chyba kluczowa różnica. Oczywiście, tak jak piszesz, racje mogą być różne i każdy ma prawo do swojego zdania i swoich prywatnych preferencji. Rzecz jasna z poszanowaniem dla upodobań innych. Ale abstrahując od osobistych potrzeb i biorąc pod uwagę dobro ogólnospołeczne (a taki jest jeden z podstawowych celów demokracji - zapewnienie wysokiej jakości życia dla jak największej grupy ludzi), uważam, że sumaryczne zyski z rozwoju turystyki komercyjnej są większe niż straty.
Hazmburk pisze:Nawet jeśli ze swoich podatków będziesz musiał finansować opiekę zdrowotną (większą niż dzisiaj) dla tego społeczeństwa?
Moje podatki idą na taką harmonię państwowych głupot , że ten promilek na leczenie naprawdę nie ma znaczenia.
Każdy ma obecnie prawo chodzić po górach , ale to nie moja wina , że nie korzysta z tego prawa (pomijając oczywiście osoby niepełnosprawne). Pytanie , jak daleko mają sięgać sztuczne ułatwienia dla tej aktywności. Przykładowo , Fajnie , jak od czasu do czasu trafi się wiata. Ale gdyby była wiata co kilometr , na dodatek asfalt oraz coś tam jeszcze to już nie byłoby tak fajnie.
Kilka lat temu natknąłem się na informację, że w Polsce aktywność fizyczną wykazuje ok. 4% społeczeństwa a w Czechach 40%, i nie chodzi tutaj o uprawianie sportu, tylko o zwyczajny ruch. IMO, z pierwszego trzeba się cieszyć, bo gdyby u nas byłoby podobnie jak za południową granicą, to w rejonach atrakcyjnych turystycznie były paraliżujące ruch tłumy (które i tak się obecnie przydarzają przy tych kilku %, np. na Śnieżce). Z drugiej strony typowy Polak jeździ w miejsca, które zna (bo byli tam znajomi i/lub podróżujący celebryta), czyli popularne lub łatwo dostępne (ponieważ się nie rusza na co dzień), dlatego miejsca, które są obecnie puste, będą puste jeszcze bardziej - i to jest pozytywne dla prawdziwego turysty. 
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”