Pierwszy raz w Tatrach. Nosal, Kasprowy na zimowo

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Pierwszy raz w Tatrach. Nosal, Kasprowy na zimowo

Postautor: Dolnoślązak » 28-01-2017 15:09

Jak wspominałem w którymś temacie, wybierałem się na Kasprowy. I uprzedzając pytania: nie, nie kolejką... :twisted:

Wcześniejszy zimowy wypad na tą straszną, niebezpieczną, zdradliwą i podstępną Babią to była jedynie rozgrzewka. Ot, taki większy Śnieżnik.

Tym razem po nienajlepszych przeżyciach w czerwonym busie szarpnąłem się na IC do Krakowa. Cena co prawda zaporowa i to nawet w ichniej specjalnej ofercie ale komfort robi swoje i kosztować też musi. Po królewsku więc zajeżdzamy do Krakowa gdzie przesiadka na "Szwagra" do Zakopanego. Rozkład pokazuje czas przejazdu ledwo ponad 2h, w rzeczywistości były prawie 3. Od Białego Dunajca do samego Zakopca jeden korek. Dość dziwne wywarła na mnie wrażenie zakopianka, początkowo dwupasmowa autostrada, potem jednopasmówka a w rzeczonym Dunajcu zwęża się do jednokierunkowego mostu będącego przyczyną ciągłego zatoru.

W samym Zakopcu przesiadka na busa, praktycznie jeden za drugim do Kuźnic. Ciekawy sposób płatności przy wyjściu. Wysiadka przed szlakiem na Noisal i... szukamy szlaku bo oznaczeń od drogi żadnych. Na jakimś drzewie gdzie podeszliśmy kawałek dopiero pojawiło się coś wyblakłego w kolorze zielonym. Jak na Tatry trochę słabo, ale może przywykłem do sudeckich standardów :wink: Na szczęście dalej było lepiej. Od początku zakładamy raki widząc liczne dupozjazdy po oblodzonych kamieniach, wyleźć wyleźli ale zejść to już był problem dla niedzielnych, przepraszam tych piątkowych turystów :wink: Szlak daje w kość gdyż od razu idzie sporym przewyższeniem po rzeczonych wyślizganych stopniach. My tam się jednak nie ślizgamy. Sam szczyt Nosala też dość ciekawy, wydaje się że to już, a tu dalej w górę, i dalej... i dalej. Plus palące słońce które skutkuje tym, że zamiast kijków trekkingowych wyciągam piwo. Zresztą, kijków i tak nie posiadam...

Osiągnąwszy szczyt złazimy w kierunku przełęczy mijając kolejnych strudzonych swym przedobiednim spacerem turystów. Rozjeżdzające się nogi, pytania: daleko jeszcze? Blisko, ale w dół wcale nie będzie lepiej :mrgreen: Oczywiście, ciuchy wypaśne, buty z górnej póki, chyba Hanzele, ale o rakach jakoś zapomnieli... a na lód i Hanzele nie pomoga. Chociaż przyznać trzeba, że spotkaliśmy jedną! dwójkę, co jednak raki miała i byli bez obłędu w oczach. Wiem, że o tatrzańskich szczególnie turystach krążą legendy, ale co innego słuchać czy czytać a widzeć to samemu. Szczególnie jeśli się jest pierwszy raz w Tatrach :wink: Dla porównania idąc na Babią wszystkich których spotkaliśmy po drodze, a nie było ich wielu, miało raki i zdawali się być przygotowani po co idą i gdzie idą. Tu jakoś tego nie było widać.

Ale wracając do tematu, z przełęczy kierujemy się niebieskim szlakiem na Skupniów Upłaz przez Boczań do Murowańca. Podejście trochę monotonne czasami urozmaicone zjeżdzającymi na dupie po lodzie turystami. Przed halą Gąsienicową otwierają się widoki, ponoć najlepsze w Tatrach z tego miejsca. Ja w każdym razie jestem kontent :) Tu również muszę obalić mit, że nie ma tyczek czego się obawiałem idąc na Kasprowy pierwszy raz. Tyczki są i to już powyżej lasu, na dużo wcześniej przed Murowańcem. No, ale może na portalach gdzie to czytałem mieli nieaktualne informacje albo dostawili gdy wyraziłem swe niezadowolenie z tego faktu :wink: Od Murowańca dotychczasowa przebieżka zamienia się w mozolną wspinaczkę noga za nogą w górę. Nachylenie spore, wzdłuż wyciągu (wydzielony po lewej szlak z tyczkami, wydeptany, przetarty). Co słabsi odpadają już na początku przy wyciągu, zresztą niewielu porywa się na tę drogę, skoro obok można wjechać wyciągiem.

Wgramolamy się na górę a tam, co pewnie nikogo nie zaskoczy - tłumy. Jakiś pan co zapomniał butów od garnituru zmienić zjeżdza ślizgiem, jakaś pani kucająca bynajmniej nie za potrzebą itp itd. Co młodsi poruszają się ze szczytu w stronę przełęczy w jeden sposób - na dupie. Tak to tam wygląda. No ale w końcu do kolejki raków się przecież nie zabiera.

Obejrzawszy panoramę ze szczytu i zielony szlak przez Myślenickie Turnie postanawiamy schodzić tak samo tyle, że w końcówce żółtym przez Dolinę Jaworzynki. A właściwie to zbiegać, gdzyż w Kuźnicach pojawiamy się za 1,5h. Mapa przez Murowaniec pokazuje 3:14 - skąd oni to wzięli? Samo wejście na Kasprowy dodatkowo przez przez Nosal zajęło nam 4h. Maraton się jednak opłacił, gdyż w efekcie zdążamy na wcześniejszego "Szwagra" do Krakowa, a w planie, posiłkując się rozkładem mieliśmy jechać późniejszym. W efekcie z tego ledwo zdążamy na przesiadkę. Zamiast rzeczonych 2h było 2.45. Tak to wygląda w praktyce gdyby ktoś się wybierał z przesiadką. Sama komunikacja zasługuje jednak na pochwałę, autobusy Kraków - Zakopane praktycznie co 20min, w Zakopcu bus jeden z drugim. Nie to co Świeradów :evil:

Z Krakowa mieliśmy do wyboru pociąg, który majestatycznie opuszcza stację gdy akurat wjeżdzamy i Neobusa, na który wcześniej przezornie zakupiłem bilet. Akurat 15 po pociągu czyli tyle, by zdążyć. W porównaniu z czerwonym kołchozem wypada o niebo lepiej, jednak po takiej wyrypie dobrze byłoby wyciągnąć nogi a za bardzo nie ma jak... Może na krótszy dystans byłoby całkiem znośnie, ale jazda 3:40 gdy miejsca tyle, że dotykasz kolanami fotela z przodu też zbyt komfortowa nie jest. A mój wzrost 178cm który do przesadnie imponujących nie należy sugerować może zwyczajną ciasnotę w tym wypadku. Do tej pory jedynym liderem więc jest dla mnie PKS Tour Jelenia z ich Bovami :wink: Tam się fotel w kolana nie wpija. Tak po 22h, wychodząc z domu o 3.00 i wracając o 1.00 kończymy wypad. Nie wiem co na to Fadel, bo gdzieś ostatnio przepadł ale pewnie rozłożyłby to na tydzień z leżeniem w hamaku :)

PS Zdjęcia dodam później jak żona przebierze, bo okno pogodowe było takie że cykało się praktycznie cały czas.
Ostatnio zmieniony 31-01-2017 19:52 przez Dolnoślązak, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Re: Pierwszy raz w Tatrach. Nosal, Kasprowy na zimowo

Postautor: voi-vod » 30-01-2017 17:07

Dolnoślązak pisze: palące słońce które skutkuje tym, że zamiast kijków trekkingowych wyciągam piwo..

A mogła być pierwsza wycieczka do Górskiej Odznaki Abstynenckiej :mrgreen:
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pierwszy raz w Tatrach. Nosal, Kasprowy na zimowo

Postautor: Dolnoślązak » 31-01-2017 08:23

voi-vod pisze:
Dolnoślązak pisze: palące słońce które skutkuje tym, że zamiast kijków trekkingowych wyciągam piwo..

A mogła być pierwsza wycieczka do Górskiej Odznaki Abstynenckiej :mrgreen:

To raczej niemożliwe, piwo to mój stały ekwipunek wyprawowy. Mogę nie mieć żarcia ale nigdy piwa :wink:

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pierwszy raz w Tatrach. Nosal, Kasprowy na zimowo

Postautor: Dolnoślązak » 31-01-2017 19:48

Dodaję obiecane zdjęcia, wybrałem sam więc reklamacji nie przyjmuję :wink:

https://goo.gl/photos/5zDPqzuaWWAWSuDM8


Wróć do „Relacje z wypraw”