opolskie wycieczki

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 31-10-2018 18:15

Nie zawsze trzeba jechac gdzies daleko, zeby było fajnie. Czasem dluższy/dalszy wyjazd jakos sie nie składa. Czasem ma sie tylko jeden dzien wolny albo tylko jeden wieczór i noc. Czasem jedzie sie gdzieś przejazdem - do rodziny, albo cos załatwic. Czasem złapie nieprzebrana chęć aby nie czekac do weekendu i w tygodniu tez gdzies pospac wsrod przyrody. Aby pogapić sie w niebo, policzyć chmury, poczuć zapach ogniskowego dymu i żywicznego lasu czy posłuchac nocnych i nadwodnych ptaków.

Tak powstało kilka krótkich, ale niezwykle udanych pobliskich leśno-nadwodnych posiadówek i terenowych noclegów.

ROGALICE

W lesie niedaleko wsi. Nasz pierwszy tegoroczny biwak. Kwietniowy las trzęsący sie od śpiewu ptactwa, pierwsze zielone listki i bujanie sie w hamaku, wędząc sie w oparach dymu z ogniska.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Nad jeziorkiem kolo Lasowic

Gdzies do północy bylo normalnie.. Biwak jakich wiele..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A potem ogień jakby ożył!
Ognisko próbowało nam nawiać. Palone na żwirze, ale żwir chyba był czymś nasączony. Co chwile ogień wybijał pół metra, metr od ogniska, gdzies miedzy kamieniami. Wyglądało jakby pełznął pod ziemią i rozciągał macki na wszystkie strony. Wpompowalismy chyba z 20 litrow wody aby go skutecznie ugasić. Pierwszy raz w życiu mielismy taką przygode ogniskową - ze palił sie kamień a wlewana do ogniska woda zachowywała sie jak benzyna… Masakra!

Wieczorem i w nocy nadjeziorna okolica była pusta. Tylko kumkot żab i kwiki nocnego ptactwa. A rano obudzilismy sie na zatłoczonym parkingu! Kilkanascie aut! Całe jeziorko obstawione szczelnie przez wędkarzy. Na śniadanko trzeba bylo nawiewac w inne miejsce…


CHUDOBA

Tak w ogole to mielismy plan nocowania gdzie indziej. Ale podopolskie jeziorko w sierpniowy weekend okazało sie byc tak potwornie zatłoczoną masakrą, ze zapodaliśmy bardzo przyspieszony odwrót.. I trafiliśmy przypadkiem na ten przykolejowy plac. Ogromny obszar zarastającego chwastami betonu chyba kiedys służył jako miejsce przeładunkowe albo jakieś składowisko.

Obrazek

Obrazek

Dziś hula tu tylko wiatr. Ślady po ogniskach i gdzieniegdzie śmieci wskazują, ze czasem odbywają sie tu imprezy lokalsów. Dzis na szczescie jestesmy sami. Tzn. mnie i toperzowi sie tak wydaje - kabaczek kilkukrotnie dopytywał sie o “te dziwne dzieci na drzewie”. Dzieci nie było.. Albo stępione zmysły dorosłego nie były w stanie ich dostrzec. Troche sie tymi dziećmi zmartwilismy, zwlaszcza po zmroku… Rano juz ich ponoc nie było ;)

Rozłożylismy sie na samym koncu placu, schowani nieco za rampą. Teren pod namiot trzeba było trochu pozamiatac z kamieni i szkła. Z pieczenia ziemniaków zrezygnowaliśmy - juz kiełbasa i grzanki miały w swoim smaku subtelną nutę asfaltu.. ;) Taaaaa... na betonie sie dobrze pali ognisko... ale na asfalcie paliliśmy pierwszy raz.. i on sie nieco nadtapiał...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano odwiedził nas dziadek. Przyszedł z kijaszkiem i usiadł kilka metrów od nas na brzegu rampy. Nie odpowiadał na pozdrowienia, nie patrzył sie na nas. Sprawiał wrazenie jakby nas nie widział i nie słyszał.. Posiedział chwile, odpoczął i poszedł. Spowrotem w las. Tam skąd przyszedł…



Kantorowice letnie

Dawne wyrobiska żwirowni, zalane wodą i rokujące kąpielowo.

Zaglądamy tu wracając z innego wyjazdu i jakos nas nachodzi, zeby jednak zostac do jutra.

Obrazek

Nadjeziorne drogi wsrod malowniczego chaszcza..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Biwak ten byl zdecydowanie kąpielowy.

Obrazek

Obrazek

Rozmiękła grobla - półwysep wcinająca sie w jeziorne odmęty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wypadek deszczu i dla sympatyków wiekszego komfortu niz karimata pod kuprem ;)

Obrazek


Kantorowice jesienne

W troche wiekszej ekipie, z pieczeniem ryb w ognisku. Z ciepłymi promieniami słonca w południe i chłodnym oddechem wieczora. Na samym piaszczystym skraju nad wodą, w towarzystwie stad łabędzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


LIPKI

Dziesiatki razy przejezdzalismy przez tą miejscowosc, ale stawki odkrylismy dopiero teraz. Półbiwak tylko tym razem, bez spania, bo pizgało niemiłosiernie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ognisko specyficzne bo głownie na zeschłych ziołach, roznych wrotyczach i innych, ktorych nazw nie kojarze. I jakos inaczej smakuje kanapka na chwastach niz pieczona na drewnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwne kulki odkryte w jednym z nadbrzeznych miejsc poogniskowych. Kulki miekkie, pękające pod naciskiem patyka. Bez zapachu.

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 20-02-2019 17:29

Kilka pałacyków w opolskich okolicach, na które wpadliśmy przejazdem ostatnimi czasy.

OSIEK GRODKOWSKI

Zagnały nas tutaj wspomnienia sprzed lat chyba dziesięciu, gdzie w zarosłym parku wokół tego obiektu łaziliśmy sobie bez celu. Dziś byłoby juz to średnio możliwe, a napewno nie tak przyjemne, spokojne i sielskie. Teren jest ogrodzony, osiatkowany i objęty remontem. Dla osób takich jak my własnie przestał istnieć..

Obrazek

Obrazek

Można jeszcze rzucić okiem na molochowaty budynek po drugiej stronie drogi. Jakby jakiś spichlerz czy inny wielopiętrowy magazyn czegoś-tam.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A pewnego letniego dnia, w ramach wycieczek popołudniowych po pracy, zaplątaliśmy sie w te tereny. Pałac pożerała bujna roślinność a w cieniu starych murów kilku lokalsów spożywało piwo, jakie aktualnie miał w promocji miejscowy sklepik. Przysiedliśmy z nimi na pogawędke, której wynikiem było trafienie na festyn, odkrycie ciekawej knajpy, a także zgłebienie iluś kryminalnych historyjek związanych z budynkiem, ktory tu i ówdzie wychylał spod buszu krzewów i pnączy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


TURAWA

Akurat zmierzaliśmy w polecone miejsce, szukac wpółopuszczonego ośrodka kempingowego nad pobliskim jeziorem, a pałac nagle nam wyrósł na zakręcie ;) Duże toto, o nieregularnej bryle, fajnych zdobieniach, poręczach i balkoniko - daszkach. I co najwazniejsze stanie nadgryzienia przez czas jaki buby uwielbiają.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu juz były nadzieje na zwiedzanie wnętrz ;) Niestety piwnica okazała sie z niczym niepołączona.. ;)

Obrazek

Obrazek



KOTLISZOWICE

To juz wprawdzie administracyjnie nie woj. opolskie, ale od jego granic rzut beretem. Trasą z Toszka na Wielowieś jezdzilismy dziesiątki razy, ale jakoś nigdy wczesniej nie zjechaliśmy tego kilometra w bok...

Kałużasta bita droga prowadzi nas we właściwym i pożądanym kierunku :)

Obrazek

Tutajszy pałacyk na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie totalnej ruiny. Zwalone dachy i okna pełne nieba..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokół pełno innych ruin w jeszcze wiekszym stanie rozkładu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dopiero później wpadaja w oczy okna parteru pozatykane folią i dokładnie zabite okienka piwniczne..

Obrazek

Skrzyp otwieranych drzwi prowadzi nas do pomieszczenia z zarwanymi schodami i sufitem, z którego leją sie potoki wody. Totalna ruina, ktora zaraz runie nam na głowe.. Nic tu po nas..

Obrazek

Rzut oka za siebie pokazuje jednak zupełnie inny kawalątek tej układanki - zaparkowany pojazd, dokladnie ukryte przed wilgocią drewno na opał i przyłącze prądu.. Wśrod plusku wody rozbijajacej sie o posadzke słychać z piwnic jakieś głosy. Wszystko wskazuje na to, ze mieszkańcy tego obiektu są aktualnie w domu. Coś jakby troche śpiew? Zdecydowanie nic tu po nas… Niewiadomo czy sa gościnni...

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 16-03-2019 17:43

Gdzie by się tu wybrać jak czasu nie ma za dużo, a i nie ma sie jakoś parcia, aby gnać gdzieś daleko? Ano pojechaliśmy gdzieś przed siebie. Bez planu i celu.. Gdzieś w opolskie, pilnując sie bardzo, aby przypadkiem nie wyjeżdzać na zbyt głowne drogi. Bo tam za często mieszka pośpiech i nerwowość, a to zwykle rzeczy nie pozwalające dostrzec świata, który nas otacza i zachował w sobie jeszcze troche uroku i patyny..

Okolice miejscowosci Węgry, świat mostków nad rzeką Mała Panew. Nie na wszystkie udaje sie nam wejść. Nie na wszystkie chce nam sie wchodzić. Najciekawszy, porosły rdzą i pnączami na szczeście jest dostępny bez zadnych problemów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Mijając wioske Krzyżowice rzucają sie w oczy jakieś ruiny. Ni to fabryczka z dawnych lat, ni opuszczone hale PGRu?

Obrazek

Obrazek

Wielkie płyty miedzy budynkami porasta trawa, zioła i mech.. Gdzieniegdzie juz prawie w ogole nie widać betonu, tylko busz roślinności pod stopami jest dziwnie równy i twardy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest kilka niewielkich i ciemnych pomieszczeń..

Obrazek

Obrazek

Są długie hale/stajnie z kolumnadą..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektóre juz bez przykrycia od góry...

Obrazek

I wielkie pomieszczenia o kształcie zbliżonym do kwadratu, o podłodze dziwnie pozamiatanej i obfitej w pułapki. Nie wiem czy na zdjęciu to widać - nieregularny uskok podłogi. Zbyt mały, żeby wpadł w oczy. Wystarczająco duży, aby w sposób zupelnie niespodziewany nawiązać szybki kontakt z kamienną podłogą ;)

Obrazek

Obrazek

Co te bloki betonu przeskrobały, ze trafily za kratki? Pytanie to juz chyba zawsze bedzie nas nurtować.

Obrazek

Tu tez dosc nietypowa konstrukcja - jakby ktoś próbował za wszelką cene przywiązać siatke ogrodzeniową do barierek przy schodach.

Obrazek

Ogólnie miejsce pozbawione wyposażenia i rozszabrowane do granic. W przestronnych halach mieszka tylko pustka. A tu nagłe łup! I taka perełka! Miejsce wypoczynku! Cień, przewiew - ideał na upalny, duszny dzien taki jak dzisiaj.. Mięciutka kanapa, fotel, stolik… Jak tu sie nie wyłożyć i nie pogapić w sufit, gdzie jaskółki akurat próbują pogonić jakiegoś ptasiego przedstawiciela innego gatunku. Drą dzioby straszliwie i trykają sie łebkami. Ich bojowe nastroje jakoś nie pasują do sielskości tego leniwego popoludnia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Stawy koło Borucic. Pełne jakiś pogłębiarek, dźwigów, koparek i innych sprzętów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kabaczę chyba cieszy sie wiosną. Zalicza wszystkie rowy (w tych bardziej spadzistych robi fikołki), działa jak kosiarka do trzcin, a wzięta na barana próbuje mi ukręcić głowe ;)

Obrazek

Obrazek

Najwiekszą atrakcją jest jednak wiadukt kolejowy. Bo pachnie smarem i rdzą. Bo ma fajne kółeczka. Bo na przestrzeni chyba 20 minut przejeżdżają po nim aż 3 pociągi!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Zarosły dom z drzewem. Drzewo jest wielkie, całe oklejone bluszczami i kwitnace białym kwieciem. Kwiaty jak drzewka owocowego a wiekość jak starego dębu... Ki diabeł? Nie wiem co to za gatunek, ale zapach kwiatów jest jakis nietypowy. Jakiś niezwykle słodki i powodujący bardzo szybko wręcz otumanienie i zawrót głowy. A może zapach zalatywał skąd inąd i niepotrzebnie przypisałam go kwiatom? Dziwne miejsce. Dom był opuszczony. Chciałam do niego wejść - acz wyszło tak, ze nie pociagnełam nawet za klamke… Czemu? Nie mam pojęcia. Jakoś drzewo przyciagneło taki procent mojej uwagi, ze cała reszta zeszła na dalszy plan i nagle przestała istnieć. Zapomniałam o domu. Widziałam tylko te kwiaty i te bluszcze. Niczemu wiecej nawet nie zrobiłam zdjęcia… A na koniec zapomniałam jak nazywała sie miejscowość…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niebo dziś pociachane przez samoloty do obłędu… Gdzie te czasy, kiedy po niebie pływały chmurki - baranki..

Obrazek

Na obrzeżach wsi Tarnowiec mapa wykazywała teren oznaczony jako “dawna cegielnia”. Jak wiadomo z bubodoświadczeń takie miejsca sa rokujące. Ta drobna wzmianka na mapie zwykle sugeruje a) ruiny, b) zadaszone ruiny = miejsce na biwak pod dachem, c) jeziorko - znaczy miejsce kapielowo - biwakowe - ogniskowe.

Polna droga zdaje sie zmierzać prosto w środek naszego miejsca przeznaczenia.

Obrazek

Jednak zaraz niespodziewanie potem je mija - i uchodzi w pola, zmieniając nawierzchnie na zdecydowanie niebusiową - ba! taką, która pragnie zatrzymać przy sobie busia na dłużej ;)

Obrazek

Zamiast ruin jest tylko samotny komin. Zamiast jeziorka i ogniskowej polanki jedynie chaszcz po szyje… nie, nie moją szyje - chaszcz aż po szyje komina ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A na koniec mozaika. Zawierająca elementy motoryzacyjne, przyrodnicze, kolejowe i autoprezentacyjne ;)

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 18-03-2019 19:38

Coś w tym jest, że Oława to jakis biegun ciepła. Wyjeżdżamy mając za oknem wiosenną pogode, a juz 30 km dalej zaczynają sie pojawiać łachy śniegu, a zbiorniki wodne pokrywa całkiem gruba tafla lodu. Miała być ciepła i sucha wycieczka - a wyszło nieco zimno i lodowato. Ale cóż zrobić…

Sympatyczne, przykolejowe zabudowania w miejscowości Lipowa Śląska.

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stacyjki stoi taki oto budyneczek drewniany. Co to mogło być? Z balkonikiem, ławeczką, lampą w szklanym kloszu? Pasowałby tu jakis bar! :)

Obrazek

Żarów… Wioska wśród pól gdzie nie prowadzi żadna asfaltowa droga… Ta, którą jedziemy jest najgłówniejsza. W wiosce nie ma chyba nowych domów, a połowa stojących wyglada na niezamieszkaną.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Musimy tu kiedys wrócic. Najlepiej rowerami powłóczyć sie wiosną - taką kwitnącą bzem albo rzepakiem!

Pasiaste pola…

Obrazek

Obrazek

Coś dla miłośnika wiosennej kupy wśród pól.. ;) Kibelek na stacji benzynowej w Grodkowie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno ze ściennych zdjęć wzbudza mój wybitny niepokój - przyspieszone bicie serca i zapewne bardzo gwałtowny skok cisnienia... Przywołuje różne dawne urazy psychiczne. Pewien obrazek znów mi staje przed oczami.. Jest rok chyba 2002. Jesteśmy gdzieś we wschodniej Polsce. W nocy szukaliśmy miejsca na biwak, wieś sie nie chciałą skończyć, a tak troche łyso spać miedzy domami, jeszcze ktoś sie zwlecze i kłopoty murowane. Na nocleg rozłożyliśmy sie w zbożu. Całkiem spore pole, zboże wysokie, nie widać leżących osób. Bezpiecznie, miło, spokojnie… Do snu grały nam świerszcze i szumiące kłosy, a między nimi pobłyskiwały gwiazdy. Myślałam, że poranek będzie tak samo piękny jak wieczór… Myliłam sie - i to bardzo… ;) Bladym świtem obudził mnie krzyk mojego towarzysza: “Spierdalamy!!!!!!” i ostre szarpanie za ramiona, nos, włosy. Są momenty kiedy nie ma czasu na pytania. Złapałam tylko plecak (na szczescie wieczorem przywiązałam do niego buty, a wszystko było spakowane w środku) i w nogi. I zobaczyłam przed sobą właśnie to… W Grodkowie w kiblu zobaczyłam to po raz drugi…

Obrazek

I wszystko staneło przed oczami jak żywe… Ryk maszyny, zmielony na pył kilkanaście sekund później śpiwór i karimata, przekleństwa padające za nami i szaleńczy bieg na bosaka przez zboże w strone najbliższego lasu. A wieczorem wydawało nam sie, że las jest daleko…. A dotarliśmy tam w mig! Rolnik nas gonił. Ale chyba na granicy lasu spasował. Po chaszczach biegaliśmy juz sami ;) Ale żeby żniwa sobie robić o 5 rano????

Nie znam dalszych losów kombajnu. Nie wiem czy przez nas komuś w bułeczce zazgrzytał zamek śpiwora albo drożdżówka z makiem miała aromat aluminiowej folii… Wiem tylko, że do dzis boje sie maszyn rolniczych i bardzo nerwowo reaguje na wszystkie biwaki niedaleko pól… gdzie od upraw nie oddzielają mnie solidne drzewa albo betonowy mur… ;)


Szukamy jeziorka położonego między wioskami Osiek i Głębocko. Prowadzą do niego dwa mostki.

Obrazek

Obrazek

Kiedyś był tu ośrodek “Leśna Przystań”. Różne znaki na niebie i ziemi wskazują, ze chyba jest on juz czynny ;)

Obrazek

Obrazek

Beton starych płyt - igliwie i mech...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod lasem stoją sobie przestronne i przewiewne parterowe zabudowania, zapewne związane z niegdysiejszym ośrodkiem... Różnorakie ślady wskazują na mniej lub bardziej sporadyczną obecność bezdomnych. Dziwi nas to troche - w pomieszczeniach temperatura jest taka jak i na zewnątrz - tylko pizga wiatrem, tworzą sie wręcz powietrzne wiry. Nie znaleźliśmy pomieszczenia gdzie nie ma przeciągu. Upadł wiec tez pomysł palenia tu ogniska (ślady ognisk też widać). W lesie jakoś zaciszniej!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W świecie kół….

Obrazek

Obrazek

Nadjeziorne lodowe klimaty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nad jednym z jeziorek udaje sie znaleźć kawałek niezasnieżonego terenu. Pieką sie grzaneczki, buja sie hamak, jakieś ptactwo grzdyka w pobliskich trzcinach…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miła kapliczka gdzieś wśród lasu...

Obrazek

Czas do domu… Jeszcze trochu zimno, aby tą noc spędzić w terenie...

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: opolskie wycieczki

Postautor: buba1 » 26-03-2019 21:56

Zima jednak potrafi byc fajna! Luty i cieplutko - dzis plus 16! Tak to można żyć! :)

Ruszamy w okolice Grodkowa. Niedaleko Krasnej Góry szukamy leśnych ruinek. Na mapach jest to opisane jako “Jastrzębia Skała, sztuczne ruiny” albo zamek Habichtstein. Budowla stoi na szczycie niewielkiego, zalesionego wzniesienia. Taki minizameczek z tarasem widokowym (kiedys ponoc byly z niego widoki). Został zbudowany przez właścicieli pobliskiego zamku w Kopicach, coby wyglądał jak coś w ruinie. Taka była moda. Akurat ta mode bardzo dobrze rozumiem! Gdybym była bogatą hrabiną z tamtych lat, to moje włości zawierałyby sztuczne ruiny co 2 metry! :) A że nie jestem ani hrabina ani bogata to musze szukac ruin, które zbudował kto inny ;)

Na wygląd przypomina faktycznie nieco jakąś dawną wieżę widokową. Zepsuli moją ulubioną wieżę na Włodzickiej Górze - to sobie znalazlam kolejną do lubienia!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miłą niespodzianką są dla nas schodki, którymi można sie wspiąć na wysokości.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wejście na wyższe pięterko jednak nie jest bezproblemowe, wiec ide zwiedzać sama.. Kilka początkowych stopni jest zerwanych, a kawałek dalej droge przegradzają duże bloki betonu, wiszące jakby na grubych prętach. Czy to sie zawaliło? Czy może właśnie tak zbudowali? Skoro to jest “sztuczna ruina” to może postawili juz takie, żeby wyglądało na zawalone? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tam, gdzie prowadzą schodki..

Obrazek

Obrazek

A kuku!

Obrazek

Droga do “zameczku” prowadzi przez chaszcz. Taki nie duzy chaszcz. Plątanina jeżyn, malin i innych mniej lub bardziej kolczastych pnączy. Taka troche ponad kolana? Nasze kolana.. Dla niektórych uczestników wycieczki to dzungla nie do przebycia - prawie po szyje… ;)

Obrazek

Obrazek

Gdzies w okolicy...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gałąź pod kątem prostym..

Obrazek

Obrazek

Z atrakcji to można jeszcze drzewo omszałe pogłaskać, bo jest “milutkie jak mały kotek”.

Obrazek

Można wyleźć na miniambone i pierwszy raz w tym roku wystawić gębe do słońca…

Obrazek

Trafił sie i baraczek, który po niewielkim sprzątaniu nadawałby sie do zasiedlenia… Może kiedys skorzystamy w cieplejsze dni z jego oferty noclegowej?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bezpośrednia droga z Krasnej Góry do Grabina ma same zalety. Po pierwsze nie posiada asfaltu. Idzie sobie miło lasami. No i przejazd nią powoduje, ze nie trzeba jechac kawałka dwucyfrówką.

Obrazek

Z Grabina jeszcze sympatyczniejsza droga prowadzi w pola. Dziś praktycznie to droga donikąd. Położonego nad rzeczką i stawami folwarku Ligota juz od dawna nie ma.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z tutejszych zabudowan pozostało niewiele. Kilka ceglanych murków zarosłych gęstymi pnaczami łapczywie oplatającymi nogi. Próbuje znaleźć jakąś piwnice, a chaszcz co chwile sprowadza mnie do parteru. Jeszcze nie byłam w miejscu, zeby tak co chwile tracic równowage! Co mnie tak łapie za nogi i non stop ciagnie w dół??

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Las lian...

Obrazek

Obrazek

Jedna z resztek budowli jest do czegoś używana. Poprzykrywana blachami a klapy zamkniete na kłódki. Nie da rady zajrzec do środka.

Obrazek

Obrazek

Kolorowe kałuże o zapachu dość dziwnym...

Obrazek

Jeden z pobliskich stawków, mimo upalnej jak na luty pogody, wciąż pokrywa gruba warstwa lodu. Drugi stawek ma akurat spuszczoną wode.

Obrazek

Obrazek

Początkowy plan zakłada zrobienie ogniska na terenach dawnego lotniska koło Starego Grodkowa. Byliśmy tu kilka lat temu a miejsce było puste i sprawiało wrażenie zapomnianego. Pozmieniało sie jednak. Po lotniskowej “płycie” jeździ w kółko kilka samochodow wycinając bączki. W kącie przy lesie stoi kilku ziomali wspartych o swoje maszyny. Przy bunkrach kręci sie kilka osób. Przewija sie jakas parka z wykrywaczem metalu. Spaceruje rodzina z trójką dzieci na hulajnogach. Klimat biwaku byłby zblizony do takowego zapodanego na środku rynku w Oławie. Raczej nic tu po nas.

Wyjeżdzając natykamy sie na dziwne miejsce. Duży drewniany budynek, postawiony chyba niedawno. Przypięty do betonu odciągami - żeby nikt nie ukradł? Bez podłogi, stoi od razu na płytach. W środku jakieś stoły, materiały budowlane, widać atmosfere niedokończenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze kawałek dalej, w środku lasu, stawiają pomnik modnym ostatnimi czasy “żołnierzom wyklętym”. Nie wiem tylko czemu czczenie żołnierzy musi być połączone ze zniszczeniem sporego kawałka lasu i wyrżnieciem drzew? Cóż.. może dlatego, że każdy powód, dla którego niszczy sie drzewa, jest dobry? Tu akurat nie poluja na kierowców i ciężko powiedzieć, że śmiecą/zacieniają - więc trza było co innego wydumać? :(

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ognicho jedziemy na znane i lubiane miejsce koło Lipek. Ale i ono sie nieco zmieniło. Droge dojazdową rozorał jakiś ciężki sprzet. Skodusia grzęźnie juz w połowie ;)

Obrazek

Obrazek

Na miejscu okazuje sie, że przekopali gigantyczny kanał od jeziorka - chyba aż do Odry? Po co? Czy ma nim napływać więcej wody? Albo więcej ryb? ;) Nie mam pojecia po kiego diabła to wykopali...

Obrazek

Na piaszczystej, nadjeziornej plaży rozpalamy ognicho. Boczek, grzaneczki, a zachodzące słonce nadaje okolicy miłe, ciepłe kolory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Juz po zmroku, topiac sie w błocie, wracamy w strone domu...

Obrazek