Kurza twarz, Satan, liczyliśmy na Ciebie w listopadzie! :/
Garść własnych przemyśleń na temat ostatniego wyjazdu dorzucę potem

, a teraz na gorąco przemyślenia odnośnie trasy następnego wyjazdu.
Wlkp zaproponował, by porzucić łażenie liniowe zakładając, że G. Izerskie, a Karkonosze to z pewnością, każdy z nas złaził głównymi szlakami. Po przejściu Hajniho Kostela i Frydlanskih Cimburi (czy tam jak to odmieniać) - jako miejsc leżących na szlakach dojściowych, a nie głównym, Wlkp zauważył, że może lepiej i dominanty Karkonoszy (Wielki Sisiak i Śnieżkę) zdobyć z ich podnóży, a nie liniowo Szrenica - Okraj.
Po przejrzeniu dopiero co zakupionych map KCT

przyłączam się do tej myśli

. Jeśli udałoby się tylko ruszyć w terminie 2-4 listopada, to moglibyśmy pierwszego dnia zaliczyć Smrk, wchodząc od strony Bileho Potoku (to słuszny pomysł Wlkp), zaś drugi dzień poświęcić na zdobycie Szyszaka wchodząc ze Szpindla przez Dul Bileho Labe, natomiast w trzeci dzień zmierzyć się z Obrim Dolem podczas zdobywania Śnieżki z Peca. Czeskie Karkonosze są rzadziej przez nas odwiedzane; sam byłem tam tylko raz w maju (w okolicach Kotela), ale z pewnością tam wrócę.
Może ktoś by reflektował jednak na taki wypad?