Waldek Brygier pisze:Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałem w będącym pod wpływem Poznania, Koscianie, w tamtejszym PTTK na mój wywód, że chciałbym zrobić uprawnienia przewodnika sudeckiego, odwodzono mnie od tego, mówiąc właśnie o jakichś spiskach, klikach, mafii i przewodnikach, którzy bronią swego gniazdka, jak lwy...
Najwyraźniej środowisko przewodników sudeckich na taką opinię długo pracowało. Te opinie na pewno nie wzięły się z niczego...
Waldek Brygier pisze:po latach postanowiłem skonfrontować zdanie starszych panów z PTTK z rzeczywistością i... bez większych problemów (no dobra: bez żadnych wręcz problemów) uzyskałem uprawnienia... A z naszej grupy nie zdała tylko jedna osoba!
Wyjątki z pewnością się zdarzają. Tego nie neguję i jestem skłonny dać wiarę, że bywa też po prostu normalnie. Nie znaczy to jednak, że system jest dobry, skoro generuje negatywne zjawiska, o których wieść niesie szeroko i daleko.
Waldek Brygier pisze:Ostatnio pogrom dokonał się na egzaminach kursu jeleniogórskiego, ale moim prywatnym zdaniem, to wynik przerostu ambicji
O przerostach ambicji od czasu do czasu chodzą słuchy, nie tylko w odniesieniu do ośrodka jeleniogórskiego. Nie dziw się potem, że opinie o tym środowisku są takie jakie są, a nie inne. Gdyby tylko spełnić niektóre oczekiwania tego środowiska, to by było naprawdę tragicznie. Oto przykład:
“Ochrona zawodu pilota i przewodnika turystycznego wymaga eliminacji szarej strefy; postuluje się kontrole grup turystycznych poprzez policję turystyczną (konieczne doprecyzowanie tej kwestii w ustawie).” źródło cytatu: II Forum Pilotażu i Przewodnictwa – “Pilotaż i przewodnictwo – nowe wyzwania”
I jeszcze jedna sprawa. Skoro niby jest teraz tak łatwo, to dlaczego nadal nie powstają kolejne Studenckie Koła Przewodników Sudeckich np. w Poznaniu (storpedowano kiedyś próby utworzenia tam drugiego SKPS), a jedyne mieści się we Wrocławiu? W końcu Sudety są zarówno dla poznańskich uczelni jak i w ogóle Wielkopolan, głównym kierunkiem wyjazdów w góry.
Dlaczego kiedy jakieś trzy lata temu Akademicki Klub Górski "Halny" załatwił wreszcie formalne upoważnienie na zorganizowanie kursu na przewodników sudeckich i ogłoszono to na uczelniach i w wielu eksponowanych miejscach, to zgłosiło się zbyt mało chętnych aby kurs mógł wystartować? Nawiasem mówiąc takie ogłoszenie wisi jeszcze w naszym archiwum =>
http://www.ksp.lanet.wroc.net/kurs1.htm
A może Poznaniacy są po prostu bardziej pragmatyczni od mieszkańców innych regionów Polski (czyżby wpływ historycznych związków z Niemcami?), tak szybko nie ulegają kultowi pieczątki i legitymacji (bumagi) i raczej by nie czerpali satysfakcji z paradowania z blachą przewodnika sudeckiego ale z możliwości zarobkowania? Bo przecież tak naprawdę to posiadanie takiej blachy stałego i pewnego źródła utrzymania nie zapewni.